Blog > Komentarze do wpisu
W Kościanie, w Paryżu, w Lailly-en-Val… (3)

- Wróćmy jeszcze do głębszej przeszłości. Zanim zamieszkał pan we Francji, pana ojczyzną była Wielkopolska.

- Tak, jestem wiernym synem ziemi wielkopolskiej, mieszkańcem Kościana. Wojna nas stamtąd wygnała, chociaż już przed wojną mój ojciec, kiedy został I wiceministrem skarbu w polskim rządzie, mieszkał w Warszawie. Gdy wybuchła wojna, znaleźliśmy się w Warszawie wszyscy, poza ojcem, który był już za granicą. Nasz dom był centrum wywiadu AK. W pewnym momencie matka wysłała mnie na wieś, pod Warszawę, do mojego stryja Tadeusza Morawskiego. W 1945 roku wróciliśmy do Kościana, udało nam się odzyskać jakąś małą resztówkę, a był to okres, kiedy Kościan stanowił AK-owską wyspę na „morzu czerwonym". W Kościanie rządzili AK-owcy, którzy mnie protegowali, chronili. Byłem członkiem młodzieżowej organizacji OMTUR, miałem wtedy 15 lat.

- Proszę może powiedzieć coś więcej o słynnym rodzie Morawskich, jego korzeniach...

- Była to szlachta wielkopolska, wywodząca się z miejscowości Morawsko pod Poznaniem, która rozkwitła w XIX wieku. Zasłynęła wtedy też skłonnością do kompromisu. W owym okresie pojawił się najbardziej znany Morawski - Franciszek, generał, minister wojny w czasie powstania listopadowego, głośny poeta. Mój ojciec i ja dziedziczyliśmy tę rodową skłonność do kompromisu, chcieliśmy zawsze wszystkich godzić. Marzyliśmy o pojednaniu Polaków, co zapewne wywodziło się od naszego prapradziada, Franciszka Morawskiego, który pisał poematy mające pogodzić klasyków z romantykami, Koźmiana z Mickiewiczem. Nie bardzo mu to wychodziło, ale szedł po tej linii i od tego czasu Morawscy idą po tej linii.

Bracia mojego dziadka mieszkali w Krakowie. M.in. profesor Kazimierz Morawski, słynny łacinnik, był autorem monumentalnej Historii literatury rzymskiej. Jego brat, Zdzisław, był ministrem w Galicji, mówiono o nim, że lepiej zna renesans włoski niż rzeczywistość galicyjską. Rzecz rzadka, trzy osoby z naszej rodziny zostały odznaczone orderem Orła Białego: profesor Kazimierz Morawski za całokształt swej działalności, jego córka Zofia, współkierowniczka Zakładu dla Niewidomych w Laskach, oraz mój ojciec Kajetan Morawski.

- Który jest znany w historii jako „Ambasador wolnych Polaków"...

- Ambasador Kajetan Morawski był jednym z ludzi, którzy w 1918 roku budowali polski MSZ. Pracował w tym ministerstwie do momentu, kiedy Beck go stamtąd wyrzucił, było to w połowie lat 30. W czasie wojny ojciec był w Londynie posłem przy rządzie czechosłowackim, chciał budować unię polsko-czechosłowacką. Benesz w pierwszej chwili popierał tę koncepcję, lecz w końcu uległ naciskom Stalina, któremu zbliżenie polsko-czeskie było nie na rękę. Ojciec później został sekretarzem generalnym MSZ, którego szefem był Edward Raczyński.

.

Kajetan Morawski (1892-1973)

Fot. © Archiwum Macieja Morawskiego

Kolejne mieszkania Ojca – najpierw w Chaville, później w Neuilly na bulwarze Maillot, wreszcie w Paryżu na 174, rue d'Universite - stały się półoficjalną Ambasadą Wolnej Polski; i tu prasa nazwała go legendarnym „Ambasadorem Wolnych Polaków". Przyjaciel Giedroycia, Jerzy Stempowski, pisał wtedy o mym ojcu: „Ambasador Atlantydy", bo był on ambasadorem państwa, które nie istniało. Najbardziej jednak ojciec czuł się dumny z tego - ale była to z jego strony kokieteria - że jest członkiem Pen Clubu, że napisał 4 czy 5 książek i że jedna z nich, Tamten brzeg, bodajże w 1960 roku została wyróżniona nagrodą „Wiadomości" londyńskich.

- Kajetan Morawski zmarł w 1973 roku w Lailly-en-Val, w polskim Domu Seniora, którego byt współzałożycielem. Dziś pan odgrywa ważną rolę w działalności tego domu.

- Obecnie jestem prezesem Polskiego Funduszu Humanitarnego, który ma ten dom w swojej opiece. Dom powstał w roku 1957 dzięki funduszom, jakie mój ojciec i jego przyjaciele uzyskali od Wysokiego Komisarza ONZ dla Uchodźców. W pierwszej fazie mieliśmy narzuconą pewną ilość emigrantów rosyjskich, którzy uciekli z Chin, kiedy Chiny zajmowali komuniści. Właściwie był to jednak polski dom, przeznaczony dla polskich uchodźców politycznych. Pierwszym pensjonariuszem, mieszkającym tam przez 20 lat, był bohaterski obrońca Helu, admirał Unrug. Poza tym przeszło przez to miejsce ok. 400 osób. Częstym gościem bywał Józef Czapski, a Jerzy Giedroyc otaczał ten dom specjalną opieką. W pewnym momencie, po zgonie malarza, Giedroyc dawał nam subwencje na organizowanie tam warsztatów artystycznych im. Józefa Czapskiego. W ramach tych warsztatów co jakiś czas przyjeżdża do Lailly kilku studentów Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa ze swoim profesorem.

Muszę podkreślić, że nasz dom w Lailly jest obecnie sanktuarium II Wielkiej Emigracji. Na tamtejszym cmentarzu spoczywa kilkuset polskich emigrantów politycznych, bojowników o wolność.

.

Dom Spokojnej Starości Polskiego Funduszu Humanitarnego w Lailly-en-Val

Fot. © Mariusz Kubik, 4 grudnia 2008 r.

- Obecnie Dom Seniora zmienia swój charakter...

- Rzecz w tym, że Polaków jest tam dziś mało - na 95 pensjonariuszy jest ich tylko kilkunastu, wśród nich pisarka Zofia Romanowiczowa i jej mąż Kazimierz Romanowicz, długoletni kierownik księgarni „Libella" na Wyspie św. Ludwika w Paryżu. Siłą rzeczy dom nabrał charakteru europejskiego. Przez sam fakt, że Polska przystąpiła do Unii, miejsce to zmieniło charakter, stało się europejskim ośrodkiem opieki nad seniorami. Protektorat nad domem objął Przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Do Lailly specjalnie przyjechał z Brukseli mój bliski i długoletni przyjaciel, były informator Wolnej Europy, europoseł Marcin Libicki, przewodniczący Komisji Petycji tegoż Parlamentu, żeby uroczyście zakomunikować nam ową decyzję. Czynniki europejskie odnotowały, że Polski Fundusz Humanitarny we Francji, że my - działacze tego Funduszu, dyrektor i znakomity gospodarz, doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego Marek Szypulski - dążymy do tego, by dom byt wielkim wkładem Polski w budowanie europejskiego patriotyzmu na gruncie jakże ważnego problemu opieki nad seniorami.

Ludność naszego kontynentu niesamowicie szybko się starzeje. Współpracujemy z wieloma instytucjami, które interesują się tym trudnym problemem seniorów Europy.

Paryż, 13 grudnia 2008 r.

Ze szczegółową biografią Macieja Morawskiego można się zapoznać w książce Teresy Masłowskiej pt. Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie Zimnej Wojny (Instytut gen. Stefana „Grota" Roweckiego, „Złota seria biograficzna", Leszno 2009).

piątek, 17 lipca 2009, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Szpion z Paryża (1)

    „Przewodnik Katolicki” (Poznań) Nr 29/19.07.2009 r. Z Maciejem Morawskim, legendarnym paryskim korespondentem Radia Wolna Europa, rozmawia Michał Bo

  • Szpion z Paryża (2)

    „Przewodnik Katolicki” (Poznań) Nr 29/19.07.2009 r. - W naszej rozmowie wciąż przewija się nazwisko ikony Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Jana

  • W Kościanie, w Paryżu, w Lailly-en-Val… (1)

    „Odra” (Wrocław) nr 4 / kwiecień 2009 r. Z Maciejem Morawskim, byłym dziennikarzem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i prezesem Polskiego Fundus