Blog > Komentarze do wpisu
Widziane z Paryża 111/2018

Czytelnik stawia trzy pytania. Pierwsze z nich dotyczy tego, czy PRL próbowało mnie ściągnąć do kraju? Tak, gdzieś w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, Jerzy Zawieyski, wówczas członek Rady Państwa PRL i wówczas częsty gość w Paryżu (poznałem go za pośrednictwem Józefa Czapskiego) pewnego dnia mi powiedział, że minister Handlu Zagranicznego PRL, sympatyczny Witold Trąmpczyński, niepodziewanie oświadczył mu, że wie, iż on (to jest Zawieyski) mnie w Paryżu czasem widuje. Dodał, że ja jestem jego krewnym (??). Nic o tym nie było mnie wiadomo i do dziś nie wiem, czy to prawda… Że, jeśli wrócę do Polski, weźmie m swego szefa gabinetu czy coś takiego… Wydaje się PRAWDOPODOBNE, że Trąmpczyński miał zgodę, czy nawet polecenie wysunięcia takiej propozycji, którą oczywiście z miejsca odrzuciłem (zapewne szło o zadanie ciosu memu ojcu, którego mocna pozycja we Francji, przyjaźń z de Gaulle’em itd., itd. kierownictwo warszawskie musiała irytować!!!). Innych propozycji tego typu ne pamiętam.

Wyjaśnię też, że Zawieyski swych kontaktów z czołowymi emigrantami nie ukrywał. W owym „popaździernikowym” okresie miał ma nie zgodę Kliszki. Co nie zmienia faktu, że nieraz dowiadywałem się od tak zwanego „Zawieja” sporo ciekawych politycznie informacji, które wtedy jeszcze za pośrednictwem mego poprzednika na na stanowisku korespondenta śledczo-informacyjnego Rozgłośni Polskiej RWE w Paryżu przekazywałem do Monachium…

Drugie pytanie tegoż czytelnika dotyczy tak zwanych „klubów” dla młodzieży z kraju organizowanych w Paryżu przez Związek Polskiej Młodzieży Chrześcijańsko Społecznej, którego od 1955 roku ja, po Janie Kułakowskim, byłem prezesem. Związek wchodził w skład potężnej wówczas Międzynarodówki Młodych Chadeków, kierowanej wtedy kolejno przez dwóch wybitnych, młodych wówczas Polaków: Edwarda Bobrowskiego i następnie Stanisława Gebhardta. Owe „kluby” dla młodych z kraju odwiedzających Paryż to były kolejno dwa różne mieszkania, wynajęte na moje nazwisko. Pieniądze na wynajem lokalu i na inne koszta ze źródeł amerykańskich zdobywał jakże wpływowy wtedy Gebhardt. Mieliśmy zawsze panię do prowadzenia tego lokalu, młodym z kraju dawaliśmy książki, np. wydawnictwa Giedroycia, pisma emigracyjne,herbatę i zakąski. O istnieniu lokalu dowiadywali się owi młodzi jedni od drugich. Akcja trwała lat kilka. Później zastąpiło ją centrum duszpasterstwa młodzieżowego Ojca Placyda Galińskiego OSB, później - o ile się ne mylę - przeora w Tyńcu.

Trzecie pytanie tegoż czytelnika: jak to możliwe, że nikt z naszych władz nie zainteresował się losem Pańskiej żony, która ciężko zachorzała w wyniku zastraszania i „wojny psychologicznej SB”? Odpowiem krótko: niestety szlachetny Janusz Krupski zginął w kwietniu 2010 roku pod Smoleńskiem...

*   *   *

Zobacz także:

piątek, 21 września 2018, maciej.dzierzykraj-morawski

Polecane wpisy

  • Widziane z Paryża 116/2018

    Czytelnik zapytuje mnie, czemu od kilkunastu dni nie piszę dzienników. Odpowiedź prosta: mam pewne kłopoty ze wzrokiem. Czekam na operację katarakty także na pr

  • Widziane z Paryża 115/2018

    J ak na razie uwagę Polaków, rzecz jasna, absorbują wybory samorządowe, oraz to, czy Zjednoczona Prawica potrafi na szczeblu lokalnym znaleźć sobie, tu i ówdzie

  • Widziane z Paryża 114/2018

    Długie lata bolszewickiej władzy, długie lata ponurej PRL niewątpliwie chyba dość jednak mocno zaciążyły na mentalności naszego narodu; Czerwona propaganda szer


© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2018
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).