Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 284/2017

Czego sobie życzę na nadchodzący AD 2018? Moja odpowiedź zgodna z mą tradycją rodzinną! Wszak już np. generał Franciszek Dzierżykraj- Morawski, swego czasu minister wojny, ale w pierwszym rzędzie poeta, starał się np. godzić klasyków z romantykami! A ojciec mój, zwany Kademorem, w Paryżu podkreślał, że jako dyplomata służy całemu naszemu narodowi oraz całej Polonii Francuskiej. Nieraz mi wspominał o NAPRAWDĘ OGROMNYCH szkodach, jakich narobiły naszemu narodowi nasze polskie waśnie i spory, nieraz zręcznie podsycane przez agentów obcych mocarstw! Ojciec mój, kierownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w obalonym zamachem majowym rządzie Witosa, źle traktowany i usunięty z MSZ-u przez Becka, potrafił jednak w pełni doceniać wielkość i inteligencję Marszałka Piłsudskiego (któremu zarzucał jedynie, że zawierzył Beckowi – jemu, a nie o wiele mądrzejszemu Księciu Januszowi Radziwiłłowi – powierzył ster polskiej polityki zagranicznej…).

Ojciec mój przez długie lata we Francji (1945-1968 ?) starał się godzić naszą jakże skłóconą emigrację polityczną. Rozładowywać napięcia, i czasem – jakże ostre (!!!) – spory…

Ja pragnę iść tą samą rodzinną drogą. Osobom mnie szkalującym, wybaczam. Jestem inwalidą tak zwanej „zimnej wojny”. Walczono ze mną i z mą rodziną metodami agresji psychologicznej, metodami wypracowanymi przez psychologów, speców od takich działań (od tak zwanej „wojny psychologicznej) w Moskwie… To owe anonimowe pogróżki i inne „zagrania” – zdaniem lekarzy – zapewne leżą u podstaw mej ciężkiej choroby serca, ale – co gorsza (!!!) – zaciążyły bardzo poważnie na zdrowiu mej ukochanej żony… Ale przyznaję, nigdy mnie nie pobito (ofiarą ciężkiego pobicia padła ma rumuńska koleżanka, a jednego z nam bliskich Bułgarów zamordowano słynnym „bułgarskim parasolem”). Gdy idzie o mnie, o plucie i ataki na mnie – ja wybaczam… Wiem, że Biuro Polityczne PZPR wściekało się, że partyjne tajemnice (przez Paryż) przenikają do Monachium. Mego znakomitego dostawcę tajnych danych, słynnego Piotra Jeglińskiego, UB ponoć (?) planowało otruć – proces jest rzekomo w toku w jednym z polskich sądów).

Tak więc robię co mogę, by rozładowywać polskie napięcia: te z kraju, i te wśród francuskiej Polonii. Jak mawiał mój ojciec: Nie jestem po stronie tych czy innych!! Jestem po stronie sprawy polskiej i przyjaźni polsko-francuskiej!! Co do mych postulatów parysko-polonijnych, to w pełni chcę podtrzymywać piękne tradycje naszego tak zasłużonego SPK, pragnę, by Dom imienia Generała Broni Władysława ANDERSA na 20, rue Legendre – Paris 17 w pełni się odrodził, by znowu działała tam duża i sprawna polska restauracja czy kantyna! Niegdyś przez lat wiele był to czołowy paryski ośrodek spotkań i dialogu rodaków…

Wielką wagę przywiązuję też do zwanej mickiewiczowską, tak aktywnej, i tak zbiorami bogatej BIBLIOTEKI POLSKIEJ na wyspie Św. Ludwika w Paryżu, do DOMU ‘KULTURY’ w Maisons-Laffitte! No i do tak skutecznie „propagującej” we Francji naszą polską SZTUKĘ: LA GALERIE ROI DORÉ!!!

Wracając do nowych fal polskich i także polonijnych sporów, to uważam je za wysoce szkodliwe! I przesadnie „rozdmuchiwane”. Przypomina mi się stare powiedzenie, być może (??) Marszałka Piłsudskiego: Nie pozwalajcie, by dolewano oliwy do ognia polskich sporów!!! Apeluję więc do jednych i drugich, zarówno do tych z kraju, jak i do tych z Polonii, o patriotyczny umiar i o rozwagę…

Powrót do strony głównej...



piątek, 29 grudnia 2017, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 288/2017

    Czytelnik mi pisze: „Wielki wychowawca i nauczyciel naszego narodu, Józef Piłsudski, pilnie strzegł, by obcy nas za nos nie wodzili, nie nabijali naszego

  • Widziane z Paryża 287/2017

    Pełen oburzenia list od czytelnika! Pyta: „Jak Pan śmie tego, co uratował honor Polaków, nie poszedł na współpracę z Hitlerem, to jest ministra Józefa Bec

  • Widziane z Paryża 286/2017

    Polsko-austriacki jurysta pochodzenia żydowskiego uważa, że kierownictwo Unii popełniło wysoce nieodpowiedzialny błąd, udzielając Polsce owej „nagany̶