poniedziałek, 16 października 2017
Widziane z Paryża 225/2017

Wielki, popularny paryski dziennik „Le Parisien” dziś na pierwszej stronie przynosi kolorowe i portretowe zdjęcie Ojca Świętego Franciszka, opatrzone wielkim napisem „Le Pape bouscule les catholiques” (Papież „popycha” katolików), a podtytuł precyzuje, że wypowiedzi Franciszka nieraz wywołują zaskoczenie i niekiedy brak zrozumienia w katolickich szeregach. Dziennik nawet – zdaje się – dowodzi, iż samo czasem narzuca się pytanie, czy papież nie jest dziś bardziej popularny w świecie ateistów niż w niektórych chrześcijańskich wspólnotach.

Olbrzymie zainteresowanie budzi wydana kilka tygodni temu książka słynnego francuskiego socjologa Dominika Woltona – jak to się tu teraz nieco żartobliwie i w przenośni określa – spowiednika papieża. Książka pt. „Politique et societe – Papież Franciszek. Rozmowy z Dominikiem Woltonem”, wydawca: Editions de l’Observatoire… Wolton przez cały rok ponoć prowadził długie rozmowy z owym papieżem. Tak więc przy współpracy tego francuskiego socjologa zrodziło się dzieło dużej wagi, promujące myśli tak istotne w obecnym, szybko ewoluującym świecie, w obecnym okresie zgoła nowych problemów; czających się za rogiem zagrożeń.

Jedno w mym pojęciu pewne: chodzi o książkę wielkiej wagi. Jeśli mi to tak wolno ująć, stanowiącą tak w dzisiejszych pełnych niebezpieczeństw, napięć i zagrożeń czasach ważny przewodnik.

Powrót do strony głównej...



11:18, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 224/2017

Dwie godne uwagi reakcje na me niedawne dzienniki. Stary polski paryżanin, z miejsca zaznaczający, iż nie chce się publicznie pod swym nazwiskiem na ten temat wypowiadać, bo nie ma zamiaru wdawać się w „nasze polskie potępieńcze spory”, jest zdania, że bardzo godna uwagi ambasada Wolnej Polski i cały zespół dynamicznych NIEZŁOMNYCH emigracyjnych polskich organizacji będących z nią w kontakcie, niestety zostali przez już wolną Polskę całkowicie zapomniani. Zagrały tu niewątpliwie (uważa ów rozmówca) wpływy byłych dyplomatów PRL-u, ludzi dopiero w roku 1989 „nawróconych” na demokrację. Wpływy eks-nomenklatury, do dziś potężnej i wrogiej PiS-owi, w pewnej mierze broniącej osiągnięć PRL-u, no i uważającej PRL-owski MSZ za jednak do pewnego stopnia polską dyplomację, natomiast całkowicie lekceważącej dyplomację emigracyjną, „ambasadę Wolnej Polski” Kajetana Morawskiego.

Ze swej strony Anna Łucka, wybitna działaczka katolicka i emigracyjna, doktór nauk humanistycznych, wdowa po Stanisławie Łuckim – czołowej postaci polskiego Stronnictwa Narodowego, w okresie hitlerowskiej okupacji Francji jednym z szefów ruchu oporu (słynna, tak zasłużona siatka wywiadowcza F2), po wojnie wręcz pierwszoplanowym działaczu polskiej emigracji politycznej we Francji, niewątpliwie jednym z czołowych „niezłomnych”… – po przeczytaniu jednego z mych dzienników, nawiązała do „niezłomnych”, do zapewne jak dotąd za mało czcią otaczanych owych swego czasu „niezłomnych” w walce o „wolną Polskę”… Jeśli do końca (???)Annę Łucką zrozumiałem, uważa ona za wskazane powołanie do życia klubu owych „niezłomnych” (???), klubu służbie ojczyźnie.

Powrót do strony głównej...



11:16, maciej.dzierzykraj-morawski
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 223/2017

Jeden z mych czytelników nawiązuje do mego wczorajszego dziennika. Uważa, że w obliczu błyskawicznej klęski polskiej armii we wrześniu 1939 roku, jest rzeczą zdumiewającą, iż wiosną 1940 roku francuski wódz naczelny, wysoce inteligentny generał Maurice Gamelin nie docenił możliwości dywizji pancernych Hitlera, a także tego, że te dywizje są zdolne przezwyciężyć b. trudne „warunki terenowe”… Rozmówca zastanawia się, czy – i w jakim stopniu – to, co zaszło wiosną 1940 we Francji w pewnym sensie „wybiela” naszego Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza i jego sztab, generała Józefa Jaklicza i innych…

Ja w całej tej sprawie się nie wypowiadam. Pozostawiam to historykom, takim jak dr hab. Aleksander Woźny, znawcom archiwów, np. naszej ponoć świetnej „dwójki”. Uważam tylko, iż w świetle tego, co zaszło później, nieco obsesyjna walka ludzi Rydza z tak zwanym defetyzmem (a de facto z realizmem) była – jak by to powiedzieć – nie na miejscu, podobnie jak np. piosenka „nikt nam nie zrobi nic, bo z nami nasz dzielny wódz marszałek Śmigły-Rydz”…

Tyle na dziś w odpowiedzi owemu rozmówcy…

Powrót do strony głównej...



11:12, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 222/2017

Młody Francuz pyta mnie, „naocznego świadka (!!!) tamtego okresu”, jak było to możliwe, że w roku 1939 dowództwo polskie armii nie dostrzegało, że armia Hitlera, posiadająca liczne dywizje czołgowe może w ciągu dosłownie kilkunastu dni rozbić polskie siły zbrojne, dotrzeć do Warszawy. Niewiele na ten temat wiem… Jak już nieraz pisałem, wiosną 1947 roku w naszym mieszkaniu przy ulicy Zimorowicza 4 czasem się pojawiał, wracający ze „sztabowych narad” u Marszałka Rydza, płk Witold Morawski, spec od spraw armii niemieckiej, były attaché mlitaire w Berlinie. Mówił, że Rydz i jego ludzie lekceważą sobie „siłę przebicia” czołgowych dywizji Hitlera. Pesymistyczne oceny określają to jako „karygodny defetyzm”…

Gdy chodzi o problem „militarnych złudzeń” polskiego kierownictwa, to – o ile sobie przypominam – ojca mego zaskakiwało to, że minister Beck najwyraźniej nadmiernie ufał owemu – chyba jednak niewątpliwie nadmiernemu – optymizmowi Rydza.

Nie jestem w stanie ocenić tego problemu optymizmu Rydza… To zagadnienie może najlepiej ocenić jakże wybitny profesor dr hab. Aleksander Woźny.

Powrót do strony głównej...



11:10, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 221/2017

W związku z mym wczorajszym dziennikiem, czytelnik pyta, „Czy istnieje jakieś polonijne »Who is who«, czy też książeczka adresowa polskich dentystów, lekarzy, a także polskich adwokatów – w różnych krajach świata, i także lista polskich restauracji czy polskich hoteli o przystępnych dla przyjezdnych z Polski cenach? Na pewno przydałaby się też lista polskich niedrogich galerii artystycznych, a także polskich portrecistów”.

Rozmówca jest zdania, że Paryż i Londyn to jednak nieco inne zagadnienie, łatwo tam trafić na „naszych? Ale w wielu innych krajach „to nie takie proste”.

„Rzecz jasna, nie chodzi o grube, mało podręczne tomiska, lecz o tanie broszury informacyjne… Zapewne mogłyby być one rozdawane w naszych samolotach czy autobusach. Jednym słowem ważne, byśmy mogli bez trudności odkrywać w tych czy innych krajach takich lub innych polskich fachowców; mogących nam służyć „miejscową radą” rodaków.

Tyle o pytaniu i uwagach tego rozmówcy.

Powrót do strony głównej...



11:07, maciej.dzierzykraj-morawski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2017
Widziane z Paryża 220/2017

Czytelnik z miejsca nawiązuje do mego wczorajszego dziennika. Do tak złożonego problemu „naszych” osiadłych za granicą… Dowodzi, że chodzi o zjawisko bardzo złożone, różnorakie. W skrócie można stwierdzić, że np., gdy chodzi o Francję, tych różnorakich polonijnych „nawarstwień” jest naprawdę sporo. Na przykład tzw. polska Pierwsza Wielka Emigracja, ta po naszym powstaniu listopadowym (cechował ją wysoki poziom intelektualny i twórczy, np. dzieła Adama Mickiewicza i innych… ). Także jej dziełem jest np. świetnie nadal działająca Biblioteka Polska na paryskiej wyspie Św. Ludwika. Podobnie jak np. zamek w Montresorze, wtedy w 1949 roku zakupiony przez Ksawerego Branickiego i „spolszczony” wówczas w duchu najlepszych polskich tradycji narodowo-arystokratycznych… Ale tych fal polskich emigracji było wiele; wymienię teraz z kolei polską emigrację robotniczo-górniczą, która przybywszy tu, wraz ze swym dziennikiem o nazwie „Narodowiec”, na początku lat dwudziestych minionego XX-go stulecia znacznie przyczyniła się do odbudowania zniszczonych czteroletnią ówczesną wojną stron Francji. No i śpieszę jeszcze wymienić jakże aktywną w domaganiu się wolności dla naszego zagarniętego przez Stalina kraju emigrację w dużej mierze skupioną wokół tzw. „Ambasady Wolnej Polski” mego ojca, Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego.

W uproszczeniu wyrażę mocne przekonanie, że nasza tak różnoraka Polonia wyraźnie zwiększa międzynarodowe znaczenie naszego kraju, umacnia nasze wpływy w świecie.

Powrót do strony głównej...

14:43, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 219/2017

Doktor medycyny, dobry chirurg, o ile się nie mylę, pochodzeniem (jak i po części ja – w okresie okupacji długi mój pobyt u mych stryjostwa w Małej Wsi, w gminie Belsk) związany z ziemią grójecką, obecny Marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski - ponoć najwyraźniej, jak mi potwierdzają różni rozmówcy, w pełni docenia wagę dla naszego narodu problemów polonijnych; pilną potrzebę zacieśniania więzów kraju z Polonią i niekiedy nawet, gdy to możliwe, rozbudowę współpracy gospodarczej owej Polonii z krajem. Także – jak słychać – wie on, jak istotne jest to, aby rozbudowywać „kontakty między sobą” Polonii z różnych krajów świata.

Cieszy mnie fakt, że Stanisław Karczewski jest, jak mi mówią, przekonany, że Senat RP winien naprawdę wiele uwagi poświęcać polonijnej problematyce, trzymać nad nią pieczę i koordynować dotyczące Polonii i zacieśniania łączności z nią działania, popierać idące w tym kierunku inicjatywy. Nasza wielomilionowa Polonia może być dla naszego kraju wielkiej wagi atutem, zarówno gospodarczym, jak i gdy chodzi o promieniowanie naszej kultury.

Jedno chyba jasne. Problem Polonii, podtrzymywania więzów i stałego dialogu z nią, nauczanie młodzieży polonijnej języka polskiego, obozy letnie dla tej młodzieży – to temat do ważnej z narodowego punktu widzenia debaty!

Powrót do strony głównej...

14:40, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 218/2017

Na marginesie zorganizowanego przez Elżbietę Skoczek (w Polsce i we Francji) wielkiego festiwalu Józefa Czapskiego, pragnę mocno uwydatnić wielce w mym pojęciu istotny fakt! Józef Czapski, jak dobrze wiadomo, był tak zwanym kapistą (nazwa od Komitetu Paryskiego, powołanego do życia w pierwszej połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia przez Józefa Pankiewicza na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, celem dopomożenia studentom wyjeżdżającym na studia malarskie do Francji. Czołowymi kapistami byli –wymieniam ot tak od ręki – Jan Cybis, Hanna Rudzka-Cybisowa, Zygmunt Waliszewski, Pierre Potworowski, Zygmunt Waliszewski, no i oczywiście Józef Czapski…

Ogólnie znana jest też fascynacja Czapskiego Proustem i jego fascynacja dziełem tego autora, wreszcie odczyty Czapskiego o proustowskim dziele „W poszukiwaniu straconego czasu” w sowieckim obozie…

Ale mnie chodzi o coś innego - o stosunek Czapskiego do Francji. Nie bardzo umiem to właściwie ująć, ale chyba był on jakoś dogłębnie z Francją „zespolony”. Całkowicie stawiał na francusko-polskie braterstwo i jasno widział jakże unikalną rolę francuskiej kultury. Stał na stanowisku, że w interesie Polski winniśmy „walczyć o Europę na francuskim sosie”, to jest opartą na najpiękniejszych wartościach „wolnościowej”, otwartej na inne narody francuskiej kultury politycznej. Taki stosunek do Francji cechował też mego ojca. I zapewne umacniał bliską przyjaźń obu tych osobowości…

Ów kult Francji, jaki cechował tych dwu Polaków był znany i ceniony przez samego generała Charlesa de Gaulle’a, oraz przez czołowych gaullistów, takich jak np. Gaston Palewski, Edmond Michelet czy André Malraux.

Obecny festiwal winien uwydatnić ów tak mocny kult Francji, dalej: głęboką świadomość „propolskości” Francuzów, jakie cechowały Józefa Czapskiego!

Powrót do strony głównej...

14:35, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 217/2017

Fanatycy islamscy spod znaku DAECH-u, straciwszy Mosul i szereg innych miast w Iraku czy Syrii, weszli – jak to podkreśla np. w swym dzisiejszym numerze „Le Figaro” – na drogę kolejnej metamorfozy. Nie mając już w swym władaniu miast, DAECH wraca do swej starej taktyki. Przy pomocy krwawych zamachów terrorystycznych dezorganizuje życie kraju, sieje popłoch. Jak się zdaje, na ową taktykę wzmożonego siania terroru DAECH stawia dziś nie tylko, gdy chodzi o Irak!! Jak wiemy, zabójcze akcje terrorystyczne miały niedawno temu miejsce także np. w Hiszpanii czy Francji (we Francji ponoć 26 policjantów i żandarmów już w 2016 roku poniosło śmierć podczas służby).

Niektórych obserwatorów zastanawia fakt, że jak na razie islamscy terroryści dokonują swych zbrodniczych wyczynów metodami dość „prymitywnymi”. Nie można jednak wykluczać, że w tej dziedzinie nastąpi zmiana. Trzeba brać pod uwagę możliwość, iż prędzej czy później DAECH „wyposaży się w wysokiej klasy fachowców, może nawet w speców w dziedzinie atomu czy też tylko tak zwanych „brudnych bomb”, no i skądinąd np. także w dziedzinie cyberataku??

Jak już nieraz pisałem, być może (?) należy również żywić obawę, że te czy inne np. państwo wrogie Zachodowi zechce tajemnie DAECH „dozbroić”?

Jedno wydaje mi się oczywiste! Biorąc pod uwagę „agresywną i jednak chyba dość nieobliczalną” osobowość Kim Dzong Una nie można jednak całkiem i do końca wykluczać jego – powiedziałbym – „leżącej w naturze rzeczy” „sympatii” dla DAECH-u?...

Tyle na dziś!!

Powrót do strony głównej...



14:30, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 216/2017

Czytelnik pyta: „Czy to prawda, że Jan Nowak chętnie angażował do pracy w RWE – o ile szło o naprawdę zdolnych dziennikarzy – byłych zwolenników PRL-u, byłych np. PZPR-owców, i na czym polegał jego spór w tej sprawie z Leopoldem Tyrmandem?”. Temat ten już chyba kilkakrotnie poruszałem w mych dziennikach. Ale chętnie doń powrócę. Wszak chodzi o sprawę dużej wagi. Tak, niezłomny w swych postawach człowiek, który nigdy nie poszedł z PRL-em na jakikolwiek kompromis. (!!!) Leopold Tyrmand stanowczo odrzucał „prawo do nawrócenia się”… Nie chciał nikomu wybaczać „grzechów przeszłości”, tekstów z okresu „błędów i wypaczeń”, takiego czy innego, w tym czy innym okresie „podlizywania się PRL-owi”… Jak to podkreśla w swej książce „Polska z oddali”, Jan Nowak odpowiadał na takie dictum wersetem z Ewangelii: „Większa w niebie radość z jednego nawróconego niż z dziesięciu sprawiedliwych”. Nowak pisze też: „Śp. Paweł współpracował swego czasu z żydowską bezpieką, biorąc udział w mordowaniu i prześladowaniu pierwszych wyznawców Chrystusa”! Gdyby został odrzucony przez apostołów, strata dla naszej wiary byłaby olbrzymią…

Nowak pisze następnie: „Usiłowałem go przekonać, że zamykanie drogi odwrotu wybitnym jednostkom, które często drogą dużych wyrzeczeń osobistych zmieniają poglądy, byłoby największą przysługą oddaną przeciwnikowi, ale Tyrmand nie dał się przekonać!”

Z miejsca wyjaśnię, że w pełni podzielałem takie postawy Nowaka. Stałem twardo na stanowisku, że naszym zadaniem jest nie potępiać, lecz nawracać, lecz przeciągać ludzi na naszą stronę. Zawsze bolał mnie cechujący pewną liczbę Polaków brak wyrozumiałości. Zbyt często ostre polskie spory niewątpliwie Polsce szkodzą.

Powrót do strony głównej...

14:27, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 215/2017

Wiele zdaje się wskazywać na to, że terroryzm zwolenników DAECH-u wchodzi np. we Francji w nową fazę. Tak więc np. dziennik „Le Figaro” dziś, już w tytule jednego z artykułów, wyraźnie stwierdza, że władze niepokoi możliwość wywoływania przez terrorystów, np. pożarów. Rzecz w tym, że w jednym z budynków XVI dzielnicy Paryża (z miejsca zaznaczę, że nie wiadomo, dlaczego w nim właśnie) w porę wykryto instalację mogącą wybuchnąć i np. spowodować wielki pożar. Sprawa w chwili, gdy piszę te słowa nadal mało jasna, śledztwo w toku. Wzmiankuję też jeszcze nie do końca przebadane wydarzenie tylko aby podkreślić, jak przy odrobinie znajomości powiedzmy „technicznych”, terroryści mogą być GROŹNI!

Powrót do strony głównej...



14:20, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 214/2017

Tak więc wczoraj, w niedzielę, 1 października, nożownik zabił dwie kobiety na głównej stacji kolejowej w Marsylii, oraz sam poniósł śmierć, zastrzelony przez wojskowy patrol, który zapewniał ochronę owego dworca. Wedle świadków, ponoć ów nożownik wykrzykiwał „Allah Akbar”!!! Jak się zdaje, chodzi więc o akcję terrorystyczną!

Jednym słowem, zwolennicy dżihadu nadal robią, co mogą, by siać zamęt, dokonują w tym celu mordów, będąc całkowicie sfanatyzowanymi, nie wahają się ryzykować własnego życia. Wszystko to stanowi zjawisko dość jednak zaskakujące i na dłuższą metę zapewne dla Zachodu groźne… Oby tylko te czy inne „siły” nie wyposażyły owych fanatyków „dżihadu” w te lub inne potężne środki wybuchowe, czy oby sami oni nie zdołali nauczyć się takie lub inne potężne i śmiercionośne środki fabrykować (???).

Tyle na dziś o tym zagrożeniu…

Powrót do strony głównej...



14:17, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 213/2017

Donald Tusk ma za kilkanaście dni przedstawić plan pracy przywódców Unii Europejskiej do końca 2018! Jak stwierdził po szczycie w Tallinie, został on upoważniony „do przełożenia wizjonerskich przemówień na konkretny program!”. Chodzi tu rzecz jasna o wysunięty przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona dalekosiężny plan reform Unii Europejskiej (w szczególności strefy euro)… Jednym słowem: "idzie nowe". Prezydent Macron wysuwa koncepcję Europy sprawniejszej niż dotychczas (jak wiemy, projekt ten wysunął on we wtorek, 26 września, w swym przemówieniu na Sorbonie). Rzecz oczywista, śmiałe koncepcje Macrona mogą natrafić na sprzeciwy tych lub innych państw Unii… Na pewno wywiąże się trudna debata. Jednak jasne chyba, że Unia Europejska winna się zreformować, jeśli to tak wolno mi określić - STAĆ SIĘ SPRAWNĄ POTĘGĄ, zdolną między innymi także bronić swych własnych granic, nie być „zalewaną” przez „uchodźców” z Bliskiego Wschodu i z Afryki.

Powrót do strony głównej...

14:16, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 października 2017
Widziane z Paryża 212/2017

Jak donoszą zachodnie środki masowego przekazu, Abu Bakr al l Baghdadi, szef DAECH-u, o którym myślano, że już nie żyje, nagle wystąpił z dużej wagi wypowiedzią. Terroryści z tego tak zwanego Państwa Islamskiego opublikowali audio, na którym on przemawia. Tak więc pogłoski o jego śmierci zdają się być nieprawdziwe… Co do treści owej wypowiedzi, to najbardziej poszukiwany terrorysta świata wzywa swych „żołnierzy”, by nie tracili ducha walki.

Jak wynika też z informacji na ten temat wielkiego paryskiego dziennika „Le Figaro”, Abu Bakr al Baghdadi wyraźnie wzywa żyjących w krajach Zachodu zwolenników dżihadu, owej „świętej wojny”, aby „przechodzili do akcji”, dokonywali terrorystycznych zamachów… wymierzonych także w „les centres mediatiques des pays occidentaux”… Al Baghadi zapowiada de facto „długą wojnę terrorystyczną”. Chodzi o zagrożenie wysoce poważne. Jak często już wspominałem w tym dzienniku, nie można wykluczać, że ci lub inni „wrogowie Zachodu tajemnie wyposażą islamskich terrorystów w te czy inne bronie, nawet atomowe?”… Jedno chyba pewne: cały ten problem owego potencjalnego zagrożenia „super-terrorystycznego” wymaga przemyślenia i przygotowania się nawet na NAJGORSZE!!

Powrót do strony głównej...

17:09, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 211/2017

Dziś – nie wchodząc w tak często poruszane także i przeze mnie szczegóły tej sprawy – odnotuję ze smutkiem, że zdaniem pewnej liczby tutejszych publicystów i obserwatorów stosunki polsko-francuskie są teraz w złej fazie… Zaznaczę, że nawet wielki i tradycyjnie od dziesiątek lat tak Polsce przychylny dziennik „Le Figaro” przynosi dziś w dniu 29 września wielki artykuł cenionej dziennikarki Laure Mandeville uwydatniający ten fakt. Między innymi jej tekst podkreśla, że obecnie osiemdziesiąt tysięcy tak zwanych polskich pracowników oddelegowanych pracuje we Francji – co stanowi jeden z elementów sporu między obu krajami. Z mej strony zaznaczę, że w mym odczuciu ogólnie biorąc bardzo szybko się „asymilujący” Polacy nie stanowią na dłuższą metę tu problemu – w przeciwieństwie do dosłownie wdzierających się tu „na siłę” „uchodźców” z Bliskiego Wschodu i z Afryki…

Piszę to wszystko, bo idąc drogą wytyczoną przez mego ojca, walczę o „Europę na francuskim sosie”, to jest opartą na najwspanialszych wartościach francuskiej kultury politycznej, na poszanowaniu naszych wielkich europejskich i chrześcijańskich tradycji. Na prowadzeniu owocnego dialogu…

Macron najwyraźniej chce budować nową, potężną, nowoczesną Europę. W mym odczuciu Polska winna w pełni się „włączyć” w ten taki jego plan! Tak, nasza tak tradycyjnie bliska Francji Polska winna w mym pojęciu szybko się z tym dalekowzrocznym prezydentem Francji się dogadać, móc wspólnie z nim budować nową, naprawdę sprawną, naprawdę potężną Europę!!

Powrót do strony głównej...

17:07, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 210/2017

Dziś w godzinach południowych złożył mi wizytę przybyły z Warszawy na zapowiedziane na wczoraj, ale później odwołane spotkanie w Ambasadzie RP w Paryżu -wybitny filmowiec, były student wydziału operatorskiego PWSF w Łodzi, spec od filmów dokumentalnych producent Piotr Weychert. Przywiózł mi film o mnie o nazwie „Korespondent”, zrealizowany przez słynną firmę „Media Kontakt” Mirosława Chojeckiego w reżyserii laureata szeregu cenionych nagród, Piotra Morawskiego.

Piotr Morawski jest też już autorem filmu o moim ojcu Kajetanie Dzierżykraj-Morawskim, zwanym w MSZ-cie Kademorem - kierowniku owego ministerstwa w obalonym zamachem majowym rządzie Wincentego Witosa, i o wiele później przez ćwierć wieku ambasadorze przy Francji Wolnej Polski, czyli naszych legalnych władz na emigracji w Londynie… Oba te filmy miały być zaprezentowane naszej Polonii wczoraj, to jest 27 września. Datę tę jednak przesunięto na później. No i co ważne – wręcz zasadnicze – miał im (owym filmom) towarzyszyć odczyt słynnego historyka, dra hab. profesora Rafała Habielskiego o mających się ukazać pod nadzorem tegoż uczonego  (nakładem IPN-u) „tajnych raportów”, jakie przez lat wiele Kademor wysyłał do władz legalnych RP w Londynie… (w odpowiedzi na pytanie jednego z czytelników potwierdzam, że Kademor sam nie pisał na maszynie. Teksty te dyktował początkowo Żanecie Zabiełło, później Tadeuszowi Parczewskiemu, Edwardowi Borowskiemu oraz mnie). Raporty te zdają sprawę z ciężkiej walki politycznej, jaką nasza „Ambasada Wolnej Polski” oraz  związane z nią organizacje wiodły np. w szczególnie trudnych latach pięćdziesiątych XX wieku. Wszak wtedy wpływy komunistów i ich „towarzyszy drogi” były znaczne. Skądinąd ci lub inni złudne nadzieje pokładali w komunistycznym rewizjonizmie. Jedno pewne. Owe tajne raporty Kademora uwydatniają zdecydowane postawy i ogrom upartej walki o wolną Polskę, jaką w bardzo trudnej sytuacji prowadzili – przez niektórych z pewną ironią określani mianem „niezłomnych” – emigranci. A ja uważam, że teraz pora, by owym „niezłomnym” złożyć hołd.

Powrót do strony głównej...

17:04, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 209/2017

Już ogólnie znanym jest przedstawiony przezeń we wtorek studentom w wielkiej auli paryskiej Sorbony śmiały plan prezydenta Macrona, plan daleko idącej reformy Unii Europejskiej, idący między innymi drogą wzmocnienia strefy euro i - jak stwierdza dziennik „Le Monde” – wyposażenia jej we wspólny budżet i „specyficzny Parlament”. Macron jasno też dostrzega konieczność dysponowania własną, europejską militarną siłą interwencyjną… Tu z miejsca stwierdzę, że w mym pojęciu, właściwym wyjściem byłaby oparta na modelu francuskiej Legii Cudzoziemskiej „jakaś Ochotnicza Legia Europejska”, świetnie przeszkolona i zawsze do akcji gotowa…). Chodzi tu o stary projekt, wysuwany np. przed laty przez Rafała Gan-Ganowicza, śp. naszego słynnego kondotiera. Rzecz w tym, że w obliczu współczesnej sytuacji zagrożeń ze strony dżihadystów, marzących o opanowaniu tego czy innego państwa Afryki lub Azji, Unia musi z miejsca dysponować świetnie przeszkoloną, w każdej chwili gotową do akcji siłą błyskawicznej interwencji.

Nie wchodząc w szczegóły długiej i znakomitej wypowiedzi Macrona na Sorbonie, podkreślę, że co zasadnicze, bardzo wyraźnie otworzył on jakże pożyteczną debatę nad koniecznym usprawnieniem instytucji europejskich, nad budową Europy nowoczesnej i potężnej… Niestety rzuca się w oczy, że w związku np. z mym zdaniem dość chyba jednak nieco drugorzędną sprawą tak zwanych pracowników delegowanych, Macron surowo ocenia Polskę… Rzecz jasna mnie – który zgodnie z wytycznymi mego ojca, w interesie Polski walczę o „Europę na francuskim sosie”, opartą na pięknych wartościach francuskiej kultury politycznej – sprawa ta nieco boli! Ale równocześnie jestem świadom, że w obliczu jakże mocnych długowiekowych związków obu naszych narodów, w gruncie rzeczy chodzi o jednak drobną różnicę zdań. Wiem, że także podobnie jak ja sprawę tę ocenia sporo Francuzów polskiego pochodzenia. Wielu spośród nich, podobnie jak ja, wysoko ceni prezydenta Macrona i wie, że cała ta sprawa pracowników oddelegowanych na pewno nie zamąci gorącej przyjaźni obu naszych bratnich narodów.

Powrót do strony głównej...

17:00, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 września 2017
Widziane z Paryża 208/2017

Francuskie środki masowego przekazu donoszą, że Air France przygotowuje „puszczenie w ruch” nowej filii o nazwie JOON. Filia ta ma dysponować już przed rokiem 2020 28. wielkimi samolotami pasażerskimi. Chodzi o nową, zgoła oryginalną formułę linii lotniczej o kosztach eksploatacji o 15 do 20% niższych od tychże kosztów Air France… Linia ta będzie jednak o wiele bardziej komfortowa od tak zwanych linii „low cost”. Rzecz jasna u podstaw tej nowej i oryginalnej koncepcji leży walka o klientów… Na przykład JOON będzie w przeciwieństwie do linii low cost podawać klientom wliczone w cenę biletu, dobre francuskie posiłki.

Jednym słowem walka o klientelę wrze w pełni!

Jednak niektórzy eksperci zwracają uwagę na inny aspekt sprawy! Przed kompaniami lotniczymi szybko wyrasta nowe zagrożenie, nowa konkurencja. Oczywiście chodzi o superszybkie pociągi! Wedle fachowców nie można wykluczać, że w ciągu najbliższych 10. (?) lat – aby użyć ich języka – „staną się operatywnymi”. Superszybkie pociągi, np., lecz nie tylko, Hyperloopy Elona Muska! W Polsce cały szereg naszych inżynierów się sprawą tą dosłownie pasjonuje! A samorząd Jaworzna już ponoć zdecydował udostępnić odcinek dawnych linii kolejowych pod tor testowy Hyperloopa! Zdaniem jednego z inżynierów ekspertów w tej właśnie dziedzinie, za kilka lat z Warszawy do Wrocławia można będzie dojechać w około 40 minut… Koncepcję takiej „linii kolejowej” ponoć już opracowuje firma Hyperloop One. Jak słychać, Polska dysponuje już teraz sporym zespołem dobrze wyspecjalizowanych w całym zagadnieniu linii Hyperloop fachowców… Odnotuję, że fakt, iż „Hyperloop coraz bliżej”, niewątpliwie stawia pod znakiem zapytania cały problem cywilnego lotnictwa. Jednym słowem – „idzie nowe”…

Kończąc, przypomnę śmiałe koncepcje sformułowane lata temu przez Stanisława Lema w jego książce „Obłok Magellana”.

Powrót do strony głównej...

16:57, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 207/2017

Jest rzeczą oczywistą, że pewne zaskoczenie w wielu krajach Europy wywołał spory sukces dość jednak skrajnie eurosceptycznej i prawicowej partii AfD (Alternative für Deutschland) w niemieckich wyborach parlamentarnych…

Ale ja mam zamiar zająć się nie tylko niemieckimi aspektami tego faktu. Otóż myślę, że rację mają ci rzeczoznawcy, którzy odczuwają ogarniającą sporo krajów Europy skłonność do pewnego ogólnoeuropejskiego zwrotu „na prawo”.

Społeczeństwa europejskie coraz to wyraźniej pragną rządów silnej i sprawnej ręki, rządów zdolnych drogą inwestycji modernizujących nasze kraje skończyć z ich zastojem gospodarczym, w pełni wprowadzić je na drogę nowoczesności, superszybkich pociągów, itd., itd. Jak mi mówi pewien student jednej z naszych politechnik: „Wystarczy spędzić lato w Silicon Valley, by się zorientować, jak bardzo jesteśmy w tyle, jak tam błyskawicznie rozwija się wynalazczość; że rodzi się „nowy świat”. Tak od naszego odległy!”.

Niektóre społeczeństwa Europy są też coraz to mocniej poruszone niedającym się opanować nieustannym napływem do ich krajów „uchodźców” z Bliskiego Wschodu i Afryki, zachodzącą na naszych oczach inwazją naszego kontynentu przez element wyraźnie nam jednak obcy i obcym na stale pozostający… Rzecz w tym, że nasza Europa de facto nie ma żadnych porządnie chronionych granic.

Oczywiście, że trzeba Afrykańczykom czy tym lub innym Azjatom przyjść z pomocą drogą np. jakiegoś nowego Planu Marshalla. To właściwe, jedyne możliwe, wyjście z sytuacji!

Odnotuję jeszcze fakt dużej wagi! Tak jak dziś sprawy stoją, wiele narodów Europy ogarnia niepokój spowodowany ową inwazją obcych, owych „uchodźców”. Stąd też należy się spodziewać, że w tych czy innych naszych krajach wyczuć się da zwrot na prawo sporej jednak części opinii publicznej. Jest to zjawisko bardzo ciekawe. Chodzi o potęgowanie się „nacjonalizmu europejskiego” – podkreślam, bo to nowe i istotne – nacjonalizmu europejskiego. Społeczeństwa nasze dobrze czują, że my Europejczycy wspólnymi siłami musimy stawiać czoła owej inwazji zza Morza Śródziemnego.

Marine le Pen w czasie niedawnych wyborów we Francji – będąc źle doradzaną – tego zjawiska nie dostrzegła. Straciła moc głosów, proponując np. Wyjście z euro, powrót do franka. Nie dostrzegła, że potrzebny jest front narodowy, ale europejski front narodowy. Że potrzebna jest na miejsce urzędasów z Brukseli silna i sprawna władza, zdolna pchnąć Unię na właściwy tor rozwoju gospodarczego. I zdolna wyposażyć unię w dobrze chronione granice… Jednym słowem, tu i ówdzie potęguje swe wpływy, no i – jeśli wolno mi to tak określić - jakby rodził się europejski front narodowy.

Powrót do strony głównej...

16:55, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 206/2017

Czytelnik mnie pyta: „Jak Pan ocenia obecny stan Unii Europejskiej, teraz – w okresie Brexitu?”.

Bardzo pozytywne wrażenie zrobiło na mnie oświadczenie premier Teresy May: „Wielka Brytania zawsze stała i będzie nadal stała wraz z partnerami w obronie europejskich wartości. Opuszczamy Unię a nie Europę”. Odniosę się do tych właśnie słów Teresy May, by dać wyraz przekonaniu, że brzmią one wysoce pozytywnie, i równocześnie narzucają one mym zdaniem naszej ukochanej Unii europejskiej obowiązek zreformowania i usprawnienia się. Jasne, że Unia musi wreszcie wejść na drogę energicznych i ją usprawniających gospodarczo inwestycji. Że trzeba dążyć do unowocześnienia naszego przemysłu, do wyposażenia naszego kontynentu w ultraszybkie pociągi (nie możemy w tej dziedzinie pozostać daleko w tyle za USA czy Chinami). Trzeba też skutecznie chronić granicę Unii – jeśli nic się nie zmieni, za lat 50 te czy inne nasze kraje „zdominują już muzułmanie”. Tak, zagadnieniem kluczowej wagi jest zahamować ten napływ owych „uchodźców”. Wyposażyć nas „w granicę na serio”. No i drogą jakiegoś jakby „planu Marshalla” usprawnić gospodarczo kraje Bliskiego Wschodu i Aryki. Ważne też, by taka czy inna „formuła np. ochotniczej armii europejskiej dopomogła w wytrzebieniu zarazy terroryzmu w Afryce i w Azji.

Trzeba też, aby nasi mężowie stanu jasno zrozumieli, że w naszych czasach terroryzm powoli urasta do rangi bardzo poważnego zagrożenia… Tak, prędzej czy później może się on „wyposażyć’’, czy zostać wyposażony (??) w bronie chemiczne czy atomowe, nie mówiąc już o groźbie cyberataku…

Tyle na dziś!

Powrót do strony głównej...



16:52, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 205/2017

W związku z mym wczorajszym dziennikiem, czytelnik pyta mnie, czy prawdą jest, iż pewna liczba milionerów „w obliczu zagrożenia terrorystycznego, mogącego prędzej czy później stać się zagrożeniem atomowym”, buduje sobie odpowiednio wyposażone schrony… Nie mam żadnych specjalnych danych na ten temat. Zaglądam więc do internetu! Z miejsca i ze zdumieniem trafiam na następującą informację: „Ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny, w Szwajcarii nadal nie wolno budować bloków mieszkalnych bez schronu atomowego w piwnicy. 300 schronów rozsianych po kraju może pomieścić prawie 9 mln osób – o 1,5 mln więcej niż wynosi liczba ludności Szwajcarii. Ich utrzymanie kosztuje fortunę!”. Koniec cytatu. Inna informacja internetowa donosi: „Na terenie Polski znajduje się tylko 91 schronów przeciwatomowych przystosowanych do ochrony ludności w czasie ataku nuklearnego. To zdaniem ekspertów zdecydowanie za mało.”

Z kolei wiadomo też, że w związku z niewątpliwym potęgowaniem się napięć między Koreą Północną a USA (zarządzone przez Kim Dzong Una wystrzeliwanie rakiet balistycznych), niepokój ogarnia także i Japończyków. Jak donosi światowa prasa: Japonia przeżywa boom na schrony przeciwatomowe. Firmy, które je budują mają nagle teraz bardzo wiele zamówień.

Co do milionerów, o których pyta mój czytelnik, to ponoć w USA budują oni sobie na wypadek zagrożenia atomowego czy chemicznego przemyślne bunkry wyposażone w duże zapasy żywności.

Naturalnie nikt nie jest w stanie wiedzieć, czy np. zagrożenie terroryzmem chemicznym lub atomowym może w pewnym momencie rzeczywiście zaistnieć. Jedno pewne: eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa i unowocześniania obronności krajów mają przed sobą wyjątkowo trudne zadanie, muszą brać pod uwagę potencjalne zagrożenia, dziś wyjątkowo wielkie.

Powrót do strony głównej...

16:49, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 204/2017

Paryska wieża Eiffla ma ponoć być w najbliższym czasie zabezpieczona wysokim na – jak słychać – dwuipółmetrowym szklanym, potężnym murem kuloodpornym. Rzecz w tym, by tę wieżę – będącą jednym ze znanych w całym świecie „symboli” współczesnego Paryża – zabezpieczyć przed takim lub innym atakiem terrorystów.

To będące już w toku pilne „zabezpieczanie” wieży Eiffla wymownie świadczy o tym, że rzeczoznawcy świetnie zdają sobie sprawę z faktu, że nie można wykluczać nowych i być może śmiało zaplanowanych i groźniejszych niż uprzednio „działań” islamskich terrorystów, być może wspomaganych przez te czy inne nienawidzące Zachodu siły, przez nawet te lub inne państwa czy państewka… Wszak nie wolno nam nawet do końca wykluczać, że ci lub inni mogą skrajnym islamskim terrorystom dopomóc w sfabrykowaniu, czy nawet dostarczyć broni atomowej. Jak słusznie już dwadzieścia lat temu przewidywał francuski generał Jeannou Lacaze, terroryzm jest w trakcie stawania się nowoczesną formą wojny. Fakt ten ma olbrzymie znaczenie, oznacza konieczność przemyślenia na nowo całej dotychczasowej koncepcji obrony kraju, logiczną konsekwencją tego zagrożenia jest np. właśnie budowa owego szklanego muru mającego chronić wieżę Eiffla. Jednym słowem: „idzie nowe”!!!

W tego rodzaju zagadnieniach, de facto nic z góry nie można na 100% przewidzieć. Jedno pewne: nie można teraz do końca wykluczać jakiegoś rozrostu, spotęgowania się działań terrorystów. I to rzecz jasna stanowi dla specjalistów obrony kraju prawdziwą łamigłówkę.

Powrót do strony głównej...

16:46, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 września 2017
Widziane z Paryża 203/2017

W związku z tym, iż oba moje komputery są „w remoncie”, nie mogę obszerniej odpowiedzieć na pytania o spotkanie w dniu 27 września br. w Ambasadzie RP w Paryżu, dotyczące ambasadora Wolnej Polski, Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego, i mających pod redakcją słynnego profesora Rafała Habielskiego ukazać się nakładem IPN-u, tajnych raportów tegoż mego ojca! Owe raporty dają ciekawy obraz walki, jaką nasi emigranci polityczni wiedli w tym tak trudnym okresie… Raporty te uwydatniają niezłomne postawy emigracji i ich organizacji o wolność polski walczących. Rzecz jasna, zapowiedź mającego rychło nastąpić ukazania się owych raportów żywo interesuje rodziny i potomków nieugiętych emigracyjnych działaczy tamtej epoki!!!

Tak więc teraz nareszcie hołd zostanie złożony owej tak patriotycznej walce naszej „niezłomnej’ emigracji politycznej we Francji.

Powrót do strony głównej...



10:18, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 202/2017

Jak się dowiaduję, 27 września 2017 roku, ponoć o godzinie 18.30, w Ambasadzie RP w Paryżu ma odbyć się wieczór poświęcony tej tak znienawidzonej przez PRL, przez wszystkich komunistów, także i np. francuskich (którzy na łamach dziennika „L’Humanité” nazywali nas „polskimi zdrajcami i bandytami spod znaku Andersa”) – „Ambasadzie Wolnej Polski” mego ojca Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego, przed laty w naszym MSZ-cie nazywanego Kademorem.

Słynny historyk, profesor Rafał Habielski, uczony tak zasłużony gdy chodzi o dochodzenie do prawdy historycznej i o walkę z PRL-owskim zakłamywaniem naszych dziejów, przedstawi mające się niebawem ukazać pod jego redakcją i nakładem IPN-u tajne raporty, które dwa razy w tygodniu Kademor przez lat wiele wysyłał do legalnych władz RP na wychodźstwie w Londynie. Raporty te dają obraz życia i np. walki polskiej tak dynamicznej emigracji politycznej we Francji z agenturami i fellow trawelersami PRL-u! Raporty rzucają na wiele spraw i afer nowe światło. Naprawdę sporo wnoszą nowego. Są świadectwem trudnego boju i trudnych losów wielu emigrantów. ukazują, jak wielu Francuzów, w tym także pewna liczba wybitnych mężów stanu i dyplomatów, itd., robiło co mogło, by polskiej emigracji politycznej pomagać, rozumiało jej postawy, jej upartą walkę o „wolną Polskę”.

Po wystąpieniu słynnego profesora Habielskiego, będą wyświetlone dwa filmy: film o mym ojcu Kademorze oraz także film o mnie – „weteranie zimnej wojny”, eks-korespondencie informacyjnym RWE, oraz dyplomacie Wolnej Polski (byłem współpracownikiem dwóch kolejnych następców mego ojca, delegata rządu RP, Ksawerego Reya oraz Jerzego Ursyna-Niemcewicza).

Tyle na dziś – komputer mi dziwacznie nawala!

Powrót do strony głównej...



10:15, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 201/2017

Zacznę dziś od mocnego podkreślenia, że wielką radość sprawiła mi informacja przed chwilą znaleziona w paryskim tygodniku „Głos Katolicki”! Otóż ona: „W Naroczy na Białorusi powstanie tablica pamiątkowa ku czci śp. Marii Kaczyńskiej. Żona śp. prezydenta RP pochodzi z tej miejscowości”. Otóż niezwykle wysoko ceniłem Marię z Mackiewiczów Kaczyńską, oraz – pozwolę sobie dodać – jej najbliższą współpracownicę Izabelę Jolantę z Głowackich Tomaszewską (obie poniosły 10 kwietnia 2010 roku śmierć w owej ponurej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem).

Pani Maria, przy pomocy jakże sprawnej Pani Izabeli, wiele czasu poświęcała na podtrzymywanie dialogu z „naszymi za granicą”, między innymi na opiekę nad naszymi byłymi emigrantami politycznymi!!! Na przykład – lecz rzecz jasna nie tylko – sporo uwagi poświęcały one słynnemu Polskiemu Domowi Spokojnej Starości w Lailly-en-Val. Domowi założonemu w roku 1957 przez tak zwaną „Ambasadę Wolnej Polski”, i skupione wokół tej ambasady wówczas potężne, niepodległościowe organizacje, a to przy poparciu francuskiego wówczas dyplomaty Roberta Rocheforta.

Pani Maria Kaczyńska wraz z Izabelą Tomaszewską dom w Lailly nawet odwiedziły. Pani Prezydentowa rozmawiała m.in. z ówczesną domu pensjonariuszką, słynną powieściopisarką Zofią Romanowicz. Pani Kaczyńska złożyła też kwiaty na grobie (na miejscowym cmentarzu) Kademora (Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego – b. kierownika MSZ-u w obalonym zamachem majowym rządzie Witosa, a później przez ćwierć wieku „Ambasadora Wolnej Polski” we Francji).

Jedno pewne. Obie te Panie cechowała autentyczna znajomość historii Polski, kult tej historii, i dla tej historii autentyczny szacunek!!! To – po spustoszeniach, jakie próbował robić tak oczerniający nasze dzieje zakłamany PRL – niestety rzadkie!!!

Do sprawy tej jeszcze wrócę, ale dziś tylko podkreślę mocno, że zarówno mój ojciec, który mawiał: W interesie Polski musimy walczyć o „Europę na francuskim sosie”, to jest opartą na pięknych i szlachetnych ideałach francuskiej kultury politycznej głoszących dla wszystkich równość, wolność i braterstwo…

A zbliżone tezy formułował Józef Czapski, tak Francję kochający, wielbiący jej tak szlachetne – także wobec nas emigrantów – postawy, jej sztukę i literaturę, wreszcie wysoce zainteresowany także i francuską, tak na szeroki świat otwartą prowincją, w tym np. miastem Amiens, z którego się wywodził Czapskiego uczeń, a później mąż jego siostrzenicy Elżbiety Plater-Zyberg, młodo zmarły (ur. 1927, zm. 1961), wybitnie zdolny malarz i chwilami literat Jean Colin d’Amiens (jak wiemy, z Amiens wywodzi się też obecny prezydent Francji, jakże otwarty na sztukę i literaturę Emmanuel Macron. Rzecz jasna Emmanuel Macron (urodzony w roku 1977) nie mógł znać Jeana Colin. Ale wysoce kulturalne jego i jego małżonki rodziny, pewno o Jeanie Colin d’Amiens i o jego postaci i twórczości wiele wiedzą. Liczę na genialną Elę Skoczek, że to wybada; ten „pomost” między naszymi krajami – między Polską a przepięknym Amiens – umocni. Jedno pewne. Jedno dobrze pamiętam: Czapski naprawdę cenił Jeana Colin d’Amiens, to był dlań ktoś ważny i bliski.

Powrót do strony głównej...



10:10, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 121