Blog > Komentarze do wpisu
W Kościanie, w Paryżu, w Lailly-en-Val… (1)

„Odra” (Wrocław)

nr 4 / kwiecień 2009 r.

Z Maciejem Morawskim, byłym dziennikarzem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i prezesem Polskiego Funduszu Humanitarnego we Francji, rozmawia Renata Głowacka

.

Paryż, 1 grudnia 2008 r.   Fot. © Mariusz Kubik

Maciej Morawski nawiązał kontakt z Radiem Wolna Europa w połowie lat 50. Był współpracownikiem ówczesnego korespondenta polskiej rozgłośni RWE w Paryżu Zygmunta Michałowskiego; dostarczał mu informacje dotyczące przemian zachodzących w kraju, spisywane od osób przyjeżdżających z Polski. W latach 1953-54 uzyskał stypendium Komitetu Wolnej Europy. Studiował na uniwersytecie w Strasburgu - w Wyższej Szkole Nauk Europejskich, która wchodziła w skład tamtejszego uniwersytetu. Od roku 1955 byt działaczem Zjednoczenia Polskiej Młodzieży Chrześcijańsko-Społecznej. Do współpracy z tą organizacją wciągnął go Stanisław Gebhardt, czołowy działacz światowej Chrześcijańskiej Demokracji. Później został prezesem tego Zjednoczenia, które stanowiło sekcję polską Międzynarodówki Młodych Chrześcijańskich Demokratów. Współpracował też z delegaturą Komitetu Radia Wolna Europa, która mieściła się w Paryżu.

.

- Kiedy podjął pan stalą współpracę z Rozgłośnią?

- W roku 1965 stałem się etatowym pracownikiem RWE, korespondentem informacyjnym. Jak wynika z listów Jana Nowaka do mnie oraz z książki Kazimierza Zamorskiego, zaliczano mnie do grona najlepszych korespondentów. Dostarczałem informacje o tym, co zachodzi w Polsce, m.in. o walkach frakcyjnych wewnątrz PZPR, o sporach, jakie toczyły się na szczytach partii. Różnymi kanałami zdobywałem te wiadomości. Utrzymywałem kontakt z działaczami katolickimi z Polski, widywałem często - przed 1968 rokiem, bo później, jak wiadomo, nie mógł już tu przyjeżdżać - Jerzego Zawieyskiego. Spotykałem różnych innych posłów ze Znaku, m.in. Makarczyka, Stommę. Mazowieckiego, mego kuzyna Konstantego Łubieńskiego. Jerzy Zawieyski starał się grać rolę pośrednika między emigracją a krajem. Próbował przekonywać Gomułkę, że należy ten ustrój powoli liberalizować. To mu się, naturalnie, nie udawało, jak wiemy, skończyło się to tragicznie – ale równocześnie Zawieyski przekazywał nam dużo informacji pozwalających przeciwstawiać się temu, że w Polsce już w roku 1957 zaczął następować odwrót od osiągnięć Października.

.

W czasie swojej wcześniejszej współpracy z RWE, w 1953 roku, napisałem pracę, w której przedstawiłem system „stachanowszczyzny" w Polsce, a która spodobała Amerykanom; była nawet szansa, bym uzyskał stypendium na studia politologiczne do Stanów Zjednoczonych. Ale nagle w 1954 roku ktoś z kierownictwa kolegium dat mi znać, że nie ma szans, bym dostał takie stypendium, bo jest donos na mnie, że w 1945 roku w Kościanie byłem komunistą oraz że jestem groźnym homoseksualistą. Później, angażując mnie do współpracy, Amerykanie z Free Europe powiedzieli mi, 1) że ów donos z ‘54 roku był zapewne inspirowany przez UB; 2) że epoka McCarthy'ego, epoka polowania na czarownice, skończyła się. Dodali, że Blok Wschodni starał się wykorzystywać pewne ekscesy mccarthyzmu, by nastawiać wrogo do USA sfery artystyczne świata. To im się nie udało, bo wiadomo, jak brutalnie trzyma się w ryzach środowiska intelektualne ZSRR.

- Jak odbierano pana działalność w Polsce?

- Moje informacje dotyczące sytuacji w Polsce, które dostarczałem RWE, doprowadzały do szału różne „czynniki" PRL. W 1992 roku opowiadał mi ambasador Stanisław Gajewski, w latach 50. będący ambasadorem PRL w Paryżu, że ubeków rozwścieczały dwie rzeczy: to, iż zdobywałem informacje o sytuacji w Polsce, najbardziej te o sporach w partii, oraz że istniała w Paryżu ambasada polska bis - mianowicie biuro mojego ojca, Kajetana Morawskiego, którego po śmierci Sikorskiego mianowano I ambasadorem, akredytowanym przy Francuskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego w Algierze. Jak wiadomo, w lipcu 1945 cofnięto naszemu rządowi w Londynie uznanie. Jednak na polecenie de Gaulle'a zachowano ojcu status dyplomatyczny, papiery a titre personel. Ubecy powtarzali, że mają jakieś metody, które mają mnie i jego zniszczyć w oczach Francuzów. Ale, jak widać, im się to nie udało. Francuzi zawsze wspaniale zachowywali się wobec nas, de Gaulle czasem zapraszał ojca do Pałacu Elizejskiego.

Ciąg dalszy – część II

piątek, 17 lipca 2009, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Szpion z Paryża (1)

    „Przewodnik Katolicki” (Poznań) Nr 29/19.07.2009 r. Z Maciejem Morawskim, legendarnym paryskim korespondentem Radia Wolna Europa, rozmawia Michał Bo

  • Szpion z Paryża (2)

    „Przewodnik Katolicki” (Poznań) Nr 29/19.07.2009 r. - W naszej rozmowie wciąż przewija się nazwisko ikony Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Jana

  • W Kościanie, w Paryżu, w Lailly-en-Val… (3)

    - Wróćmy jeszcze do głębszej przeszłości. Zanim zamieszkał pan we Francji, pana ojczyzną była Wielkopolska. - Tak, jestem wiernym synem ziemi wielkopolskiej, m