Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 109/2018

Nawiązując do mego wczorajszego dziennika, chcę wyjaśnić mym czytelnikom, że mnie, korespondentowi informacyjno-śledczemu RWE, nie wolno było, ze względu na bezpieczeństwo źródeł informacji - prowadzić dziennika na piśmie… A teraz ma pamięć, niegdyś świetna, nawala. Wszak 20 września 2018 roku wchodzę w dziewięćdziesiąty rok życia!!

Dzienniki piszę więc dopiero od kilkunastu lat. Od kiedy dokładnie - wie redagujący je obecnie wybitny politolog, Mariusz Kubik, autor znakomitej pracy naukowej o Juliuszu Mieroszewskim (przez pierwsze kilka miesięcy ten mój dziennik redagowała Renata Głowacka, polonistka, niegdyś korektor „Kultury” Jerzego Giedroycia). Cztery tomy tych dzienników ukazały się już w druku przy współpracy i staraniem Jerzego Zielonki i Teresy Masłowskiej, a nakładem Instytutu Im. Generała „Grota” Roweckiego w Lesznie.

Wiele materiałów dotyczących mej przeszłości, wiele cennych dokumentów zawiera znakomita książka Teresy Masłowskiej o mnie (niestety już wyczerpana) pod tytułem „ŁĄCZNIK Z PARYŻA. RZECZ O WETERANIE ZIMNEJ WOJNY”. Po tym wyjaśnieniu wracam do mego wczorajszego tematu, by podkreślić, że ważnym momentem w mej pracy dla RWE był też koniec lat osiemdziesiątych. Mój ówczesny dyrektor, świetny specjalista - radiowiec Marek Łatyński, zlecił mi prowadzenie - co wówczas stało się możliwe - wywiadów telefonicznych z ludźmi w kraju. Łatyński mawiał: ty masz dobry kontakt z ludźmi,umiesz gadać, choć gadasz nieco jak u cioci na imieninach, no i wiesz o co daną osobę pytać. Rozmów takich przeprowadziłem kilkaset. W czasie jednej z takich rozmów ze mną SB wtargnęło do mieszkania Jacka Kuronia i go na 48 godzin aresztowało. Bardzo ceniłem sobie te moje, dość liczne telefoniczne rozmowy dla RWE z mym przyjacielem Lechem Wałęsą… W mym mieszkaniu długo wisiał afisz z jego portretem narysowanym przez Jacka Fedorowicza (rysunek znany w PRL pod nazwą „Portret nieznanego mężczyzny z wąsami”).

Łatyński w swej książce o RWE pisze: Maciej potrafił rozmawiać z ludźmi z najróżniejszych parafii, z osobami skromnymi i osobistościami ważnymi albo za takie się mającymi (…) Morawski rozmawiał przez telefon jak przy kawiarnianym stoliku con amore. A to, że nagminnie zaczynał rozmowę od słów: jaka to radość Pana (czy Panią) słyszeć, to było głupstwo. Wycinaliśmy je bez litości”... Tyle z książki dyrektora Łatyńskiego. Na tym na dziś kończę.

*   *   *

Zobacz także:

piątek, 21 września 2018, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 116/2018

    Czytelnik zapytuje mnie, czemu od kilkunastu dni nie piszę dzienników. Odpowiedź prosta: mam pewne kłopoty ze wzrokiem. Czekam na operację katarakty także na pr

  • Widziane z Paryża 115/2018

    J ak na razie uwagę Polaków, rzecz jasna, absorbują wybory samorządowe, oraz to, czy Zjednoczona Prawica potrafi na szczeblu lokalnym znaleźć sobie, tu i ówdzie

  • Widziane z Paryża 114/2018

    Długie lata bolszewickiej władzy, długie lata ponurej PRL niewątpliwie chyba dość jednak mocno zaciążyły na mentalności naszego narodu; Czerwona propaganda szer


© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2018
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).