Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 279/2017

Rozmówcy nieraz pytają mnie o opinię mego ojca na różne sprawy, między innymi o podłoże błyskawicznej klęski wrześniowej. Ojciec mój w swej książce pt. WSPÓLNA DROGA Z ROGEREM RACZYŃSKIM (Wydawnictwo Poznańskie, 1998, strona 170) pisze: „Po klęsce wrześniowej, w chwili największego rozgoryczenia, powiedział mi jeden z generałów naszych, bynajmniej nie przedwojenny opozycjonista, że koncepcje strategiczne, którymi Rydz się kierował przy ustalaniu planu obrony przed najazdem niemieckim stały na poziomie dowódcy straży granicznej, a nie Naczelnego Wodza”. Ojciec nieraz też opowiadał, że płk dypl. Witold Morawski, pośmiertnie mianowany generałem brygady, były attaché militaire w Berlinie, wracał w roku 1939 z posiedzeń Sztabu Głównego załamany i mówił : „Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, zastępca szefa tegoż sztabu bredzi: Wystarczy zakopać brony, a czołgi nie przejadą. No i cały czas mówiono o walce z defetyzmem, o przesadnych ocenach sił Niemiec, kpiono sobie z obaw starego generała broni, Leona Berbeckiego, i też Cata-Mackiewicza”.

Ojciec wspominał też, że Z DRUGIEJ RĘKI, już w Rumunii, słyszał, że Józef Beck „pluje sobie w brodę, że wierzył tezom Rydza i jego sztabowców, że przez ładnych kilka miesięcy polska armia zdoła stawić opór armii Hitlera (!), i mówił, że gdyby znał SŁABOŚĆ naszej armii grałby zgoła inaczej!!!”

Ojciec mój nie był – jak dobrze wiadomo – Piłsudczykiem, ale mawiał: „Nieszczęściem Polski był przedwczesny zgon 12 maja 1935 Józefa Piłsudskiego w wieku 68 lat. Piłsudski słusznie mawiał: Beze mnie oni nie dadzą sobie rady!. Do tego Beck i Rydz za zgodą Mościckiego po śmierci Marszałka szybko odsunęli od władzy pułkownika Sławka, człowieka wysoce ostrożnego i niegłupiego… Sławek popełnił 2 kwietnia 1939 samobójstwo, jak mawiali np. książę regent Zdzisław Lubomirski i wysoce inteligentny Janusz Radziwiłł, BARDZO jasno widząc, ku czemu idzie (!!!), czując się odpowiedzialnym „za dopuszczenie do przejęcia władzy przez durniów”…

Ojciec mój, choć – jak już podkreśliłem – nie był Piłsudczykiem, wręcz przeciwnie, cenił realizm i inteligencję tego Marszałka…

Często mój ojciec mówił o głupocie wielu mężów stanu; uważał Stalina nie za polityka, lecz za „terrorystę”, nie rozumiał, że mądry naród niemiecki nie zorientował się w porę, iż Hitler wiedzie go do niesamowitej klęski, uważał fiasko zamachu na Hitlera (lato 1944) za bolesny cios godzący w przyszłość Europy (!). Za naprawdę wielkiego męża stanu uważał de Gaulle’a! Ten miał genialne wyczucie sytuacji!!

Powrót do strony głównej...



piątek, 29 grudnia 2017, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 291/2017

    Kolejne dzienniki (od 1 stycznia 2018 r.) ZOBACZ WIĘCEJ...  Profesor Aleksander Woźny, spec w dziedzinie wywiadu, pisze mi: „ Ostrzeżenie Marszał

  • Widziane z Paryża 290/2017

    Właśnie wróciłem z porannej wyprawy do jednej z mych ulubionych kawiarń na paryskiego croissanta i czarną kawę, oraz na zakupy żywności oraz „Le Figaro

  • Widziane z Paryża 289/2017

    Przypadkowo w mej kawiarni na Porte de St Cloud spotkany znajomy mych znajomych, student historii z Krakowa, jest zdania, że mocnym echem odbiły się w całej Pol