Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 78/2018

Czytelnik pyta: „Jak wynika z książki Teresy Masłowskiej pt.: »Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie zimnej wojny« (Leszno 2009) zaczynał Pan swą pracę w RWE od pisania raportów o sytuacji w kraju, najpierw jako współpracownik Zygmunta Michałowskiego, później już samodzielnie jako etatowy korespondent.

Pańskie raporty wysoko cenili zarówno Jan Nowak jak i szef działu polskiego tak zwanej ewaluacji w RWE Kazimierz Zamorski. No i choć później miał Pan inne zadania w RWE (rozmowy telefoniczne z krajem, słynne wywiady telefoniczne z Wałęsą i innymi), jak wynika z tekstów Zamorskiego, długo Pan kontynuował pisanie owych tajnych raportów. Jak wiadomo praca korespondentów informacyjnych RWE szczególnie władze PRL irytowała. Skąd Pan miał takie nieraz ponoć rewelacyjne informacje o sporach w partii, o walce frakcji?"

Moja odpowiedź prosta. Ci lub inni wpływowi działacze (dziś wymienię tylko dwóch: Konstantego Łubieńskiego i Jerzego Zawieyskiego), chcący w ten sposób pozytywnie oddziaływać na sytuację w PRL i będąc PEWNI mej dyskrecji, dostarczali mi sporo cennych informacji. I z reguły z zastrzeżeniem zachowania najwyższej tajemnicy co do źródła owych rewelacji. Ci lub inni partyjni nawet członkowie KC czy Biura Politycznego w ramach tak zwanej walki frakcyjnej podrzucali Nowakowi - i także mnie - wielkiej wagi dane. Jednemu z nich musiałem przysiąc, że nigdy nawet po jego zgonie nie ujawnię, że mnie informował. Po roku 1968 wiele bezcennych informacji dostarczyły nam ofiary czystek moczarowskich, np. wielkiej wagi były oceny i informacje, jakie przekazał nam wysoce inteligentny ambasador Birecki. Z Monachium na długą rozmowę z nim przejechali Jan Nowak i Tadeusz Żenczykowski. Rozmowa miała miejsce w wielkim paryskim hotelu. Ja ją protokółowałem – później już w naszym biurze do północy na maszynie ją spisywałem, by ów tekst o ósmej rano móc dać Nowakowi i Żenczykowskiemu,którzy przedpołudniowym samolotem wracali do Monachium.

Birecki w tej rozmowie między innymi ostrzegał nas, że SB ma w Rozgłośni Polskiej agenta ( jak się później okazało, chodziło o Andrzeja Czechowicza. Niestety RWE nie wykorzystało tej informacji. W porę nie wykryto Czechowicza, który widocznie mądrze umiał się „kamuflować”.

Z oczywistych powodów KORESPONDENCI INFORMACYJNI RWE byli wrogiem numer jeden SB, które ponoć dostawało nagany z Biura Politycznego, za to, iż partyjne tajemnice, echa walk różnych np. frakcji,dane o porażkach gospodarczych PR, i o różnych wewnątrzpartyjnych aferach przeciekają do RWE i via RWE do społeczeństwa (w pewnym okresie Nowak podejrzewał, że nienawidzący Gierka Moczar, będąc szefem Najwyższej Izby Kontroli pewne rewelacje o nadużyciach „gierkowców” nam podrzucał…). SB starało się rożnymi metodami „niszczyć” co najlepszych spośród naszych korespondentów informacyjnych. W pewnym okresie najlepszym spośród nas był nasz ówczesny korespondent informacyjny w Berlinie Zachodnim, późniejszy dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE. SB zmontowało z pomocą NRD jakąś bliżej mi nieznaną „aferę obyczajową” … Miejscowe władze amerykańskie zażądały usunięcia Michałowskiego. Nowak, wysoko Zygmunta M. ceniąc, wybronił go. Ale musiał przenieść go do Paryża. Ja widocznie uważany przez SB też za „niebezpiecznego wroga” straciłem możliwość uzyskania stypendium doktoranckiego Komitetu Wolnej Europy na studia politologiczne w USA. Jak już nieraz pisałem, w kilka lat później, gdy RWE powierzyło mi wymagające pełnego zaufania stanowisko KORESPONDENTA INFORMACYJNEGO w Paryżu, zapytałem pewnego „personalnego”Amerykanina z RWE , jak to możliwe, przecież kilka lat wcześniej nie dano mi stypendium, w wyniku donosu, że jestem homoseksualistą i że w roku 1945 byłem w Kościanie (mając 15 lat !) groźnym komunistą… Ów Amerykanin powiedział mi wówczas, żebym się tą sprawą nie zajmował, gdyż to był zapewne donos „Z TAMTEJ STRONY”. Później w Paryżu przez lata odbierałem telefony z pogróżkami., anonimy itd. Równocześnie, jak pisze np płk Waldemar Maszenda, „rodziny (niektórych) pracowników RWE były szykanowane i zastraszane przez Bezpiekę, a żony Macieja Morawskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego przypłaciły to ciężkimi schorzeniami.

Tyle na dziś!

*   *   *

Zobacz także:

czwartek, 28 czerwca 2018, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 85/2018

    Ojca mego czasem nazywano najbardziej profrancuskim z Polaków. I rzeczywiście, hasłem jego życia była walka o „Europę na francuskim sosie”, to znacz

  • Widziane z Paryża 84/2018

    We wczorajszym dzienniku pisałem o walce o ”więcej Francji w Polsce i Polski we Francji!” Rzuciłem hasło współpracy polskich i francuskich liceów. A

  • Widziane z Paryża 83/2018

    Dziś pragnę ponownie się zająć kluczową w mym pojęciu sprawą! Walką pod hasłem „WIĘCEJ FRANCJI W POLSCE I POLSKI WE FRANCJI”!! Jako pierwszy krok w


© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2018
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).