Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 287/2017

Pełen oburzenia list od czytelnika! Pyta: „Jak Pan śmie tego, co uratował honor Polaków, nie poszedł na współpracę z Hitlerem, to jest ministra Józefa Becka, określać mianem durnia?! Zapewne ojciec Pański wpoił Panu jakiś wstręt do Becka. Wszak Beck Pańskiego wyrzucił z MSZ-u!

Polska była wtedy w tragicznej sytuacji! Nie było innej drogi niż ta, którą wybrał Beck. Wszak nie mogliśmy przystąpić do hitlerowskiego paktu antykominternowskiego, przy boku Niemiec walczyć z ZSRR… Stać się wasalem Hitlera!!! Państwem na pewno marionetkowym!”.

Moja odpowiedź prosta! Tak, jest prawdą, że z dniem 31 grudnia 1934 Beck pozbawił mego ojca stanowiska podsekretarza stanu w MSZ-cie – w wieku 42. lat przeniósł go na emeryturę. Jak pisze Jerzy Marek Nowakowski: „Rzecz cała odbyła się na dodatek mało elegancko, gdyż Morawskiemu na pożegnanie obniżono stopień służbowy”… Ale moja, mego ojca i kilku jego przyjaciół zła opinia o inteligencji Becka ma zgoła inne podłoże. Jak już kilkakrotnie pisałem, jeszcze jesienią 1939 docierały do mego ojca pogłoski, że Beck i jego cała „ekipa kierownicza MSZ-u do Marszałka RYDZA-ŚMIGŁEGO i do jego sztabu ma niesamowite pretensje”. Wszak Rydz obsesyjnie walczył z defetyzmem; z uporem głosił, że nasza armia jest w stanie przez długie miesiące (???) stawiać opór niemieckiemu najazdowi na Polskę, jest w stanie doczekać (obiecanej ???) ofensywy naszych zachodnich sojuszników na linię Zygfryda!

Historycy wojskowości i wywiadu (np. jakże wybitny profesor A. Woźny) winni zastanowić się, kto podsycał tę tak energiczną walkę Rydza z defetyzmem, tę absurdalną wręcz ocenę MOCY NASZEJ ARMII!!!

Gdy mowa o sprawach wyraźnie śmierdzących manipulacją obcego wywiadu, to jasne, że Beck i Rydz uważali, ba, byli pewni, że Stalin „nie uderzy nas w plecy”. Najwyraźniej ludzie Stalina b. zręcznie (!!!) wprowadzili w błąd naiwnego ambasadora Wacława Grzybowskiego (Beck fatalnie dobierał ambasadorów i ogólnie urzędników MSZ-u; wedle trudnych do sprawdzenia, lecz upartych pogłosek, wicedyrekcja wschodnia departamentu politycznego MSZ-u /???/ była też u źródła błędnej oceny planów i zagrań Stalina). Ale profesor A. Woźny na pewno lepiej ode mnie zna ten skomplikowany temat… Już w Paryżu, w swej „kawalerce” na rue de Laos (koło słynnej École Militaire), pułkownik Gano mawiał mi, że wiele naszych „pomyłek” z roku 1939 zapewne miało „podejrzane podłoże”: jasne, że wywiady sowiecki i niemiecki starały się Polaków dezinformować; że umiały zręcznie taką grę prowadzić.

Powrót do strony głównej...



piątek, 29 grudnia 2017, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 285/2017

    W tym roku nie rozsyłam wielu życzeń świątecznych i noworocznych! Ale, rzecz jasna, wszystkim mym czytelnikom, przyjaciołom i bliższym czy dalszym krewnym, a ta

  • Widziane z Paryża 284/2017

    Czego sobie życzę na nadchodzący AD 2018? Moja odpowiedź zgodna z mą tradycją rodzinną! Wszak już np. generał Franciszek Dzierżykraj- Morawski, swego czasu mini

  • Widziane z Paryża 283/2017

    Wpływowy dziennik LE MONDE, w numerze z datą dzisiejszą na stronie drugiej, w wielkim tytule pisze: COUP DE SEMONCE DE L’UNION EUROPEENNE CONTRE VARSOVIE&