Blog > Komentarze do wpisu
28 lutego 2012 r.

 

Dotarło do mnie pytanie o  „Ambasadę Wolnej Polski” w Paryżu w drugiej połowie lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych. Ponoć w tym mym dzienniku za bardzo się powtarzam. No i na to dziś postawione mi pytanie, odpowiedzi są rozrzucone po różnych stronach mego dziennika. W skrócie jednak pewne fakty teraz przedstawię. Tak więc mój ojciec po lecie 1945 etatowo zatrudniał w tej swej „ambasadzie” 2 osoby: młodego dyplomatę Jana Siemieńskiego (który po pewnym czasie wyjechał do swej siostry Ks. Sapieżyny do Kenii) i sekretarkę Żanetę Zabiełło. Poza tym do lata 1948 r. ojciec miał szofera na etacie Polskiej Wojskowej Misji Likwidacyjnej w Paryżu plutonowego Chmielewskiego, którego później zastąpił pan Węglarski, a następnie Feliks Szczupski… Na początku lat pięćdziesiątych ojciec zlikwidował,, z przyczyn oszczędnościowych ów samochód naszej  ambasady. Notabene szło o Forda na dyplomatycznej rejestracji… W owym okresie w Kościele Polskim w Paryżu ojcu – ambasadorowi Wolnej Polski – stawiano specjalny czerwony fotel. Ten drobiazg ponoć szczególnie irytował towarzyszy ambasadorów: Stanisława Skrzeszewskiego i następnie Jerzego Putramenta… Pułkownik Marian Naszkowski zaś rzekomo mawiał: rzecz drobna, ale godząca w prestiż władzy ludowej…

Dość licznych dawnych pracowników nieuznawanej od lipca 1945 ambasady w Paryżu Rządu RP na Wychodźstwie w Londynie ojciec mój zdołał umieścić na etatach w agendach IRO. A np. dynamiczny Minister Pełnomocny Aleksander Kawałkowski (w czasie okupacji szef polskiego ruchu oporu i delegat Rządu RP na Francję) założył własną firmę, a później kierował działem administracyjnym Compagnie Financiere Edmunda Rothschilda). Kawałkowski pisywał na tematy francuskie w Kulturze Cała ta grupa b. dyplomatów, a już w szczególności radca Wiesław Dąbrowski, wybitny prawnik i kolekcjoner dzieł sztuki, ściśle współpracowała z Ambasadą Wolnej Polski… Dąbrowski np. doradzał jak chronić niezależność Biblioteki Polskiej w Paryżu, jak reaktywować (rok 1946) Polskie Towarzystwo Historyczno-Literackie we Francji itd. itd.

W owych latach aktywność „Ambasady Wolnej Polski” była znaczna. Mój ojciec nadzorował też np. szeroką akcję stypendialną prowadzoną w specjalnych, „autonomicznych” w stosunku do władz kościelnych, biurach przy Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu, biurach kierowanych przez Józefa Jakubowskiego i jego zastępcę Franciszka Potworowskiego. Nadzór nad tą działalnością sprawował profesor Zygmunt Lubicz-Zaleski, delegat Ministra Oświaty Rządu RP w Londynie. Profesor Zaleski osobiście w wielu wypadkach opiniował, kogo i na jakie studia należy skierować… Akcja p. Jakubowskiego rzecz jasna obejmowała też pozaparyskie ośrodki takie jak Grenoble, Lille, Lyon, Angers itd. Istniały jeszcze polskie domy studenckie np. Hotel Basset w Uriage Les Bains koło Grenoble (kierowany przez wojewodę Ostaszewskiego). Działało tez polskie Liceum; naprzód do roku 1947 w La Courtine, później w Les Ageux. Jak przez mgłę pamiętam, że to liceum prowadził Major Jurkiewicz. (??)

Ściśle z „Ambasadą Wolnej Polski” współpracowało też powołane do życia w maju 1946 SPK. Stowarzyszenie to we wrześniu 1948 roku dzięki subwencji z funduszy specjalnych Generała Andersa zakupiło dom na 20, rue Legendre w Paryżu, o czym już kiedyś pisałem. Dom ów stał się szybko centrum działań emigracji walczącej. Z czasem zaczęło tam wychodzić pismo „Syrena”, kierowane przez Stanisława Paczyńskiego. Jednym z czołowych publicystów tego pisma – z pozycji „nieugiętych” wiodącego bój z „Kulturą”, oskarżaną o „flirt” z komunistycznymi rewizjonistami, był Ryszard Wraga. Stanisław Paczyński ściśle współpracował z mym ojcem, choć miał mu za złe jego wyrozumiały stosunek np. do Aleksandra Janta-Połczyńskiego, Czesława Miłosza, itd., itd. Paczyńskiego „dziwiły” też znakomite stosunki mego ojca z Michałem Kwiatkowskim, wydawca walczącego z „Syreną” dziennika „Narodowiec”. Ojciec mój ze swej strony nie zgadzając się z gwałtownymi atakami na tych lub innych, prowadzonymi przez Paczyńskiego, uważał jednak go za człowieka wybitnego, wielce uzdolnionego. Paczyński był - jak ojciec podkreślał, doktorem prawa Uniwersytetu Wileńskiego i przed wrześniem 1939 (młodym) Dyrektorem Funduszu Pracy RP! Gdy idzie o działania socjalne Ambasady Wolnej Polski – to w oparciu o odpowiednie urzędy francuskie prowadził je Mieczysław Biesiekierski, przed latem 1945 radca Ambasady RP wyspecjalizowany w takich kwestiach…

Gdy idzie o prawo pobytu we Francji, to ojciec oraz moja matka i ja do 21. roku życia mieliśmy tzw. karty dyplomatyczne, status dyplomatyczny ad personam… To samo dotyczyło kilkunastu innych b. dyplomatów RP. Latem 1945 jacyś wysocy urzędnicy francuskiego MSZ-tu starali się ojca przekonać, by poszedł na ugodę ze świeżo powstałym polskim tymczasowym Rządem Jedności Narodowej. -Mówili ojcu, iż jest szansa na to by Pan zachował stanowisko ambasadora w Paryżu. Wtedy ojciec napisał swój, później głośny, list, że woli iść za przykładem Wolnych Francuzów, niż słuchać ich rad… Latem 1948 po powrocie Fernanda Leger z  Kongresu Pokoju we Wrocławiu, jeden z tych Francuzów, którzy latem 1945 r. apelowali do jego „realizmu” i namawiali go na „dogadanie się” z warszawskim MSZ-tem, powiedział memu ojcu: miał Pan rację zostając we Francji, tam na Wschodzie rządzą fanatycy i szaleńcy. Pomyliliśmy się uważając, iż Stalin ewoluował w kierunku umiaru i rozsądku”…

Często naszą ambasadę Wolnej Polski odwiedzały różne polskie osobistości. Do 1948 r. bywali u nas też ludzie z kraju np. profesor Zbigniew Makarczyk, czy też pisarze, lub dawni znajomi ojca z MSZ-tu np. Tadeusz Chromecki – wówczas dyrektor departamentu w warszawskim MSZ, wielki optymista, który dowodził, że gdy skończę me studia we Francji zaproponuje mi posadę w MSZ… (ojciec mój mawiał doń: jesteś naiwny, lada chwila spotęguje się stalinowski terror. I to ojciec miał rację. Niezadługo potem Chromecki trafił na 8 lat do więzienia…). Pamiętam też jak przez mgłę, ze Paryż odwiedzał ówczesny premier Rządu RP w Londynie, Tadeusz Bór-Komorowski… Gdy moja matka wyrzucała mu nierozważny wybuch powstania, mówił: młodzież pchała do boju. Matka moja odpowiadała: „co z was za dowódcy, jeśli ulegaliście podkomendnym…” (w powstaniu zginęła moja siostra Magda)…

piątek, 02 marca 2012, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 261/2016

    Kolejne dzienniki (od 1 stycznia 2017 r.) ZOBACZ WIĘCEJ...  Przed chwilą o godzinie 9-tej rano byłem świadkiem w jednej z kawiarni przy avenue de Versai

  • Widziane z Paryża 260/2016

    Ceniony profesor dr. hab Aleksander Woźny, znawca najnowszych dziejów Polski nawiązuje do mego boju o otoczenie patriotycznym szacunkiem naszej DYPLOMACJI EMIGR

  • Widziane z Paryża 259/2016

    Wczoraj Mariusz Kubik przekazał mi ciekawą książkę! Żywe, zabawne, pełne dowcipu, lecz równocześnie przynoszące bardzo nowe i - powiedziałbym - odkrywcze spojrz


© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2019
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).