Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 281/2017

Czytelnika oburza to, że w mym dzienniku z 17 grudnia br. przytaczam opinie, z których wynika, że Walery Sławek popełnił samobójstwo 2 kwietnia 1939, dobrze widząc ku czemu idzie, i czując się odpowiedzialnym za przejęcie władzy przez DURNIÓW (to jest przez Rydza i Becka). Czytelnik jest zdania, że Minister Józef Beck był człowiekiem dużej inteligencji, lecz że nie było wyjścia z tragicznej dla Polski sytuacji (nota bene ojciec mój mawiał: INNE WYJŚCIE ZAWSZE JEST…; i że DOBRY DYPLOMATA MUSI UMIEĆ GRAĆ NA ZWŁOKĘ!!!
 
Mój ojciec uważał Rydza-Śmigłego za bardzo przyzwoitego człowieka, lecz fatalnego wojskowego… A mój wuj, Witold Morawski, już w roku 1939 był zdania, że sztab Rydza to byli głupcy, zajęci obsesjonalnie walką z defetyzmem, zupełnie nierozumiejący roli czołgów, rozumujący kategoriami wojny 1914-1918!!!

Co do Becka, który ponoć (???) już w Rumunii głosił, że w błąd wprowadził go Rydz, twierdząc wiosną i latem 1939, iż na pewno przez ładnych kilka miesięcy armia polska stawi czoła agresji armii Hitlera; że opowiadania o błyskawicznym ataku czołgów to strachy na lachy.

Ojciec mój zaznaczał, że Beck – absolwent Wyższej Szkoły Wojennej, były szef naszej świetnej „dwójki”, pułkownik artylerii (!!!) – winien był sam wiedzieć, jak wielkie jest godzące w nas niemieckie zagrożenie. Do tego Beck ślepo ufał ambasadorowi Wacławowi Grzybowskiemu i jego tezie, że Stalin nie uderzy w nasze plecy, a także jego tragicznie błędnej ocenie paktu Ribbentrop-Mołotow…

Do tego Beck uważał, że wojna nie wybuchnie przed rokiem 1941 (włoski minister spraw zagranicznych, hr. Galeazzo Ciano, w tajemnicy powiedział Beckowi, iż Hitler obiecał Mussoliniemu, iż światowej wojny nie rozpęta przed rokiem 1941, by dać Italii czas się dozbroić). Cały beckowski MSZ ufał więc, „na polecenie ministra”, że do wojny jeszcze dość daleko. Tylko Jach Szembek miał co do tego pewne wątpliwości, które jednak ukrywał. Całkowicie z tezą mego ojca, że wojna „wisi na włosku”, że nasza armia nie jest do walki z pancernymi dywizjami Hitlera przygotowana, zgadzali się dwaj czołowi nasi dyplomaci: Mirosław Arciszewski i genialnie zdolny i w „czołowych” kręgach władców ówczesnego świata ustosunkowany Józef hr. POTOCKI (!!!), człowiek o wręcz niesamowitej zdolności przewidywania!!!

Kończąc, dodam, że nie wierząc w rychły wybuch wojny, opóźniano rzecz jasna kosztowne zakupy na Zachodzie, np. broni nowoczesnej i „przeciwpancernej”… A liczni spośród naszych generałów wygadywali niesamowite bzdury! Ojciec mój np. pisze (WSPÓLNA DROGA Z ROGEREM RACZYŃSKIM, Wydawnictwo Poznańskie, 1998, str. 101): „Generał Abraham, siedząc przy mnie na jakimś oficjalnym obiedzie, tłumaczył mi, że w razie wybuchu wojny, wkroczy dziesiątego dnia na czele swych ułanów do Berlina!”.

Tyle o tym na dziś. Czekam na inne uwagi czytelników.

Powrót do strony głównej...



piątek, 29 grudnia 2017, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 291/2017

    Kolejne dzienniki (od 1 stycznia 2018 r.) ZOBACZ WIĘCEJ...  Profesor Aleksander Woźny, spec w dziedzinie wywiadu, pisze mi: „ Ostrzeżenie Marszał

  • Widziane z Paryża 290/2017

    Właśnie wróciłem z porannej wyprawy do jednej z mych ulubionych kawiarń na paryskiego croissanta i czarną kawę, oraz na zakupy żywności oraz „Le Figaro

  • Widziane z Paryża 289/2017

    Przypadkowo w mej kawiarni na Porte de St Cloud spotkany znajomy mych znajomych, student historii z Krakowa, jest zdania, że mocnym echem odbiły się w całej Pol