poniedziałek, 12 lutego 2018
Widziane z Paryża 29/2018

Tak więc PZPR czynił co mógł, by minimalizować fakt, że AK i delegatura Rządu RP na Wychodźstwie w Londynie robiły wiele, by w czasie okupacji Żydom iść z pomocą. A tymczasem np. RADA POMOCY ŻYDOM „ŻEGOTA” podlegająca delegaturze uratowała jednak sporo Żydów. AK zaś też o wiele wydatniej niż to twierdzili historycy związani z PZPR-em wspierała powstanie w getcie… A na obczyźnie minister spraw zagranicznych Rządu Sikorskiego, Edward hr. RACZYŃSKI, w oparciu o dane przywiezione z Polski przez Jana KARSKIEGO (jak dobrze wiadomo – precyzuję, bo jeden z mych bliskich przyjaciół uważa, że jako rewelacje czasem przedstawiam ogólnie znane informacje), „uderzył na alarm”… Ale jak np. swego czasu ponoć stwierdził watykański dziennik „L’OSERVATORE ROMANO”, alianckie rządy zbagatelizowały raporty na temat nazistowskiej akcji eksterminacji ŻYDÓW. Na przykład nawet nie zbombardowano torów kolejowych prowadzących do niemieckich obozów koncentracyjnych. Nie podjęto żadnych działań idących po linii utrudniania Shoah… (RELATA REFERO).

Uważam, że w takim kontekście, energiczne bicie na alarm hr. Edwarda RACZYŃSKIEGO, tego najwyższej klasy europejskiego męża stanu, JEST NAPRAWDĘ WIELKIEJ WAGI FAKTEM HISTORYCZNYM…

Inny aspekt z tym wszystkim tak czy inaczej związany, to właśnie owo późniejsze radzieckie i PRL-owskie fałszowanie historii… W mym pojęciu trwało ono jeszcze po upadku PRL-u… Dotyczy ono też historii naszej emigracji politycznej. Świadczy o tym np. fakt, że dzięki zabiegom słynnego profesora HABIELSKIEGO – który je opracował – w tym roku WRESZCIE (!!!) ukażą się w IPN-ie tajne raporty dla władz RP w Londynie KADEMORA Kajetana Dzierżykraj Morawskiego, ambasadora WOLNEJ POLSKI przy rządzie Francji (Algier, jesień 1943 – Paryż, koniec lat sześćdziesiątych – dziekana Korpusu Dyplomatycznego, Korpusu akredytowanego przy rządzie z początku Generałów de Gaulle’a i Giraud, Algier, koniec 1943 do końca 1944 roku…). Nota bene de Gaulle cenił Kademora, pisywał doń, za pośrednictwem Gastona Palewskiego się nim opiekował. Także np. 18 12 1963 mego ojca i matkę de Gaulle zaprosił na obiad w Pałacu Elizejskim, i polecił, by Agence France-Presse wśród kilkunastu tego obiadu gości wymieniła Kajetana Morawskiego – byłego Ambasadora RP. Miało to ojcu pomóc w jego dotyczących polskich emigrantów kontaktach z francuską administracją…

Rzecz jasna, owe raporty mego ojca przynoszą wiele nazwisk: np. zasłużonych emigracyjnych działaczy oraz wielu cudzoziemców – przyjaciół WOLNEJ POLSKI, no a co najważniejsze, zawierają cenne dane o walce naszej emigracji politycznej z narzuconym Polsce przez Stalina reżimem.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

17:05, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 28/2018

Właśnie znalazłem odpowiedź dra hab. profesora Aleksandra Woźnego na me pytanie dotyczące współpracy Żabotyńskiego – czołowego bojowego syjonisty – z polską „dwójką" (podział 2. sztabu naczelnego wodza).
Otóż profesor Woźny, czołowy nasz historyk wywiadu i wojskowości, pisze mi: „Co do Z. Żabotyńskiego, nie natrafiłem (koledzy też nie wspominają), by proponował, aby nasz oddział 2. miał jakiś kontakt z jego prawicową organizacją... Podobno proponował on Brytyjczykom pod koniec roku 1939 jakiś spektakularny zamach na terenie III Rzeszy (Bawaria). Prasa informowała jakiś czas temu (wywiad z izraelskim historykiem Weinbaumem), by nie wierzyć w te przypuszczenia, gdyż Gestapo rozbiło jego prawicową organizację...".

Inny czytelnik, niechcący ujawniać swego nazwiska, dowodzi, iż prezydent Izraela Szimon PERES mocno podkreślał, iż IZRAEL WŁAŚCIWIE URODZIŁ SIĘ W KOLEBCE POLSKI! Ów rozmówca dodaje, że „najemni historycy PRL-u na spółkę z Żydami wywodzącymi się z Komunistycznej Partii Polski negowali współpracę władz 2-giej RP z syjonizmem...

Tenże rozmówca podkreśla wagę książki profesora Normana Daviesa pt. SZLAK NADZIEI... Ów profesor ponoć uwydatnia to, że NKWD robił wszystko, by poróżnić Polaków z Żydami...
Wedle owego czytelnika, profesor Davies jest zdania, że gdy jego armia znalazła się w Palestynie, Generał Władysław Anders wydał tajny rozkaz, by nie ścigano żydowskich dezerterów najwyraźniej chcących się przyłączyć do walczących o własne państwo syjonistów (dodam od siebie, iż – o ile pamięć mnie nie myli – Anders poszedł tą drogą za radą Józefa Czapskiego, ale zapewne Ela Skoczek sprawę tę zna lepiej ode mnie...). 

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...



17:03, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 27/2018

Nadal nieco reakcji na me ostatnie odcinki dziennika, dotyczące „sporu polsko-żydowskiego”. Wybitny historyk wojskowości, dr hab. profesor Aleksander Woźny pisze mi: „Generał Grot-Rowecki, dowódca Armii Podziemnej Polskiego Państwa, dowódca ZWZ-AK nakazał karanie i ściganie tych, którzy splamili się współpracą z GESTAPO i wydawali współobywateli ŻYDÓW policji niemieckiej. Sądy naszego Państwa Podziemnego wydawały wyroki, które AK wykonywała. Co nie oznacza, że w warunkach Państwa Podziemnego udało się ten proceder donosicielstwa i rabowania Żydów całkowicie wyeliminować…

Z kolei inny czytelnik, krajowy lekarz, uważa, że „jesteśmy długą tradycją ściśle związani z narodem, który przed wiekami znalazł w Polsce schronienie. Już w XIII wieku istniały w Polsce niewielkie wspólnoty żydowskie. Później Polska przyjmowała Żydów kolejno wypędzanych z różnych krajów Europy: z Niemiec, Francji, Węgier, itd. Protektorem Żydów w Polsce był mądry król Kazimierz Wielki! Sytuacja Żydów w Polsce zaczęła się powoli pogarszać od drugiej połowy wieku XVI-tego. W wyniku wydarzeń historycznych, powoli zanikała polska tradycja tolerancji. Następnie pod zaborami na ziemiach polskich zagarniętych przez carat rozwijać się zaczął rosyjski antysemityzm. Po odzyskaniu niepodległości zamieszkiwało Polskę 3 miliony Żydów. Szerzył się półinteligencki antysemityzm. Polscy sklepikarze – mniej sprawni od żydowskich (?) – lansowali hasło: „Polacy kupują u Polaków”… Problem stanowił też fakt, że część Żydów poszła na lep propagandy radzieckiej. Skomunizowała się. Komunistyczna Partia Polski była de facto (?) partią żydowską. Jednocześnie od roku 1926 rząd polski wspierał ruchy syjonistyczne. Polska „dwójka” pomagała (?) Włodzimierzowi Żabotyńskiemu, który miał w Warszawie kontakty na najwyższym szczeblu. Żabotyński, niezwykle inteligentny syjonista, np. przewidział holokaust. (Od siebie dodam: może profesor Aleksander WOŹNY, wybitny spec także od historii naszej „dwójki”, coś wie o tej polskiej pomocy dla ruchu ŻABOTYŃSKIEGO?).

Ów czytelnik, polski lekarz, dodaje, że w czasie wojny rodziny szlacheckie i ziemiańskie uratowały wielu Żydów, np. jego własną matkę – w połowie pochodzenia żydowskiego. PZPR i jej najemni historycy negowali ten ogólnie znany fakt. Teraz Polskie Towarzystwo Ziemiańskie winno tą sprawą się zająć. Energiczniej walczyć o prawdę historyczną…

Kończąc, dodaję, iż premier Mateusz Morawiecki (syn rodzony bardzo Żydom pomocnej, ale wbrew temu, co mówiono, nie żydowskiej rodziny) zupełnie ostatnio spotkał się z izraelskimi dziennikarzami i świetnie im wyjaśnił sprawę nowelizacji ustawy dotyczącej IPN-u…

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

17:02, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 26/2018

Moje ostatnie dzienniki, te dotyczące obecnego sporu polsko-żydowskiego, wywołały LICZNE reakcje! Czujna i wybitnie zdolna osoba z Warszawy sygnalizuje mi wypowiedź trzykrotnego ministra obrony i jednokrotnego ministra spraw zagranicznych Izraela, Mosze ARENSA, głoszącą ponoć, iż „WINIENIE POLSKI ZA HOLOKAUST JEST NIEUZASADNIONE”. W tekście tym Arens pisze też, iż istnieje zasadnicza różnica między Polską a innymi narodami Europy, które znalazły się pod okupacją niemiecką, i przypomina skalę kolaboracji ze strony tych czy innych państw europejskich… Arens zaznacza też, że debata wokół polskiej ustawy IPN jest „ubarwiona” przez wspomnienia o antysemityzmie, który istniał w Polsce – przed wojną, w trakcie i po zakończeniu drugiej wojny światowej. Podkreślił on jednak, że należy rozróżniać działania pojedynczych Polaków od działań polskiego rządu na uchodźstwie czy AK. Arens przypomina, że AK – na rozkaz polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie – była ŻYDOWSKĄ ORGANIZACJĄ BOJOWĄ. Ów izraelski mąż stanu stwierdza też:POLACY JEDYNI UDZIELILI JAKIEJKOLWIEK POMOCY BOJOWNIKOM Z WARSZAWSKIEGO GETTA. ALIANCI, USA, WIELKA BRYTANIA I ZSRR po prostu ignorowali powstanie w getcie warszawskim”.

Arens podkreślił też, że to rząd Niemiec „w pełni wspierany przez niemiecką ludność” przeprowadził holokaust. Przypomina, że Niemcy mieli w tym swoich sojuszników: Rumunię, której armia ruszyła z Hitlerem na ZSRR i brała udział w ZAGŁADZIE; francuski kolaboracyjny rząd, który wysyłał Żydów do obozów śmierci, czy Słowaków i Węgrów… Arens zaznacza także, iż zorganizowane grupy Ukraińców, Litwinów i Łotyszy brały udział w Shoah…

To jest różnica między Polską a innymi narodami Europy, które znalazły się pod niemiecką okupacją. To może się przyczyniać do drażliwości obecnego polskiego rządu gdy słyszy oskarżenia, że Polska jest współodpowiedzialna za holokaust – konkluduje Arens. Twierdzi on jednak, że przyjęta w Polsce ustawa IPN idzie zbyt daleko i może zaszkodzić dyskusji o tym, co wydarzyło się na polskiej ziemi w czasie holokaustu.

TYLE O TEJ NADESŁANEJ MI PRZEZ BARDZO WYBITNĄ OSOBĘ Z WARSZAWY RELACJI O WYPOWIEDZI MOSZE ARENSA.

Skądinąd otrzymałem też podobno wielce ważną wypowiedź Steana Tompsona… Niestety jakoś nie mogę jej otworzyć!

Kończąc, dodam, że Edward RACZYŃSKI, minister spraw zagranicznych w rządzie generała Sikorskiego, pierwszy uderzył na ALARM W SPRAWIE HOLOKAUSTU!!!

Wedle mego ojca, który znał wielu WIELKICH z różnych krajów świata, hr. Edward RACZYŃSKI SWĄ ZDOLNOŚCIĄ PRZEWIDYWANIA PRZEWYŻSZAŁ MĘŻÓW STANU USA I WIELKIEJ BRYTANII!!!

Wszak owi mężowie PO PIERWSZE JAKBY NIE DOSTRZEGALI, IŻ STALIN PO WOJNIE SZYBKO STANIE SIĘ POWAŻNYM ZAGROŻENIEM DLA ICH KRAJÓW, PO DRUGIE, DE FACTO „BYLI JAKBY GŁUSI NA MASOWE MORDOWANIE ŻYDÓW”; jakby w pewnym okresie unikali tego tematu i NAWET NIE ZDOBYLI SIĘ NA ZBOMBARDOWANIE I ZNISZCZENIE TORÓW KOLEJOWYCH WIODĄCYCH NP. DO OBOZU ZAGŁADY W OŚWIĘCIMIU (???).

Tyle od ręki na ten ważny temat!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

17:00, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 25/2018

Kilka reakcji wywołał mój dziennik z drugiego lutego, odnoszący się do sporu polsko-żydowskiego dotyczącego nowej ustawy o IPN! Czołowy polski publicysta pochodzenia żydowskiego – o ile dobrze zrozumiałem jego słowa – potępia „łączenie tej sprawy z zagadnieniem reprywatyzacji, odszkodowań dla Żydów za dobra zabrane im przez „czerwonych”…

Z kolei jednak jednej z mych bliskich kuzynek (osoba wysoko wykształcona), jak mi powiedziała, mój dziennik z 2 lutego podobał się. Sama znała aż osiem osób w czasie okupacji odważnie i ofiarnie ratujących Żydów!
Inny rozmówca, stary polski inteligent, dzwoni, by mi powiedzieć, iż tłumaczy z uporem francusko-żydowskiej rodzinie swej żony, że w Polsce Hitlerowcy zamordowali nie tylko miliony Żydów, ale także półtora miliona (?) polskich katolików… Jest on zdania, że ktoś zręcznie i celowo dolewa oliwy do ognia polsko-żydowskiego sporu. Jest pod wielkim wrażeniem często przytaczanych przeze mnie słów PIŁSUDSKIEGO: PODCZAS KRYZYSÓW STRZEŻCIE SIĘ AGENTUR!

Odnoszę uparte wrażenie, że komuś przyjaźń polsko-żydowska, ta – zdawałoby się – bardzo naturalna przyjaźń dwóch narodów, które przez lata „kohabitowały”, nie odpowiada. Owe agentury, o których mówił PIŁSUDSKI, chętnie dolewają oliwy do polsko-żydowskiego ognia.

No jasne, że jakiś „ktoś” (!), najwyraźniej wykorzystując naiwność brukselskich dygnitarzy, chce skłócić Grupę Wyszehradzką z Unią Europejską „Komuś na pewno zbyt zwarta Unia Europejska nie jest na rękę!”. Tak samo komuś jest nie na rękę przyjazny „dialog” polsko-żydowski i Polska-Izrael.. Jak mówi jeden z mych przyjaciół, narzuca się też pytanie, czy izraelscy dyplomaci w Polsce z obecną trudną sytuacją dają sobie zgrabnie i mądrze radę (???).

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:59, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 24/2018

Czytelnik pyta mnie: „Czemu Pan nie zabiera głosu w sprawie obecnego sporu polsko-izraelskiego, dotyczącego nowej ustawy o IPN? Wszak ma Pan 90 lat, wszyscy wiedzą, iż już z niczym się Pan nie liczy, i ma Pan duży autorytet jako wychowanek Józefa Czapskiego i jako bardzo bliski, przezeń ceniony współpracownik Jana Nowaka. Do tego, gdy chodzi o Żydów, ma Pan autorytet jako potomek rodu, który dzielnie w czasie okupacji Żydów ratował – mam tu na myśli Pańską siostrę Magdę, która znajomym Żydom wyrabiała w AK aryjskie kenkarty; Pana stryja Tadeusza, który ryzykując życie wszystkich mieszkańców domu, w swym pałacu małowiejskim przechowywał senator Dorotę Kłuszyńską, krewną Róży Luksemburg czy Pańską ciotkę Niunię z Mańkowskich Strzałecką itd.”

Moja odpowiedź prosta. Na początek stwierdzę, że 90 lat będę dopiero miał za kilkanaście miesięcy. A co do obecnego sporu i polemik żydowsko-polskich, to słabo znam przebieg całej tej sprawy. Poważny i w sądach wyważony polski parlamentarzysta mówi mi, że chodzi o nieporozumienie. Rzecz jasna nadal wolno piętnować tych Polaków (de facto rabusiów i przestępców), którzy w ograbianiu i mordowaniu Żydów hitlerowcom pomagali. W czasie wojny, zarówno w Warszawie jak w Małej Wsi, dochodziły do mnie echa tego, że bywają przestępcze grupy czy gangi polskich de facto kryminalistów, polujące na Żydów. Od znajomych ukrywających się na aryjskich papierach Żydów wiedzieliśmy, że jak ognia boją się szantażystów, ludzi (lecz niestety nie tylko) z lumpenproletariatu… Ale o tym rzecz jasna pisać wolno!

Ze swej strony dodam, że Izrael powinien wiedzieć, szczególnie teraz – gdy za rogiem czai się wojna z Hezbollahem – sojusz i z Polską, żydowskiemu państwu może się przydać. Anegdotycznie odnotuję, że kiedyś przypadkowo spotkałem w Paryżu młodego Polaka i katolika, który chciał walczyć z islamskimi terrorystami, i zastanawiał się, czy by go przyjęto do armii Izraela. Dodam tu, że gdy chodzi o Francję, dzięki szlachetnej postawie francuskiego społeczeństwa, zdołał się ukryć i uratować wysoki procent (75 % ? francuskich Żydów). Jednak należy też wiedzieć, że „reżim z Vichy” pomagał Niemcom Żydów deportować. W deportacjach brała udział jego policja; jego „la milice” ponoć sama też mordowała Żydów. Wedle amerykańskich historyków: Roberta Paxtona i Michaela Marrusa, zapewne dałoby się ocalić jeszcze więcej żyjących wówczas we Francji, gdyby z hitlerowcami nie kolaborował rząd z Vichy i niektórzy Francuzi…

Krajowi rozmówcy mówią mi też, że Żydom się ponoć nie podoba projekt ustawy reprywatyzacyjnej polskiego rządu! W moim pojęciu zdolny, lecz jednak – powiedziałbym – „nieco naiwnie lewicowy prezydent Kwaśniewski” bezsensownie zawetował przed laty mądry projekt ustawy reprywatyzacyjnej Ministra Krzysztofa Łaszkiewicza. To veto bardzo Polsce zaszkodziło. W jego wyniku jedynie Polska z krajów byłego bloku socjalistycznego do dziś sprawy reprywatyzacji nie załatwiła!! Co do obecnej ustawy, to rzecz jasna winna ona dać godziwe odszkodowania spadkobiercom byłych właścicieli, jednak nie może ona nadmiernie obciążyć finansów PAŃSTWA POLSKIEGO, ani też stworzyć problemów socjalnych, jakie w pewnych wypadkach ponoć (???) spowodował zwrot „kamienic w naturze” (przyznaję, że słabo znam ten problem)…

Kończąc, dodam, iż nie wolno dopuścić do poważnych napięć w stosunkach Polska-Izrael. Takie napięcia są dla Izraela i także dla nas szkodliwe. Podejrzewam, że ktoś z zewnątrz dolewa oliwy do tego ognia. Mym ukochanym rodakom przypomnę słowa PIŁSUDSKIEGO: PODCZAS KRYZYSÓW STRZEŻCIE SIĘ AGENTÓW!! (przemówienie do legionistów, Kalisz 7 sierpnia 1927 r.).

Niezwykle cenię Izrael; jestem zdania, że Unia Europejska winna na 102 wspierać ten kraj, no i że winna ona starać się zrobić realistyczny porządek na Bliskim Wschodzie, i – jak już od dawna powtarzam – posiadać Ochotniczy Legion Szybkiej Interwencji (coś na wzór francuskiej Legii Cudzoziemskiej). Na Bliskim Wschodzie i w Afryce w każdej chwili może „wyskoczyć potrzeba interwencji militarnej”, a trudno liczyć na wojska poszczególnych państw Unii – takie wspólne interwencje są zbyt skomplikowane…

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:56, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 23/2018

Spore zainteresowanie w paryskim staro-polonijnym kręgu działaczy budzi wiadomość, że istnieją i niezadługo mają się ukazać raporty, które przez długie lata ambasador Wolnej Polski w Paryżu, Kajetan Morawski, 2 razy w tygodniu wysyłał do władz RP na wychodźstwie w Londynie…

Rzecz jasna, krąg starych działaczy – względnie ich wdów czy dzieci – spodziewa się znaleźć w tych tekstach opis tak trudnych, ze względu na ówczesną potęgę ZSRR oraz francuskich komunistów, pierwszych kilkunastu lat emigracyjnej walki o wolność i demokrację dla Polski… A to tym bardziej, że w środowisku tym można się często spotkać z przekonaniem, że ówczesna walka organizacji takich jak wówczas bardzo liczne SPK, jak partie polityczne takie jak Stronnictwo Narodowe, PPS i różne jego odłamy, jak Stronnictwo Pracy, jak wrogie polskiemu Londynowi PSL Mikołajczyka itd. – jest niedoceniana… Czasem można spotkać się też z opinią, że zapomniano o pewnej liczbie pism emigracyjnych, takich jak dziennik „Narodowiec” (w pewnym okresie 40 tysięcy nakładu), jak tygodniki takie jak „Placówka” czy też super-bojowa kombatancka „Syrena”, itd., itd.

Pewną liczbę działaczy cieszy, że te raporty opracował ceniony spec od spraw Drugiej Wielkiej Emigracji, dr hab. profesor UW, słynny Rafał Habielski.

Spotkałem się też z pytaniem, dlaczego te raporty mają ukazać się w druku dopiero teraz. Nie bardzo wiem, co mam na takie zapytanie odpowiedzieć. Może trzeba było energiczniej niż robiłem to ja – weteran zimnej wojny – walczyć o publikację przez IPN tych tekstów. Liczyłem na poparcie MSZ-u, nie zdając sobie do końca sprawy z tego, że długo wszechwładnym w tym MSZ-cie byłym dyplomatom PRL – co zresztą po części zrozumiałe – reklamowaniu jakby w stosunku do nich jednak nieco jakby konkurencyjnej (???) DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ nie było na rękę.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:54, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 22/2018

Jak świadczy o tym kilka pytań, pewną liczbę mych czytelników interesuje problem „Kościan – AK-owska Wyspa Na Morzu Czerwonym w latach 1945-1948”! Mam nadzieję, że wybitny regionalista redaktor Jerzy Zielonka wraz z redaktorkąGazety Kościańskiej” (nota bene, świetne pismo) – Teresą Masłowską – coś na ten temat napiszą… Ostatnio dotarło do mnie pytanie, czy pono de facto rządzący w Kościanie do jesieni 1948 AK-owcy wchodzili w skład jakiejś po-AKowskiej konspiracji! Odpowiem z miejsca: rzecz jasna, nie. Natomiast mieli liczne kontakty z myślącymi także, że trzeba ratować co się da, np. z tymi, co nazywano grupą „Radosława”. Z pewną jednak różnicą. Owi kościańscy AK-owcy nie ujawniali swej byłej przynależności do AK… Mieli – jak pamiętam – liczne kontakty: raz odwiedził nas były pracownik wywiadu AK, który stał na stanowisku, że powstanie warszawskie było (!) celowo sprowokowane przez zamaskowanych zwolenników „czerwonego” i także przez „wzywające Polaków do czynnej walki z Niemcami przemówienia ludzi PKWN i nawet Wandy Wasilewskiej” (???). Wywiad AK był wedle niego powstaniu przeciwny. Ów b. pracownik wywiadu AK nie wierzył w trzecią wojnę światową, mówił: „Oddano nas Sowietom, a więc musimy ratować: byt biologiczny narodu, i co się da”.

Taką właśnie była postawa, która cechowała tych naszych kościańskich AK-owców! Chcieli oni mieć swych ludzi wszędzie. Latem 1945 b. AK-owiec, szlachetny Edward Boryczko, wówczas szef (???) kościańskiego PPS-u przedstawił mi nawet „naszego człowieka” w kościańskim UB. (Później – rok 1946 – poznańskie UB tego faceta szukało. Widocznie go rozszyfrowali i uciekł im, ponoć na Zachód, do Niemiec???).

Wówczas w Kościanie i w Poznaniu już było wiadomo, że w PPR patriotą polskim był Gomułka; tak, wiedziano już wtedy, że choć jest on 100% komunistą, jest też dobrym Polakiem. Niezła opinią cieszył się też ówczesny premier Edward Osóbka-Morawski, ponoć nawet czasem wyciągał ludzi z więzienia.

Owi kościańscy AK-owcy szukali też dialogu z endekami. Uważali, że ci wychowankowie Romana Dmowskiego winni potrafić się z Rosją dogadać. Tę koncepcję popierał Feliks Widy-Wirski, wojewoda poznański od 5 maja 1945 do 8 sierpnia 1946… – także b. AK-owiec, uwięziony na 4 lata w roku 1950…

Tyle o tym na dziś.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:51, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 21/2018

Z Krakowa dzwoni jakiś wyraźnie niemłody były pracownik naukowy. Wyraża radość z powodu wiadomości, że wreszcie ukażą się tajne raporty ambasadora Kajetana Morawskiego. Uważa, że jasne, dlaczego się dotąd nie ukazały. Pewne sfery głoszą, że w Polsce komunizm obalili czerwoni rewizjoniści. Pomniejszają rolę ludzi takich jak ambasador Morawski!

Tymczasem w rzeczywistości ludzie tacy jak ten ambasador od roku 1945 walczyli o Wolną Polskę! Mieli na Zachodzie wysokie kontakty. Na przykład ambasador M. z Robertem Schumanem i z de Gaulle’em, który zawsze dobrze wiedział, że policyjny system komunistyczny musi upaść, i który wysoko cenił ambasadora Morawskiego. A ludzie z kręgu byłej KPP byli całkowicie wierni komunizmowi jeszcze przez długie lata. Wiernie służyli Stalinowi (!) i Bierutowi. I to mimo, że w latach trzydziestych Stalin wymordował tylu polskich komunistów!!

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych, ci tak inteligentni cwaniacy poczuli, że komunizm zdycha. Zaczęli „zmieniać front”. Poczuł to „ambitny rozbójnik”, Mieczysław Moczar. Wziął się za nich. No i wtedy masowo zerwali oni z komuną! Wtedy na całego rozkwitał rewizjonizm...

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:49, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 20/2018

Wielki i poważny, godny zaufania paryski tygodnik LE COURRIER INTERNATIONAL w swym najnowszym numerze bije na alarm. W dużym tytule stwierdza, że CHINY NIE CHCĄ JUŻ BYĆ ŚMIETNIKIEM ŚWIATA. Podtytuł tego tekstu, którego źródłem jest „Guoji Jinrong Bao” (Szanghaj), precyzuje, iż od początku bieżącego roku Chiny przestały (!) importować wszelkiego rodzaju odpady krajów z Zachodu, które jak dotąd niekiedy Chińczycy przekształcali w surowce (??). Priorytetem Chin stał się teraz problem własnych odpadów i walka z zanieczyszczaniem kraju. Stwarza to sporej wagi międzynarodowe zagadnienie! Jak do teraz, Chiny przyjmowały odpady z różnych krajów świata. Odpady takie jak plastiki, opony, zużyty sprzęt elektroniczny, itd., itd.

Jak twierdzą naukowcy specjaliści, ODPADY TO WIELKI PROBLEM NASZEGO WIEKU. MOŻNA PONOĆ TO ŚMIAŁO STWIERDZIĆ!!!

Co do POLSKI, TO NIECO PRAWDY JEST JEDNAK W TEZIE, IŻ „POLSKA UTONIE W PLASTIKU I PUSZKACH PO PIWIE”!!! Jest rzeczą oczywistą, że póki czas, nasze państwo winno energiczniej niż dotychczas zadbać u nas o udzielanie dużego poparcia czy też o sprowadzenie do Polski firm zajmujących się „recyklingiem”.

PEWNE PONOĆ ZNACZENIE MA MIĘDZYNARODOWA KONFERENCJA na temat selektywnej zbiórki, segregacji i „recyclingu” odpadów (Łódź, styczeń 2018 r.). Niestety nie dotarło do mnie jeszcze sprawozdanie z tej „narady”… Jedno jasne, odpady – i w tym mogące tak czy inaczej być niebezpiecznymi odpady – stanowią niezwykle trudne, w szczególności na długą metę, zagadnienie.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...


16:48, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 19/2018

Czytelnik pyta, kiedy dokładnie opuściłem Polskę, i czy to prawda, że jadąc z matką do Paryża liczyłem na powrót do kraju po wyższych studiach za granicą, oraz jakim cudem z matką otrzymaliśmy paszport.

Zacznę od sprawy paszportu. Bliski przyjaciel mych rodziców, ówczesny minister odbudowy w rządzie Edwarda Osóbki-Morawskiego (działacz tak zwanej „reżymowej” PPS), profesor urbanistyki, szlachetny Michał Kaczorowski – na prośbę mej matki – załatwił jej paszport na wyjazd do Francji w lipcu 1946. Poszedł do de facto kierującego MSZ-em wiceministra Zygmunta Modzelewskiego (minister Wincenty Rzymowski był figurantem bez znaczenia), prosząc o paszport dla mej matki. Zygmunt Modzelewski, śmiejąc się, powiedział mu: „Dałem paszport Natalii Zarembinie, dam i Morawskiej”!! Ja, wówczas jeszcze nieletni, znalazłem się na paszporcie matki. Był z tym później pewien kłopot; matka wyjazd opóźniała, wyjechaliśmy dopiero w pierwszych dniach listopada 1946, a ja 20 września 1946 roku skończyłem 17 lat. Rzecz zabawna, tę mą pełnoletność zauważył – gdyśmy pociągiem jechali przez Niemcy – żandarm amerykański, kontrolujący paszporty. Ale w końcu pozwolił mi jechać dalej…

Jadąc do Paryża, wiozłem w pamięci posłanie dla ojca od jego dawnego szefa, Eugeniusza Kwiatkowskiego, wzywające ojca do powrotu do Polski i pracy nad obudową Wybrzeża (Kwiatkowski był wówczas ministrem odbudowy Wybrzeża). Ojciec powrotu odmówił. Powiedział, że Stalin to nie człowiek politycznie myślący, lecz podejrzliwy terrorysta – lada chwila zarządzi on nowe czystki w Polsce. To samo ojciec powiedział innemu ze swych przyjaciół, Tadeuszowi Chromeckiemu, naczelnikowi wydziału zachodniego w „warszawskim” MSZ-cie, który w roku 1947 (?) odwiedzał nas w Chaville pod Paryżem i obiecywał mi, gdy skończę studia w Paryżu, posadę w polskiej dyplomacji… (W 1948 roku Kwiatkowski poszedł w całkowitą odstawkę, ledwo miał z czego żyć, Chromecki zaś w tym czasie (?) trafił do więzienia. Skazano go na 12 lat, wyszedł w roku 1956, lecz szybko zmarł czy też popełnił samobójstwo (??).
W drugiej połowie roku 1948, matka i ja otrzymywaliśmy posłania np. od Michała Kaczorowskiego i innych: Na Boga nie wracajcie, tu obłędny terror!!!

Kończąc, podkreślę wielką wagę dat. Gdy z matką opuszczałem Polskę, krajem jeszcze w zasadzie rządził „Rząd Jedności Narodowej”, narzucony Polsce umową między zachodnimi aliantami i Stalinem… Sporo przyzwoitych ludzi w Polsce, mimo wybryków SB i NKWD, całkowicie się myląc , liczyło, że sprawy się powoli jako tako „ułożą”. Usunięcie Gomułki, natężenie terroru nastąpiło dopiero w połowie 1948 roku. Wtedy dopiero nasi tak wówczas zwani „polityczni pozytywiści” zrozumieli, że się całkowicie pomylili!!! A matka i ja, zrozumieliśmy, że nie Michał Chromecki i Eugeniusz Kwiatkowski, lecz mój ojciec miał rację.

Tak, daty są ważne! Na przykład jakiś czas temu pewien facet twierdził, że dobrze pamięta (!!!) jak w Warszawie w roku 1948 entuzjastycznie oklaskiwałem zjednoczenie OM TUR-u i ZMP. A tymczasem w rzeczywistości od listopada 1946 roku byłem już w Paryżu! Kończąc, odnotuję, że w roku 1946-tym opowiadano mi, że Gomułka – będąc wówczas ministrem Ziem Odzyskanych – w rozmowie z grupą pracujących w owym ministerstwie „przedwojennych urzędników państwowych” obiecywał im swą opiekę, mówiąc też, że polscy patrioci zawsze powinni móc się dogadać!!!???

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:46, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 18/2018

Jak się dowiaduję od reżysera Piotra Morawskiego (w odpowiedzi na pytanie czytelnika, wyjaśniam: syna mego stryjecznego brata Kazimierza, a prawnuka księcia regenta Zdzisława Lubomirskiego, który 14 listopada 1918 wraz z całą Radą przekazał władzę Józefowi Piłsudskiemu), spotkanie dotyczące paryskiej ambasady Wolnej Polski ma się jednak odbyć w lutym tegoż roku!

Piotr Morawski, ceniony, wielokrotnie nagradzany filmowiec, przedstawi na tym paryskim spotkaniu dwa ze swych licznych filmów: film o Kajetanie Dzierżykraj-Morawskim, niegdyś w MSZ-cie zwanym KADEMOREM, byłym kierowniku MSZ-u w obalonym zamachem majowym Rządzie Witosa, później przez ładnych kilkanaście lat ambasadorze legalnego Rządu RP na wychodźstwie w Londynie przy władzach Francji, człowieku cenionym przez de Gaulle’a…; drugi film o mnie, korespondencie informacyjnym RWE w Paryżu, i także przez jakiś czas współpracowniku dyplomatycznym paryskiej delegatury tak zwanego Rządu Londyńskiego RP, weteranie Zimnej Wojny „niszczonym” jako „szpion” przez PRL. Ten film Piotr Morawski zrealizował w ramach kinematograficznej firmy Mirka Chojeckiego i Piotra Weycherta.

Ale najważniejszą zapewne częścią tego paryskiego spotkania będzie wypowiedź dra hab. Rafała Habielskiego – profesora, ile się nie mylę – UW, członka Polskiej Akademii Umiejętności, laureata nagrody imienia Jerzego Giedroycia za książkę pt. „Życie społeczne i kulturalne emigracji”. Wypowiedź tego słynnego uczonego dotyczyć ma tajnych raportów dla władz RP w Londynie mego ojca, chyba za okres 1943 a koniec lat sześćdziesiątych. Te rewelacyjne raporty, które profesor Habielski opracował i wyda w IPN-ie, winny były ukazać się w druku już przed laty… Ktoś RZEKOMO (???) temu przeszkodził, będąc zdania, że co ważne było w tym okresie, „to dialog z lewicowym rewizjonizmem, a obrońcy Polski przedwrześniowej (???) grali rolę marginalną”.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:43, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 17/2018

Czytelnik stawia pytanie związane z mym dziennikiem, w którym była mowa o sytuacji politycznej w Kościanie w roku 1945. Zastanawia się, jak to się stało, że byli AK-owcy poszli tam na współpracę z reżymem. Zajęli kierownicze stanowiska w PPR i w PPS. Jak doszło do tego, że w Kościanie przyzwoici ludzie, byli AK-owcy – jak już pisałem – w wyniku zbiegu okoliczności, mogli objąć pewne kluczowe stanowiska, szczegółowo wyjaśnia Teresa Masłowska w swej świetnej książce o mnie pt. „Łącznik z Paryża. Rzecz o weteranie Zimnej Wojny”! Ale pytanie czytelnika dotyczy czegoś zgoła innego! Jak się stało, że owi AK-owcy poszli na współpracę z siłą narzuconą Polsce władzą, podczas gdy wielu ich kolegów zbrojnie przeciwstawiało się reżymowi, nadal prowadziło walkę zbrojną (w powiecie kościańskim działał poakowski oddział Mariana Rączki ps. Kościuszko).

Otóż owi kościańscy byli AK-owcy, np. Stefan Bech (pierwszy sekretarz powiatowy PPR-u) i Edward Boruczko, byli pod kolosalnym wrażeniem klęski powstania warszawskiego. Hasłem ich było: Dosyć strat… Sami doszli do przekonania, że trzeba ratować, co się da. Wierzyli, że można reżim „ucywilizować”… Podobne stanowisko zajmował Jan r, płk. „Radosław” (były dowódca mej siostry Magdy, poległej na początku powstania), który za zgodą władz reżimowych powołał do życia (8 września 1945 roku) Centralną Komisję Likwidacyjną AK. W możność „ucywilizowania” reżymu w interesie Polski wierzył były szef mego ojca, Eugeniusz Kwiatkowski, który na przełomie lat 1945-1946 (?) chciał mego ojca ściągnąć do Polski, do pracy przy odbudowie Wybrzeża. Ojciec mój propozycję odrzucił, mówiąc nam później, że jest pewien, iż lada chwila Stalin nakaże zrobić czystkę; że Stalin to krwawy psychopata, nieufający nikomu – wyznawca terroru, a nie polityk.

„Radosława” aresztowano 4 lutego 1949 roku. Kwiatkowskiego już kilka miesięcy wcześniej wyrzucono ze stanowiska Ministra dla Odbudowy Wybrzeża… Jak już pisałem, w Kościanie dokonano wielkiej czystki jesienią 1948 roku. A dr med. Feliks Widy Wirski, wierny „na 102” reżimowi; który zaraz po wojnie, w roku 1945 czy 1946 był wojewodą. Był w Poznaniu, i rzekomo próbował przyciągać do reżymu wielkopolskich endeków, został aresztowany pod jakimiś fałszywymi zarzutami w roku 1950…

Tak więc cała koncepcja „zhumanizowania” reżimu była nie do zrealizowania. Jak jasno wynika z rozmów Jakuba Bermana z Teresą Torańską. Stalin pilnie Polskę nadzorował, mieszał się do wielu spraw, nakazywał czystki. Stawiał na policyjny terror…; był obsesyjnie podejrzliwy!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:40, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 stycznia 2018
Widziane z Paryża 16/2018

Czytelnik pyta, skąd bierze się me najwidoczniej niezwykle mocne przywiązanie do miasta Kościana? Odpowiem, iż mój pradziad, Kajetan Morawski z Jurkowa (1817-1880) – poseł na Sejm Pruski z ziemi kościańskiej – na zebraniu wyborczym w Kościanie wysunął swe sławne Punkty Kościańskie – zaproponował, by kandydaci na posłów składali deklarację, iż w sejmie berlińskim będą występować w obronie praw Kościoła i Papieża!

Tak, cała ma rodzina, w tym rzecz jasna ojciec mój (także Kajetan), ceniła to wyjątkowe miasto Kościan. Dlaczego wyjątkowe? Bo niewątpliwie to niegdyś królewskie miasto stało na szczególnie wysokim poziomie intelektualnym, i cechowało je przywiązanie do tradycji, w tym do np. tradycji rycerskiego Zakonu Maltańskiego, który – jeśli to tak można określić – owym miastem niegdyś w pewnej mierze „władał”…

Skądinąd z tego miasta wywodzi się szereg wybitnych ludzi pióra, np. Adam TOMASZEWSKI (1918-20O2 ), autor kilku świetnych „wspomnieniowych” książek o Kościanie, później przez długie lata ceniony polski pisarz i działacz emigracyjny w Kanadzie, w Toronto, laureat wielu nagród literackich, obywatel honorowy KOŚCIANA…

A ja, gdy wczesną wiosną 1945 przebyłem, by tam odbyć me studia licealne (zdałem tam maturę w styczniu 1946 r. i udałem się do Poznania), byłem zaskoczony atmosferą tego miasta, owej – jak to określa tak wybitny pisarz regionalista, redaktor Jerzy ZIELONKA „AK-owskiej Wyspy na Morzu Czerwonym”. Tak, w wyniku okoliczności, które szczegółowo opisuje Teresa Masłowska w swej znakomitej książce o mnie pt. ŁĄCZNIK Z PARYŻA – Rzecz o weteranie „Zimnej Wojny”, Kościanem i powiatem (dodam: do połowy 1948 roku) rządzili byli AK-owcy. Starostą powiatu był narodowiec Karol Fischbach, pierwszym sekretarzem Komitetu Powiatowego PPR był Stefan Bech, szefem miejscowego PPS – Edward Boryczko. Ci byli AK-owcy byli zdania, iż dosyć strat i powstań; że trzeba „opanowywać” od wewnątrz partie rządzące krajem, wszędzie wpychać porządnych ludzi. Zjazd PPR-u w Poznaniu wybrał Becha… (bardzo popularnego) do jakichś (?) wyższych władz PPR-u. Ale kierownictwo PPR-u w Warszawie wybór anulowało.

Boryczko miał nawet swego człowieka w powiatowym UB. Ten jednak jeszcze pod koniec roku 1945 zniknął. SB go szukało. Podobno uciekł do zachodnich Niemiec. A całą ową kościańską grupę „AK-owców realistów” rozpędzono. Stefana Becha wyrzucono z partii i pozbawiono możliwości znalezienia stałej pracy, znalazł on wsparcie u miejscowego księdza, u którego odnawiał dzieła sztuki i wykonywał różne prace w kościele farnym… Ogółem represje w powiecie objęły 150 osób. Stosując stalinowski terror, można powiedzieć, że reżym sam pod sobą dołki kopał!

Kończąc dodam, że gdy w roku 1990 znowu po latach przyjechałem do Kościana, z miejsca znalazłem się w gronie przyjaciół. Witano mnie naprawdę bardzo serdecznie!! Ale tych kościańskich przyjaciół jest tylu, że nie będę ich wymieniał. I tak zarzuca mi się, iż mam skłonność do pisania książki telefonicznej! Powiem jedno: KOŚCIAN TO NAPRAWDĘ MIASTO NA UNIKALNIE WYSOKIM POZIOMIE. ŚWIADCZY O TYM TEŻ NAPRAWDĘ ŚWIETNA GAZETA KOŚCIAŃSKA I INNE ORGANY MIEJSCOWEJ PRASY!!! JESTEM DUMNY Z TEGO, IŻ NADANO MI OBYWATELSTWO HONOROWE KOŚCIANA. SPOTKAŁ MNIE WÓWCZAS WIELKI ZASZCZYT!!!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:57, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 15/2018

Przed chwilą spotkała mnie bardzo miła niespodzianka! Listonosz przyniósł mi wspaniały prezent: książkę pióra doktora nauk humanistycznych, historyka sztuki i kustosza TOMASZA ADAMA PRUSZAKA, pod tytułem: ZIEMIAŃSKIE ŚWIĘTA I ZABAWY – TRADYCJE KARNAWAŁOWE, ŚLUBNE, DOŻYNKOWE I INNE (Wydawnictwo Naukowe PWN).

Dziękuję bardzo serdecznie osobie, która spowodowała tę przesyłkę! Na razie nie wiem, o kogo chodzi (??). Jako nadawca, figuruje na paczce Uniwersytet Opolski!

Książkę zdobi wiele zdjęć. Wymienię tylko kilka z nich. Na przykład zdjęcie ze ślubu Księcia Adama Czartoryskiego z hrabianką Jadwigą Stadnicką (Nawojowa 1937). Dalej np. jeden z książąt Giedroyciów przy swoim trofeum w czasie polowania na Polesiu (1926 rok)… No i jeszcze Bal w Pałacu Paców, 1860 rok; szereg zdjęć z dożynek – także pierwsza komunia Stasia Donimirskiego, ślub Edwarda hr. Raczyńskiego z Cecylią z Jaroszyńskich, charytatywny bal debiutantów na Zamku w Warszawie (2010 rok), ślub Mikołaja Reya z Patrycją z Sobańskich (2006 rok), Anna Branicka-Wolska na balu charytatywnym ZWIĄZKU POLSKICH KAWALERÓW MALTAŃSKICH… No i nie mogę pominąć zdjęcia Zamku w MONTRESORZE, TEJ TWIERDZY NAJLEPSZYCH POLSKICH I ARYSTOKRATYCZNYCH TRADYCJI.

To książka niewątpliwie cenna gdy chodzi o ważne aspekty polsko-ziemiańskiej i ogólnopolskiej kultury, mym zdaniem wykazująca chyba jasno, że inne niż ziemianie klasy naszego społeczeństwa często uczestniczyły nie tylko w dożynkach, lecz także np. we wspólnych obchodach religijnych (z dzieciństwa pamiętam, że niekiedy ślubom ziemiańskim towarzyszyło nie tylko przyjęcie dla zaproszonych gości, lecz także zabawa ludowa…).

We Francji jeszcze niedawno temu działało Polskie Towarzystwo Ziemiańskie; organizowało ono ciekawe spotkania. Pamiętam miłe kolacje w Domu imienia Generała Andersa przy 20, rue Legendre… Myślę, że winniśmy w dialogu z francuskimi ziemianami dbać o zachowanie naszych najlepszych tradycji! Tak, popieram myśl o ogólnoeuropejskim dialogu ziemian i tak u nas zwanych „bezetów”!

Wracając do wspaniale wydanej książki dra Pruszaka, to dodam, iż ten naukowiec zebrał czy odnalazł wiele stanowiących ciekawe, bardzo autentyczne świadectwa relacji! A może z czasem dr Tomasz Adam PRUSZAK porówna tradycje polskich ziemian z tradycjami ziemian Anglii, Francji, Rosji, Węgier – ogólnie wielu krajów Europy? To byłby ważny wkład naukowy w historię Europy!! Wszak komuniści temat ten przemilczali, względnie PRZEINACZALI!!!!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:55, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 14/2018

Przed chwilą listonosz przyniósł mi najnowszy numer pisma „Krzyż Maltański” (data: grudzień 2017). Ów magazyn Zakonu Maltańskiego w Polsce – zdobny szeregiem kolorowych zdjęć – robi z miejsca na czytelniku duże wrażenie i uwydatnia dobroczynną rolę i tak godne pochwały działania tego tak dzięki swym zasługom wpływowego Zakonu.

Rzuca się o oczy już tytułowa strona magazynu, dotycząca „maltańskiego”, czyli naszego zakonnego „Programu Senioralnego”. Krzysztof Nowina Konopka, szef zespołu to pismo redagującego, w słowie wstępnym podkreśla, iż „seniorzy to także olbrzymi kapitał społeczny. To oni, w dobie wirtualnych relacji międzyludzkich, zachowują i przenoszą żywe więzi między nami. Zakon Maltański w swoich dziełach identyfikuje potrzeby seniorów w różnych obszarach, zapewniając im opiekę medyczną, duchową i socjalną. Temu służy rozwijany obecnie maltański program senioralny”.

Nie mogę tu omawiać treści całego obecnego numeru tego pisma! Przytoczę jedynie tytuły kilku artykułów! Na przykład „Życie na krawędzi” – rozmowa Aleksandry Żółtowskiej z Prezydentem Libańskiego Związku Kawalerów Maltańskich, dalej: „Wsparcie dla Libanu” – relacja Krzysztofa Nowina Konopki. Następnie ciekawy tekst Edyty Skolimowskiej „Klub Wolontariusza Seniora w Barczewie”. Może jeszcze wspomnę tylko, że numer tego magazynu zawiera też ważną wypowiedź JE Jerzego Baehra, nowego Prezydenta Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Jak wynika z tego tekstu – odwołującego się do dewizy TUITIO FIDEI ET OBSEQUIUM PAUPERUM – i jasno wskazującego na wielką rolę Zakonu, Prezydent Baehr jest świadom ogromu zadań, jakie przed Zakonem stoją. Od siebie tu dodam, wedle pogłosek napływających z Rzymu, papież Franciszek, który już – jak dobrze wiemy – energicznie ingerował w sprawy Zakonu Maltańskiego, uważa, że Maltańczycy stanowiący wierną tradycjom niewątpliwą elitę, mają sporą rolę do odegrania w propagowaniu chrześcijańskich postaw, i stanowią tym samym cenny wkład w życie i oddziaływanie Kościoła…. A w Watykanie ponoć można teraz spotkać się z przekonaniem, że rola Zakonu Maltańskiego teraz szybko wzrasta, że zapowiedziane reformy (wiosna tego roku /?/) Zakon zapewne usprawnią i odmłodzą oraz unowocześnią – iż jego znaczenie może się potęgować. Chyba istotne i jasne, że w wielu państwach – rzecz jasna także w Polsce – Zakon Maltański służy trosce o człowieka i o autentycznie chrześcijańskie postawy…

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:52, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 13/2018

Julita Ferret przesłała mi deklarację Thierry’ego Desjardins, znakomitego i czujnego publicysty, wicedyrektora naczelnego dziennika „Le Figaro”. Deklarację będącą wielkiej wagi ostrzeżeniem! Desjardins stwierdza, że można odnieść wrażenie, że obecnie zaczynający się wiek będzie nacechowany bezlitosnymi czynami odradzającego się islamu, chcącego zdominować świat, i zemścić się na chrześcijanach za to, iż przez kilka wieków ich cywilizacja „panowała w świecie”… Ta nienawiść do chrześcijan – dla owych fanatycznych wyznawców islamu to problem dziś kluczowy!! Niszcząc kościoły, mordując księży i zakonnice, a także wiernych, islamiści chcą obalić cywilizację zachodnią, demokrację i kapitalizm, i to, co oni nazywają neokolonializmem… Desjardins zdaje się też uważać, że Koran zajął jako zagrożenie miejsce komunizmu; że zielony sztandar islamu zastąpił czerwoną chorągiew komunistów!!

Ze słów tego genialnego publicysty wynika, że nasz XXI wiek będzie okresem bezwzględnej walki, bo olbrzymie tłumy islamskiego trzeciego świata (i także islamscy mieszkańcy przedmieść wielkich miast Zachodu) są groźniejsze od czołgów Paktu Warszawskiego.

Tyle w wielkim skrócie o tej wypowiedzi jednego z czołowych francuskich publicystów! W mym odczuciu, w gruncie rzeczy (!) potwierdza ona moje tezy o konieczności jakby nowego Planu Marshalla dla Bliskiego Wschodu i Afryki; o konieczności wyposażenia Unii Europejskiej w sprawny i dostatecznie duży OCHOTNICZY EUROPEJSKI LEGION SZYBKIEJ INTERWENCJI (na wzór francuskiej świetnej Legii Cudzoziemskiej).

Dodam też, iż trzeba przestać naiwnie stawiać na arabską wiosnę. Trzeba wyposażyć te kraje w stabilne i rozważne ustroje, zdolne zapewnić państwom owych regionów rzeczywisty rozwój ekonomiczny!

Kończąc, przypomnę, iż obawiam się, że z czasem fanatyczni islamscy terroryści mogą wyposażyć się w broń atomową!!! Tyle mymi słowami o tej deklaracji, oraz na cały ten temat!!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:50, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 12/2018

Ze zdumieniem dowiaduję się z – wedle niektórych – ponoć poważnych obliczeń, że „ocenia się, iż poza Polską żyje około18 milionów Polaków czy osób polskiego pochodzenia! Jedna trzecia tej grupy to ludzie urodzeni w Polsce! Reszta to osoby bardziej odległego polskiego pochodzenia, mające jednak świadomość związku z Polską.”

Otóż owi „nasi z zagranicy” stanowią mym zdaniem zapewne niedostatecznie wykorzystane bogactwo naszego kraju… Rzecz w tym, by upraszczać im i zachęcać ich odpowiednią akcją propagandową do budowania sobie domków wakacyjnych czy „emerytalnych” w Polsce, dalej: ułatwiać młodzieży polonijne studia w Polsce (znam np. młodych z Francji studiujących w Krakowie medycynę), dalej – istotne, by wspierać i rozwijać obozy wakacyjne dla dzieci (jedna z mych wnuczek regularnie jeździ na obozy KIK-u, już nieźle zna polski, choć u niej w domu mówi się po francusku…).

Inne zagadnienie: Polonie winny mieć dostęp do polskich towarów, także żywnościowych…, ich importerzy winni ogłaszać się w prasie polonijnej. Owej prasie, czy drukowanej, czy internetowej, grającej znaczną i – powiedziałbym -„łacznikową”… rolę w życiu polonijnym… Jeszcze inny problem, to promocja twórczości polskich artystów, w tym także tych żyjących lub zmarłych poza granicami kraju; wykazywanie ich nieraz międzynarodowej rangi! (Wielce się cieszę, że ów wielki artysta i wielki Polak, jakim był Józef Czapski staje się – i stają się jego rola i twórczość – coraz to bardziej znani i w Polsce, i np. we Francji, z którą był tak związany!!!).

Ważnym zagadnieniem jest dialog między Poloniami różnych krajów, wymiana doświadczeń. Jak słyszę, bardzo pozytywny wpływ na życie poszczególnych Polonii, np. na ich zabiegi o prawdziwy i korzystny dla naszego państwa obraz w świecie, ma SENAT RP!!!

Kończąc, dodam, że przywiązuję też ogromną wagę do boju o PRAWDZIWY OBRAZ naszej emigracyjno-polonijnej, uwieńczonej sukcesem w AD 1989, walki o WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ DLA POLSKI. Mam nadzieję, że Senat poprze ten nasz trudny bój… Wielki krok naprzód w tej dziedzinie będzie dokonany dzięki profesorowi Rafałowi Habielskiemu, który opracował, i ma wydać w IPN-ie, tajne raporty mego ojca, ambasadora legalnego Rządu RP przy władzach Francji (październik 1943 – druga połowa lat sześćdziesiątych). Stale liczę też na protektorat Senatu nad paryskim spotkaniem w ambadzie RP w Paryżu z udziałem prof. Habielskiego, spotkaniem mającym uczcić paryską ambasadę Wolnej Polski i naszą długoletnią, trudną walkę z sowieckim imperializmem!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:48, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 11/2018

Czytelnik nawiązuje do mego dziennika i podkreśla, że oczywiście dziejową koniecznością jest jakiś „jakby nowy plan Marshalla”, przewidujący w pierwszym rzędzie elektryfikację Afryki. Plan takiej elektryfikacji, będącej pierwszym krokiem na drodze prowadzącej do rozwoju gospodarczego, opracował genialny „nowator” francuski, mąż stanu, były minister Jean-Louis Borloo, obecnie ponoć także zaufany doradca prezydenta Macrona gdy chodzi o problem – jak to się tu określa – „trudnych” miejscowości podparyskich (trudnych, bo np. od wieczora „kontrolowanych” przez bandy młodzieży „uchodźczej”, arabskiej czy „czarnej”).

Mój czytelnik podkreśla, że jeśli Zachód nie weźmie się na serio za problem uprzemysłowienia Afryki, niezwykle trudny do opanowania napływ uchodźców – ich wdzieranie się do niektórych krajów Unii – będzie trwać. Jasne, iż jedyne właściwe rozwiązanie to, aby ci ludzie znajdywali przyzwoicie płatną pracę w swych krajach!!! Ale także konieczne, by zainstalować tam sprawne, nieskorumpowane ustroje. Dodaje, że problemy afrykańskie dobrze zna szereg Polaków, którzy niegdyś tam pracowali, oraz także np. prezes Wspólnoty Francusko-Polskiej, Krzysztof Jussac oraz wielki przyjaciel Polski, wpływowy francuski działacz Joël Broquet…

Czytelnik z kolei wyraża przekonanie, iż wzmiankowany w mym dzienniku projekt Ochotniczego Europejskiego Legionu Szybkiej Interwencji, czegoś na wzór francuskiej Legii Cudzoziemskiej, na pewno „mógłby zainteresować sporo młodych Polaków, gotowych walczyć na służbie Unii Europejskiej, wchodzić w skład elitarnej jednostki, otrzymywać dobry żołd w euro…”. Tyle ów czytelnik!!



*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:46, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 10/2018

Aby móc stawić czoła czającym się za rogiem najbliższej przyszłości zagrożeniom, Unia Europejska winna w krótkim czasie przeprowadzić zaplanowane przez prezydenta Macrona reformy, np. wyposażyć się we wspólny budżet w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa…, i ogólnie biorąc usprawnić się, stać się bardziej zwartą, itd., itd. Ale może zacznę od tego, co stanowi mogące dość rychło nadejść zagrożenia! Tak więc nie można wykluczać poważnego potęgowania się zamętu w tych czy innych krajach Afryki; wstrząsów np. w Tunezji, Algierii, tych czy innych krajach tak zwanej czarnej Afryki. Następnie problem może stwarzać ewolucja polityczna w tych czy innych krajach Europy. Nawet gdy chodzi o Niemcy, to ponoć niektórych z politologów niepokoją dwie rzeczy: wpuszczony tam nadmiar „uchodźców” muzułmańskich, dających mocno na nerwy niemieckiemu społeczeństwu oraz sojusz polityczny pani Merkel z socjaldemokracją - sojusz obu centrowych sił, co może w przyszłych wyborach „dać wiatr w żagle” skrajnej prawicy.

Pewien problem stanowi też niepotrzebny konflikt Unii z Polską, de facto z całą Grupą Wyszehradzką. Europa musi w obliczu owych czających się zagrożeń umacniać swą jedność, a tymczasem zapewne nieudolność Komisji Europejskiej spowodowała BREXIT, i inne rozdźwięki, służące jedynie Europy wrogom… Co do w dużej mierze szkodliwego dla Unii konfliktu z Polską, zadaniem milionowej Polonii francuskiej jest apelować do tak wybitnego prezydenta Macrona o leżący w interesie i jednych, i drugich przyjacielski kompromis, o przyjacielski dialog z premierem Mateuszem Morawieckim – tym niegdyś młodocianym BOHATEREM WALKI Z KOMUNISTYCZNYM REŻIMEM O WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ DLA POLSKI.. Tak jak to nieraz podkreślali Józef Czapski i mój ojciec, przyjaźń polsko-francuska ma ogromne znaczenie. A ojciec mój dodawał, że pragnie „Europy na francuskim sosie”, opartej na wolnościowych – nacechowanych poszanowaniem drugich i wolą przyjacielskiego dialogu – wartościach francuskiej kultury politycznej!!

Kończąc, zaznaczę jeszcze, iż modnym się stało nazywanie Mateusza Morawieckiego „polskim Macronem”, i że panuje przekonanie, iż ci dwaj panowie łatwo mogą „się dogadać”, znaleźć wyjście ze sporu, moim zdaniem w pewnej mierze polegającego na nieporozumieniu.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:44, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 9/2018

Czołowy francuski dziennik „Le Figaro” dziś na stronie pierwszej już w rzucającym się w oczy tytule podkreśla potęgujące się różnice zdań między Europą Zachodnią a Europą Środkowo-Wschodnią. A podtytuł bardzo wyraźnie dowodzi, że francuskie projekty wzmocnienia Unii Europejskiej, projekty wysuwane przez prezydenta Macrona napotykają na przeszkody ze strony państw Europy Centralnej i Wschodniej… A na stronie drugiej tenże numer „Le Figaro” też w wielkim tytule daje do zrozumienia, że kanclerz Austrii Sebastian Kurz pragnie przyczynić się do doprowadzenia do rozładowania unijnych napięć. Kurz w swym wywiadzie dla tego dziennika jasno wyraża też przekonanie, że gdy chodzi o kluczowe zagadnienia dotyczące poszanowania praworządności i demokracji, ma zaufanie do Komisji Europejskiej… Co robi skądinąd szczególnie wielkie wrażenie, to fakt, iż Kurz mocno podkreśla, że należy zmienić linię polityczną gdy chodzi o napływ do Europy uchodźców; iż należy wzmocnić kontrolę zewnętrznych granic Unii!!!

Ze swej strony dodam, że – jak już nieraz podkreślałem – KONIECZNA JEST UNIJNA I SKUTECZNA STRAŻ GRANICZNA, JAKIŚ NOWY JAKBY „PLAN MARSHALLA” DLA AFRYKI I BLISKIEGO WSCHODU, PILNA ELEKTRYFIKACJA AFRYKI, DALEJ: EUROPEJSKI OCHOTNICZY, WYSOKIEJ KLASY LEGION SZYBKIEJ INTERWENCJI (coś na wzór słynnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej…).

Trzeba bowiem jasno zdać sobie sprawę, że wielu krajom „z obrzeży” Europy, a także z tzw. Czarnej Afryki zagrażają siejące zamęt rewolucyjne wybuchy (np. Tunezja, lada dzień Algieria, itd., itd.). Musimy być gotowi do szybkiego działania! TO NAPRAWDĘ WAŻNY PROBLEM.

Kończąc dodam, że futurolodzy politologiczni są teraz często zdania, że Unia Europejska rzeczywiście winna w obliczu tego, co się czai za rogiem być silna, zwarta i militarnie gotowa! Prezydent Macron ma stukrotnie rację mówiąc o konieczności wzmocnienia UNII! Ważne, chcąc wejść na taką drogę, by rozładować wewnątrz-europejskie „problemy”, by Francja dogadywała się np. Polską i z całą Unią Wyszehradzką.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:36, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 8/2018

Potwierdzam, że pragnę, aby przewidziane na luty bieżącego roku (dokładna data jeszcze niewyznaczona) spotkanie w Ambasadzie RP w Paryżu (wykład profesora Rafała Habielskiego o tajnych raportach mego ojca – ambasadora Kajetana Morawskiego dla emigracyjnych władz RP w Londynie, filmy Piotra Morawskiego o mym ojcu i o mnie, „weteranie zimnej wojny”) miało mocny wydźwięk patriotyczny i polityczny! Trzeba nareszcie „postawić kropkę nad i”, i wykazać znaczną rolę dyplomacji emigracyjnej, no i także dowieść, że zimna wojna była jednak prawdziwą wojną (są tacy, którzy tego nie dostrzegają, czy z tych lub innych powodów nie chcą dostrzec). Tak, szło o prawdziwą wojnę – w mym wypadku wymierzoną we mnie, korespondenta informacyjnego RWE, czyli w oczach PRL-u „szpiona”. Jak słyszę, SB planowało nawet otruć jednego ze zgoła czołowych naszych dostawców tajnych informacji np. o sytuacji w sferach kierowniczych PZPR-u, Piotra Jeglińskiego, który do dziś bardzo poważnie cierpi na zdrowiu, i na pewno jest Weteranem Zimnej Wojny – podobnie jak moja żona, która psychicznie nie wytrzymała godzącej we mnie i w mą rodzinę kampanii zastraszania. Jerzy Giedroyć swego czasu mówił mi: PRL-owcy, a także Węgrzy, od lat 1956-57, już nie zabijają. Nadal robią to np. Rumuni czy Bułgarzy (słynny „bułgarski parasol”). Polacy tylko starają się zastraszyć! Nie mam pretensji do byłych SB-eków – ludzi niegdyś omamionych czerwoną propagandą, do tego poganianych przez biura KC, przez dygnitarzy wściekłych, że np. echa sporów w BP PZPR-u trafiają do audycji RWE. Jestem za pełnym ogólnonarodowym pojednaniem. Uważam, że interes Polski nakazuje nam takie pojednanie!!! Ale pragnę, by stworzono oficjalny status weterana zimnej wojny, oraz by w pełni uznano zasługi naszej emigracyjnej dyplomacji! Żyje spośród niej chyba już tylko (???) kilka osób. Swego czasu (rok 1990), mowa była o nadaniu im przez MSZ statusu czy tytułu honorowych attachés. Jak mi kilka lat później mówił chyba śp. ambasador Ludwik Dembiński, pewni byli członkowie PRL-owskiej nomenklatury MSZ-u sprawę storpedowali i ośmieszyli (???).

Liczę, że teraz Senat RP sprawy te: np. status weterana zimnej wojny czy pamięć o emigracyjnej dyplomacji przeanalizuje, nada im właściwy bieg!

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:32, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 7/2018

Wielką wagę (!) ma dobiegająca już końca wizyta prezydenta Emmanuela Macrona w Chinach. Prezydent Francji zapowiedział, iż będzie Chiny odwiedzał co rok (!!), i że stawia na rozbudowę współpracy Chin nie tylko z Francją, lecz z całą Unią Europejską.

Macron najwyraźniej też liczy na Chiny w tak zwanej „bitwie klimatycznej”, na której wyniki negatywnie wpływa linia postępowania prezydenta Trumpa!

Macron także wyraźnie poparł kolosalny projekt prezydenta Xi Jinpinga, zmierzający do stworzenia „nowego szlaku jedwabnego”, mającego kosztować 1000 miliardów dolarów!!??? Projekt budowy dróg, portów, szybkich linii kolejowych, a to celem ułatwienia kontaktów gospodarczych Chin z wielu krajami świata. Ale – jak chyba jasno wynika ze słów Macrona – „NOWY JEDWABNY SZLAK NIE MOŻE BYĆ DROGĄ JEDNOKIERUNKOWĄ. (Co oznacza /?/, że ta współpraca gospodarcza z Chinami ma być korzystna nie tylko dla nich, lecz także dla Europy.

Jedno chyba oczywiste. Macron wyraźnie stawia na wielkiej wagi alians Chin z Francją i z Unią Europejską!!! Jasno dostrzega potęgujące się znaczenie Chin w świecie… Chce rozwijać OBOPÓLNIE KORZYSTNĄ współpracę Francja-Chiny, Unia Europejska-Chiny!

Co do drażliwego tematu respektowania w Chinach praw człowieka, to – jak się zdaje – prezydent Macron poruszy go w prywatnych dyskusjach z Xi Jinpingiem!

Gdy chodzi o Polskę, to – jak dał do zrozumienia już jakiś czas temu (listopad 2015), po swej udanej wizycie w Chinach, Prezydent Andrzej Duda – nasz kraj ma szansę bardzo rozbudować swą współpracę z tym mocarstwem! A wizyta prezydenta Chin Xi Jinpinga w Polsce w czerwcu 2016 roku potwierdziła znaczenie nowego otwarcia, jakie dzięki Dudzie nastąpiło w stosunkach polsko-chińskich… Teraz istotne, by szybko iść naprzód tą drogą; by rozbudować wzajemną wymianę gospodarczą; by Polska stała się jedną z czołowych baz w swym regionie owego jedwabnego szlaku i jego technicznych infrastruktur…

Wracając do obecnej wizyty Macrona w Chinach, to mym zdaniem może mieć ona dwa rezultaty. Po pierwsze, pewne zrównoważenie (?) obecnie dla Francji niekorzystnego bilansu francusko-chińskiej wymiany handlowej (deficyt w roku 2016: 30 miliardów euro???). Po drugie, wizyta ta uwidacznia – podkreślę raz jeszcze – stale wzrastające w świecie znaczenie Chin!!!

Kończąc dodam, że już w XVI-tym i XVII-tym wieku działalność misyjną prowadzili w Chinach polscy jezuici: Michał Boyma, Mikołaj Smogulecki, Andrzej Rudomimy, J.C. Bąkowski… Następnie w XX-tym wieku za PRL społeczeństwo polskie widziało w Chinach mocarstwo stanowiące w pewnych okresach jakby przeciwwagę dla Rosji… Co też istotne, to fakt, że Polacy wysoko cenią długowiekową chińską kulturę, mają autentyczną sympatię do tego wielkiego narodu, do jego wysoce prastarego filozoficznego podejścia do życia, skłonności do medytacji, kultu rozwagi oraz szacunku dla starców, poszanowania dla przodków, kultu wynalazczości. Dodam tylko: naprawdę warto, by Polacy lepiej poznali Chiny, z tym wielkim narodem związali się nie tylko gospodarczo (!), lecz też zapoznając się z jego tak godnymi uwagi: historią i kulturą!



*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:30, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 6/2018

Kilka osób interesuje się owym mającym się odbyć w lutym w Paryżu spotkaniu w ambasadzie RP, o którym ostatnio już pisałem. To spotkanie, które zapoczątkować ma wykład słynnego profesora HABIELSKIEGO o przez niego opracowanych dla wydania w IPN tajnych, rewelacyjnych raportach mego ojca – raportach, które przez LATA NIECHĘTNY DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ KRĄG PRZYJACIÓŁ MSZ-etu PRL LEKCEWAŻYŁ, PONOĆ (?) UWAŻAŁ, ŻE OWE RAPORTY SĄ BEZ ZNACZENIA – PODOBNIE JAK CAŁA DYPLOMACJA EMIGRACYJNA (TAK NP. W KAŻDYM RAZIE PEWIEN NAUCZYCIEL HISTORII Z W-WY TELEFONICZNIE MI DONIÓSŁ, DODAJĄC, ŻE W PEWNYCH KOŁACH NADAL SIĘ MÓWI O BYŁYCH OBSZARNIKACH I REAKCJONISTACH.

Jak wiemy, w czasie tego spotkania mają być wyświetlane 2 filmy: o mym ojcu i o mnie, oraz – jak się zdaje – ma się odbyć na zakończenie debata. OTÓŻ PONOĆ (?) CAŁA TEMATYKA CELOWEGO PRZEMILCZANIA PEWNYCH TEKSTÓW I FAKTÓW, LEKCEWAŻENIA PEWNYCH LUDZI, NP. LEKCEWAŻENIE NAS – WETERANÓW ZIMNEJ WOJNY, JEST ZNANA PRZEZ SZLACHETNEGO PREZYDENTA DUDĘ I JEGO ZESPÓŁ (???).

Z kolei podkreślę, bo to bardzo istotne, że mój ojciec był człowiekiem dialogu i wysoce wyrozumiałym; chętnie prowadził przyjacielski dialog z przyjezdnymi z kraju różnych orientacji, np. z ludźmi koła poselskiego ZNAK: Jerzym Zawieyskim, naszym kuzynem Kostkiem Łubieńskim, ze Stanisławem Stommą…, dalej: z licznymi naukowcami, takimi jak wielce wybitni bracia Skubiszewscy, jak Barbara Skarga, jak inni profesorowie, oraz z literatami, jak Tadeusz Breza. Ojciec mój, w „przeciwieństwie do pewnych sfer polskiego Londynu”, pozytywnie odnosił się do Czesława Miłosza. Ważne też, iż Generał de Gaulle cenił mego ojca, oraz że ojciec miał od lat ustaloną reputację stuprocentowego przyjaciela Francji… Ojciec mój i jego dwaj najbliżsi paryscy przyjaciele: Józef Czapski i Kot Jeleński, to ludzie, którzy najwyraźniej stawiali na „EUROPĘ NA FRANCUSKIM SOSIE”, to jest opartą na wolnościowych wartościach francuskiej kultury politycznej…

Myślę, że jest rzeczą wielkiej wagi, by uwydatniać zasługi owego całego kręgu emigracji walczącej o wolność Polski i polskiej kultury… Uważam, że w tym boju rola ludzi takich jak Józef Czapski, Kot Jeleński czy Kajetan Morawski była sporej wagi!!! No i ogólnie biorąc, bardzo ważna była rola DYPLOMACJI EMIGRACYJNEJ, de facto skupionej wokół jej – powiedziałbym – naturalnego szefa, b. ministra spraw zagranicznych, generała Sikorskiego Edwarda Raczyńskiego, męża stanu o międzynarodowym autorytecie!!!

Chciałbym, aby to lutowe paryskie spotkanie w ambasadzie RP było okazją do wszczęcia szerokiej akcji podkreślania znaczenia emigracyjnej dyplomacji w walce o wolność Polski! Jej tak wielkiej roli w Hiszpanii (ambasador Józef Potocki, mający kluczowe kontakty np. z prezydentem USA Kennedym i z generałem Franco), przy Watykanie (Kazimierz Papee), w Bejrucie (Zygmunt Zawadowski), itd., itd. W Warszawie jeden z bardzo wybitnych senatorów ostatnio wspominał mi, że jest mowa o umieszczeniu skromnych tablic na domach, gdzie mieściły się emigracyjne ambasady. Podobną myśl wysuwa zasłużony działacz polonijny, prezes Roman Czajka…

Jest też mowa o stworzeniu specjalnego wysokiego odznaczenia dla tych cudzoziemców, którzy oddali polskiej emigracji walczącej o wolność znaczne usługi. Ja z miejsca podałem profesora Henriego Mazeaud, męża stanu Gastona Palewskiego, dyplomatę wysokiej rangi Jeana Laloy, Roberta Rochefort, b. szefa gabinetu Roberta Schumana, a także ojca Charlesa Huvenne SJ (Conférence Olivaint, „uniwersytety letnie” dla młodzieży z KIK-u warszawskiego na wyspie Port Cros – Morze Śródziemne, okolice Tulonu…).

Podałem też radcę kulturalnego ambasady niemieckiej w Paryżu, Bernharda von Tieschowitza (lata pięćdziesiąte), który wiele ułatwiał Polakom gdy chodziło o takie czy inne stypendia…, itd., itd.

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

16:29, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 5/2018

Tak więc w lutym bieżącego roku ma odbyć się tu w ambasadzie RP to samo spotkanie, jakie już dwukrotnie miało miejsce w Warszawie (w IPN-ie, z debatą z udziałem Bronka Wildsteina, kawalera Orderu Orła Białego, oraz w Winosferze, z udziałem i Stanisława Gebhardta, i szeregu innych wybitnych osób – patrz na mym Facebooku nagranie Mariusza Kubika, prezesa stowarzyszenia RWE imienia Jana Nowaka (jestem od lat prezesem honorowym tego stowarzyszenia).

Owo spotkanie to:
1. wypowiedź słynnego profesora Rafała Habielskiego, który otrzymał w roku 2001 nagrodę imienia Jerzego Giedroycia za książkę „Życie społeczne i kulturalne emigracji” – członka Polskiej Akademii Umiejętności (komisja do Badań Diaspory Polskiej). Ma on mówić o tajnych raportach Kajetana Morawskiego, ambasadora legalnego Rządu RP w Londynie przy władzach Francji przez ćwierć wieku, 1953 – koniec lat sześćdziesiątych, które on opracował. Te historycznie rewelacyjne raporty winny były ukazać się w druku już wiele lat temu. Ponoć kłody pod nogi temu wydaniu rzucali nienawidzący EMIGRACYJNEJ DYPLOMACJI admiratorzy PRL-owskiego MSZ-u… Jeden z nich ponoć mawiał: DAJCIE SOBIE SPOKÓJ Z TYM STARYM OBSZARNIKIEM (???), TO KOMPLETNY MARGINES.

2. filmy o ambasadorze Kajetanie Morawskim i o mnie – WETERANIE ZIMNEJ WOJNY (jak mówiono w UB, szpionie RWE), zrealizowane przez reżysera Piotra Morawskiego, reżysera i laureata wielu nagród… Dodam, że na tym spotkaniu będzie dwóch b. dyplomatów owego przedstawicielstwa dyplomatycznego tutejszego rządu RP w Londynie (za następców mego ojca, za Xawerego Reya, i po zgonie Xawerego za Jerzego Ursyna-Niemcewicza). Owe osoby to Wirydianna z Raczyńskich Reyopwa, no i ja (jak już niedawno pisałem, pomagałem Xaweremu prowadzić ważne negocjacje z francuskimi mężami stanu…).

*   *   *

Zobacz także:

Powrót do strony głównej...

14:38, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 125
Archiwum