Blog > Komentarze do wpisu
7 lutego 2015 r.

 

Czytelnik stwierdza: „pisze Pan, iż wyjeżdżając z Polski w listopadzie 1946 r., Pan i Pańska matka liczyliście na powrót do kraju po ukończeniu przez Pana studiów w Paryżu. Dodaje Pan, że ponure wieści nadchodzące jesienią 1948 z Warszawy (i także z Kościana ) Pana i Matkę załamały nerwowo! Co za zadziwiająca naiwność. Wszak jesienią 1946 gdy opuszczaliście kraj już było po sfałszowanym referendum, już było jasne, że Zachód puścił Mikołajczyka w trąbę, że wolnych wyborów w Polsce na Stalinie nie wymusi...!!!”

Moja odpowiedź jest prosta! Wiele osób z naszego otoczenia łudziło się, że Stalin jednak „na chama” nie posunie naprzód sowietyzacji Polski! Nasz bliski przyjaciel, ówczesny minister odbudowy Michał Kaczorowski (to on załatwił latem 1946 r. paszport mej matce na wyjazd do Francji – ja, jako nieletni znalazłem się „na jej paszporcie”), nasza przyjaciółka Dorota Kłuszyńska - honorowa przewodnicząca Rady Kobiet PPS i inni np. niektórzy znajomi mej matki ze sfer narodowych uważali, że Stalin utrzyma Polsce specjalny, nieco! łagodniejszy status, że chce by Polska była swoistym „oknem wystawowym” bloku socjalistycznego. Ze swej strony tak przychylny i bliski mym rodzicom Kardynał August Hlond uważał, że nie można dopuścić, by wartościowi ludzie Polskę opuszczali. Były wicepremier, były szef w przedwojennym ministerstwie skarbu mego ojca i Michała Kaczorowskiego, był wówczas delegatem rządu dla spraw Wybrzeża. Jak już nieraz pisałem, latem 1946 r. ściągnął mnie do siebie do Sopotu, radził, bym skłonił ojca do powrotu do kraju, do czynnego udziału w odbudowie Polski! Z kolei w MSZ-cie pracowało wówczas jeszcze nieco naszych przyjaciół, np. tak nam bliski Tadeusz Chromecki (później więzień, strasznie torturowany przez UB) i np. baron Adam de Gubry-Gubrynowicz, wówczas szef protokółu dyplomatycznego (w 1949 r. „wybrał wolność” w Bernie), dalej: nasz krewny (przez swą żonę) Krzysztof Radziwiłł, no i np. wielki polski pisarz, m.in. autor wówczas b. popularnej książki „Margrabia Wielopolski” - Ksawery Pruszyński.

Na co liczyliśmy wówczas? Po prostu na ów specjalny status dla Polski, na rządy jakiegoś bloku rozsądnych ludzi! Literaci mówili nam, że Jerzy Borejsza, prezes „Czytelnika”, zapewnia, iż polskie sprawy potoczą się specyficznym i rozsądnym torem. Wiedzieliśmy, że Edward Osóbka Morawski uważa się za osobistego przyjaciela Stalina i „jest pewny!!”, iż Stalin „mądrze” będzie podchodził do Polski. Z Ministerstwa Ziem Zachodnich dochodziły wieści, że Władysław Gomułka zaznacza, iż Polska pójdzie inną od radzieckiej drogą rozwoju i że szuka „dialogu” z życzliwymi nowej władzy „nie komunistami”. Podkreślano, że w Związku Walki Młodych „zaczynają górować nastroje bardzo polskie i koncepcja czysto polskiej drogi do socjalizmu”, że pojawiają się tam zastrzeżenia do metod radzieckich budzących w społeczeństwie odrazę, do metod godzących w popularność władzy.

Gdy przejechaliśmy do Paryża, ojciec mój z miejsca zaczął nam tłumaczyć, że nadzieje na lepszy status dla Polski, na uniknięcie „pełnej sowietyzacji kraju” są złudne. Mawiał: mądrość polityczna Stalina nie idzie i dalej niż NIE wcielenie Polski do ZSRR. Ojciec dodawał, że w jego pojęciu Stalin to psychopata. Podejrzliwość góruje u niego nad myślą polityczną. Prędzej czy później spotęguje jeszcze w Polsce terror polityczny. Zresztą (dodawał ojciec) Rosjanie poza Aleksandrem I nigdy nie potrafili prowadzić w stosunku do Polski mądrej politycznie gry. Nie próbowali jednać sobie Polaków, zawsze u nich przeważała skłonność do stosowania metod silnej ręki. Ojciec mój dodawał, że w końcu 1944 r. de Gaulle w Moskwie dobrze zrozumiał, iż Stalin to w gruncie rzeczy niezdolny do mądrej gry politycznej „despota o czysto policyjnych, skutecznych tylko krótkofalowo - metodach. Ojciec mój zaznaczał, że de Gaulle niewątpliwie dostrzega, że politycznie absurdalny, bo oparty tylko na terrorze, system sowiecki, z czasem, jednak niestety za wiele lat, musi upaść. Co do propozycji powrotu do Polski i pracy tam dla odbudowy kraju, to ojciec był zdania, że szansa, iż na dłuższą metę Stalin pozwoli tam „nie-komunistom” rozważnie dla kraju pracować, jest de facto żadna. Naciskany przez kilku swych francuskich przyjaciół, by się z „Warszawą” dogadał, ojciec mocno stwierdzał, iż woli brać przykład z „Wolnych Francuzów”, niż słuchać ich rad.

Już jesienią 1948 r. okazało się, że nie my, lecz ojciec miał rację! Eugeniusz Kwiatkowski został brutalnie pozbawiony możliwości odbudowywania Wybrzeża. Wkrótce po tym Michał Kaczorowski przestał być ministrem. Tadeusza Chromeckiego wyrzucono z MSZ-tu i następnie wpadł w szpony zbrodniarzy z UB. Dobrze wiemy co spotkało Gomułkę. Edward Osóbka-Morawski z trzaskiem wyleciał ze stanowiska premiera i jakimś cudem znalazł się na stanowisku dyrektora Centralnego Zarządu Uzdrowisk (głęboko boczny tor). Mikołajczyk zaś zdołał szczęśliwie z Polski już w październiku 1947 r. z pomocą ambasady USA uciec.

Jednym słowem, nasze i nie tylko nasze nadzieje - okazały się całkowicie złudne. Jak po jesieni 1948 mawiał mój ojciec - obłędny psychopata Stalin już całkowicie zrzucił maskę, jeszcze zacisnął gnębiące Polskę okowy swego całkowicie policyjnego, odgórnie kierowanego z Moskwy systemu (jak, o ile pamiętam, mawiała, dzięki swym wywiadom z niegdyś czołowymi osobistościami, świetnie zorientowana, na poły genialna Teresa Torańska: Stalin rządził Polską przy pomocy późnonocnych rozkazów telefonicznych...)

piątek, 06 lutego 2015, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 261/2016

    Kolejne dzienniki (od 1 stycznia 2017 r.) ZOBACZ WIĘCEJ...  Przed chwilą o godzinie 9-tej rano byłem świadkiem w jednej z kawiarni przy avenue de Versai

  • Widziane z Paryża 260/2016

    Ceniony profesor dr. hab Aleksander Woźny, znawca najnowszych dziejów Polski nawiązuje do mego boju o otoczenie patriotycznym szacunkiem naszej DYPLOMACJI EMIGR

  • Widziane z Paryża 259/2016

    Wczoraj Mariusz Kubik przekazał mi ciekawą książkę! Żywe, zabawne, pełne dowcipu, lecz równocześnie przynoszące bardzo nowe i - powiedziałbym - odkrywcze spojrz


© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2018
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).