środa, 24 maja 2017
Widziane z Paryża 117/2017

Emmanuel Macron chyba bardzo jasno stawia na daleko idącą przebudowę i usprawnienie Unii Europejskiej. Pragnie, by już jesienią 2017 roku w krajach Unii odbyła się cała seria narad dotyczących zadań, jakie przed Unią stoją. W oparciu o myśli rozwinięte w czasie tych debat, winien być przez rządy państw Unii opracowany realistyczny plan konkretnych działań. Działań zdolnych pchnąć całą Unię na tor nowego rozwoju i pełnej modernizacji… Co jednak wielce ważne, Macron chyba wyraźnie stawia na usprawnienie istniejących już instytucji europejskich, lecz nie na jakąś „całkowitą ich przebudowę…”. Ale rzecz jasna, to wszystko sprecyzuje się dopiero latem 2017 roku.

A teraz podkreślę dwa wysoce w mym odczuciu istotne zjawiska. Po pierwsze, Macron chyba bardzo wyraźnie stawia na współdziałanie i na stały dialog z panią kanclerz Angelą Merkel. Po drugie – jak się zdaje (?) – jest on zdania, że trzeba opracować nowy i śmiały plan pchnięcia strefy euro na tor nowego rozwoju drogą wielkich inwestycji. Narzuca się tu z miejsca pytanie, czy i do jakiego stopnia zawsze ostrożni Niemcy zechcą wejść na taką drogę.

W tej chwili – przed wyborami do parlamentu – za wcześnie jednak jeszcze, by przeprowadzić bardziej szczegółową analizę dotyczących Unii Europejskiej planów Emmanuela Macrona… Jedno jednak chyba pewne! Nowy prezydent Francji, gdy chodzi o ową Unię, ma śmiałe, dość daleko idące zamiary i koncepcje; chce wlać w Unię ducha odnowy, usprawnić jej działania. Podjąć budowę Europy na wskroś nowoczesnej (!!!), zdolnej wejść na drogę szybkiego rozwoju ekonomicznego, zdolnej zapewnić „pełne zatrudnienie” oraz przygotowanej na stawienie czoła wszelkim zagrożeniom, w tym – rzecz jasna – dżihadystom…

Dochodzą do mnie bardzo godne echa z kręgu ruchu Macrona. Z kręgu ruchu „En Marche”, czyli „Naprzód”… Otóż ów nowy prezydent potrafił skupić wokół siebie duży zespół ludzi: młodych i bardzo dynamicznych, stawiających w pełni na wynalazczość i autentyczną nowoczesność, zdających sobie jasno sprawę z faktu, że idzie nowe, że zaczyna się zupełnie nowa „epoka wielkiej przemiany.”… Że osiągnięcia współczesnej nauki, także technologii, są coraz to wyraźniej wręcz niesamowite, że wchodzimy w okres pociągów o szybkości np. 800 km na godzinę, komputerowej pracy zdalnej. Także zdalnego nauczania, wielkiej wagi manipulacji genetycznych, i że równocześnie niewątpliwie może się jednak potęgować zagrożenie terrorystyczne, że nie wolno na dalszą metę całkowicie wykluczać możliwości terroryzmu nuklearnego. (problem: jak należy się na taką ponurą możliwość przygotować? Na przykład w USA, ale i także gdzie indziej, zdarza się, że miliarderzy konstruują sobie luksusowe prywatne schrony. To chyba jednak coś znaczy?).

Tak, często młodzi i nieraz wysoce wykształceni działacze ruchu "En Marche" na pewno dostrzegają, że idzie zgoła wręcz niesamowite "nowe".

Powrót do strony głównej...



10:47, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 116/2017

W ten poniedziałek, 22 maja 2017 roku, dziennik „Le Figaro” na swej pierwszej stronie w wielkim tytule stwierdza, że dziś oficjalnie zaczęła się kampania wyborcza. To pismo mocno podkreśla: „La bataille des legislatives est lancee”, oraz w jednym z czołowych, dotyczących tej sprawy artykułów przytacza wyniki obecnych, siłą rzeczy wstępnych, badań słynnego instytutu Opinionway, z których – jak sprawy teraz stoją – zdaje się wynikać, że ruch En Marche („Naprzód”!) Prezydenta Macrona może spodziewać się samodzielnego posiadania większości w nowym Zgromadzeniu Narodowym (???). Ale kampania wyborcza dopiero się zaczyna… Do drugiej tury wyborów parlamentarnych (niedziela, 18 czerwca br.) nastroje mogą jeszcze ewoluować pod wpływem propagandy tych lub innych, stawiających na swą niezależność, mających oczywiście własne koncepcje, stronnictw… Do tego przed 18 czerwca może jeszcze wiele rzeczy nieprzewidywalnych zajść, czy to we Francji, czy to w świecie. Na przykład „za rogiem mogą się czaić islamscy terroryści”. Chyba jednak nie trzeba całkowicie wykluczać, że prędzej czy później dorwą sie oni do jakichś bardzo groźnych środków wybuchowych. Wszak chyba jasne, że „ten czy ów” może im w tym pomóc. Jasne przecież, że cały „świat zachodni” ma lepiej lub gorzej zamaskowanych a nienawistnych wrogów. Rzecz godna uwagi, niejasne obawy przed terroryzmem o wiele groźniejszym od obecnego są jednak w naszych krajach dość rozpowszechnione.

Gdy chodzi o mnie, to szczególnie żywo interesują mnie jeszcze nie do końca ujawnione koncepcje Macrona dotyczące usprawnienia Unii Europejskiej, unowocześnienia jej, pchnięcia jej na tor rzeczywistej modernizacji infrastruktur, na tor wielkich inwestycji mogących między innymi także położyć kres bezrobociu. No i w mych oczach kluczowa jest sprawa „spotęgowania możliwości obronnych i militarnych naszego kontynentu”. Jak wiadomo, od dawna w pełni popieram koncepcję jakiejś europejskiej, ochotniczej Legii szybkiej interwencji militarnej, zdolnej położyć rzeczywiście kres obecności na obrzeżach naszego kontynentu stale się odradzających, zagrażających szeregowi państw ruchów głoszących dżihad, terroryzm, tak zwaną świętą wojnę. Koniecznością jest też ambitny, jakby nowy Plan Marshalla, plan wielkich inwestycji w krajach na obrzeżach Europy. To zagadnienie kluczowej wagi.

Tylko unowocześnienie owych krajów może: zahamować tak dziś masowe wdzieranie się ich obywateli do Europy, położyć kres postępom „mody na terroryzm i dżihad”, na krwawe i skrajne „wydanie islamu”… Nie mogę ich tu wyliczać. Ale „podminowanych brakiem rozwoju gospodarczego” państw jest w owych regionach chyba dość sporo. Nowe problemy stwarza tam tu i ówdzie obecny kurs cen ropy naftowej. Lecz ta sprawa, tak kluczowa, jest dobrze znana i często omawiana, choć może nie do końca dostrzega się jej prawdopodobne długofalowe skutki.

Powrót do strony głównej...

10:43, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 115/2017

Krajowy czytelnik przekazuje mi swą następującą opinię: „W pełni się z Panem zgadzam, gdy chodzi o coraz to znaczniejszy autorytet moralny Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Nasi Maltańczycy naprawdę robią dużo np. w dziedzinie opieki nad niepełnosprawnymi. Mają psychologicznie mądre podejście do tych ludzi. Są pełni cierpliwości i taktu. A chodzi przecież o zagadnienie – jak dobrze wiedzą owych osób najbliżsi – skomplikowane i trudne. Ale, co też wysoce istotne, to fakt, że Maltańczycy odbudowują w Polsce tak nadniszczone przez PRL polskie tradycje rycerskości. Trzeba jasno zdać sobie sprawę z tego, że PRL była jedną wielką szkołą niesamowitego chamstwa oraz zakłamania. No i że PRL planowo, z uporem nakazanym przez Moskwę, rzucała oszczerstwa na naszą polską przeszłość, pleniła i oczerniała nasze polskie tradycje, ziała niesamowitą nienawiścią do Polski przedwrześniowej… Polski Związek Kawalerów Maltańskich zyskuje u nas coraz to większy autorytet, a to ponieważ bardzo wyraźnie nawiązuje do staropolskich postaw i do stylu zachowania naprawdę chrześcijańsko-rycerskiego… Wychodzi tym samym naprzeciw dążeniom naszego narodu, mającego coraz to bardziej po uszy PRL-owskich bujd na tematy historyczne, także kombinatorstwa i nieraz wręcz bezczelnego chamstwa”.

Inny czytelnik przypomina, że kilkakrotnie poruszałem problem dyplomacji emigracyjnej, za PRL-u jedynej autentycznie polskie dyplomacji (wszak Związek Radziecki „trzymał PRL i jej dyplomatów pod kontrolą…”). Pyta, czy nareszcie teraz coś nowego w tej sprawie, „którą na pewno świetnie rozumie prezydent Duda” (???). Moja odpowiedź prosta! Jak dotąd nic do mnie (dziś w Paryżu – obok Wirydianny z Raczyńskich Reyowej – ostatniego żyjącego współpracownika ostatniego delegata w Paryżu legalnego rządu RP na wychodźstwie w Londynie, Jerzego Ursyna Niemcewicza) na ten temat nie dotarło!!! Wiem jedynie, że wybitny polski historyk, dr hab. profesor Rafał Habielski ma w IPN-ie (???) wydać zbiór rewelacyjnych tajnych raportów mego ojca, przez długie lata ambasadora Wolnej Polski w Paryżu… Już przed laty Jerzy Giedroyc nieco dziwił się, że ten tak istotny z historycznego punktu widzenia zbiór, ów tak autentyczny dokument, nie jest jeszcze wydany… Jerzy Giedroyc od Andrzeja Dobosza wiedział, że zbiór ten zawiera sporo ciekawych materiałów, takich jak np. (lecz oczywiście nie tylko) sprawozdanie z rozmowy Kajetana Morawskiego z Czesławem Miłoszem. (Patrz paryska „Kultura”…).

Powrót do strony głównej...



10:38, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2017
Widziane z Paryża 113/2017

Duże znaczenie ma fakt, że nowy, tak niewątpliwie nowatorski i energiczny prezydent Francji Emmanuel Macron, podejmując w środę wieczór w Pałacu Elizejskim Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej, bardzo wyraźnie zapowiedział rychłe rozpoczęcie prac nad przebudową Europy! Ze słów Donalda Tuska też chyba bardzo jasno wynikało, że i on w pełni stawia na podjęcie znacznej wagi ambitnych posunięć mogących naprawdę pchnąć Europę na tory szybkiego rozwoju, popierania innowacji, autentycznego unowocześnienia się… Spore wrażenie zrobiły tu skierowane do Macrona słowa Tuska, który bardzo szczerze i bardzo jasno stwierdził, że Unia Europejska potrzebuje energii Macrona, oraz jego odwagi i twórczej wyobraźni… Tusk dał wyraz przekonaniu, że wielu Europejczyków postrzega zwycięstwo Macrona jako znak nadziei, nadziei na Europę „która chroni, wygrywa, patrzy w przyszłość” (odnotuję tu, że Tusk – podobnie jak to robił przed laty, gdy nagrywałem z nim wywiady dla RWE – wyraził się dosadnie, prosto, bardzo klarownie… Zrobił tu wysoce pozytywne wrażenie)!

Obecnie całe życie polityczne Francji dominuje kampania wyborcza (wybory do parlamentu (pierwsza tura 11 czerwca, druga 18 czerwca)… Ale można niewątpliwie już być pewnym, że po owych wyborach z miejsca ruszy walka o bardziej sprawną Unię Europejską, o wielką odnowę Europy, o pchnięcie jej na tor unowocześniania infrastruktur, koniecznych inwestycji, szybkiego rozwoju, rzeczywistej modernizacji… Wszak nie możemy np. w dziedzinie szybkiego transportu dać się wyprzedzić przez USA czy kraje Azji…

Tyle na dziś. Tak w ten piątek, 19 maja rano, sprawę postrzegam. (Celowo to zaznaczam - rzecz w tym, że dynamiczny prezydent Macron może w każdej chwili wysunąć jakąś dodatkową koncepcję…). JEDNO PEWNE!!! W ŻYCIU UNII EUROPEJSKIEJ OTWIERA SIĘ TERAZ EPOKA WIELKIEJ ODNOWY, ŚMIAŁEGO USPRAWNIENIA… JEDNYM SŁOWEM ZAPEWNE ZUPEŁNIE NOWY OKRES!!!

Powrót do strony głównej...



10:27, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 112/2017

Wedle upartych pogłosek, ostra walka rozgrywa się w kręgu Frontu Narodowego. Wielu działaczy domaga się, by w obliczu nadchodzących wyborów parlamentarnych zerwać z koncepcją wyprowadzenia Francji ze strefy euro… Philippot (babka Polka) – numer 2 Frontu Narodowego – ze swej strony zapowiada, że opuści ową „partię polityczną”, jeśli taka decyzja zapadnie (???)… Pozbyć się Philippot byłoby bardzo na rękę wielu czołowym działaczom Frontu; skądinąd zdaniem niektórych, powtarzam z naciskiem NIEKTÓRYCH, obserwatorów, popularnejszą od Marine Le Pen – skompromitowanej np. swą „nieudaną” debatą z Macronem, a także właśnie poparciem, jakiego udziela postawom Floriana Philippot – jest Marion Maréchal Le Pen… Można ponoć w kręgu Fontu Narodowego spotkać coraz to więcej działaczy, którzy są zdania, iż „dziwny” wpływ Phillipot na Marine Le Pen ma fatalne dla Frontu skutki wyborcze. Tak liczni we Francji „ciułacze” i posiadacze nawet dość drobych oszczędności dosłownie panikują na myśl o wychodzeniu z euro, nie znoszą Philippot, uważają, że jego postawy i „gadki” mogą teraz w nadchodzących wyborach parlamentarnych kosztować Front sporo miejsc w parlamencie (???). Ponoć natomiast wzrasta prestiż związanych z Frontem speców od euro, np bliskiego OPUS DEI Jeana-Luca Schaffhausera?

Z kolei wyjaśnię, dlaczego np. pewien stary Polak z Lens chce w wyborach parlamentarnych na Front mimo wszystko zagłosować. Wyjaśnia mi on: „Mamy po uszy owych bezczelnych i nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki. Jedynie FRONT do końca ogrom tego zagrożenia rozumie!!! Nie może mieć Pan pojęcia, co się u nas w niektórych dzielnicach miast i miasteczek dzieje: prawdziwa tam dżungla. Kobiety boją się pod wieczór chodzić do supermarketów. Policji jakby w ogóle nie było…”. (Koniec cytatu).

Jedno pewne. Nadchodzące wybory parlamentarne (1 tura 11 7, druga 18 7), czy też raczej ich wyniki, będą miały wręcz kluczowe znaczenie gdy chodzi o przyszłość nie tylko Francji, lecz także całej Europy… Fakt, że Macron zamianował premierem Édouarda Philippe'a – członka partii Republikańskiej, mera miasta Hawr, speca od spraw niemieckich i europejskich – zdaje się wyraźnie wskazywać na dwie rzeczy: po pierwsze Macron stawia na dialog z prawym centrum, po drugie chce on wzmocnić i odnowić Unię Europejską… Jest jednak jasne, iż po wyborach parlamentarnych będzie musiał zostać zamianowany nowy premier (może ten sam?) i nowy, czy częściowo nowy, rząd!

Powrót do strony głównej...



10:21, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 111/2017

Czytelnik nawiązuje do wczorajszego dziennika. Wyraża przekonanie, że reforma rolna to wymysł stronnictw ludowych, które uprawiały demagogię i tą drogą zdobywały sobie głosy. Stalin zbrodniarz, ale i wielki cwaniak, dobrze wiedział, że terenów rolnych nie opłaca się rozdrabniać. Małe mogą być tylko gospodarstwa ogrodnicze. Stawiał na przymusową komasację, na metody rolnictwa „przemysłowego”, na kołchozy i sowchozy… W Polsce póki czas, sprawnie działały PGR-y (??)… W latach dziewięćdziesiątych pod naciskiem wrogów „pańskiej Polski” (!!) nie dokonano reprywatyzacji majątków ziemskich… Gdyby to wtedy zrobiono, mielibyśmy moc sprawnych – na modłę np. niemiecką czy angielską lub tak jak to ma miejsce w USA (?) – nowoczesnych przedsiębiorstw rolno-przemysłowych. (Moja opinia na ten temat: uwaga czytelnika chyba nie jest do końca ścisła: w ZSRR rolnictwo ponoć fatalnie stało).

Ten sam czytelnik także przypomina mi: „Coś Pan kiedyś wspominał o możliwej wizycie pani Agaty Kornhauser-Dudy w polskim Domu Spokojnej Starości i na cmentarzu w Lailly, gdzie spoczywa tylu zasłużonych w walce o niepodległość emigrantów politycznych, ludzi takich jak Pana ojciec – ambasador wolnej RP; jak redaktor niezłomnego, nieidącego na dialog i kompromisy ze zdradzieckim reżymem tygodnika SYRENA Stanisława Paczyńskiego; jak Totuś Parczewski z naszej „Dwójki” (?); jak generał Trzaska-Durski (też „Dwójka”), itd., itd…. Wizyta Agaty Dudy winna być jakby „powtórką” tak pożytecznej wizyty tam przed laty naszej wielkiej prezydentowej Marii Kaczyńskiej… A to tym bardziej, że (dzięki Markowi Szypulskiemu) dom w Lailly jest związany nie tylko z krakowskim Domem Helclów, lecz także z krakowską Akademią Sztuk Pięknych. Wszak w owym domu miejsce miały słynne warsztaty artystyczne tej ASP, warsztaty imienia – niegdyś częstego gościa Domu – Józefa Czapskiego…

Czytelnik jeszcze stwierdza, że „polskie władze winny w końcu zrozumieć, że spora część naszego narodu żyje teraz poza krajem, i że trzeba się naszymi z zagranicy, ową Polonią, na serio zajmować… Ci nasi na obczyźnie stanowią wielka szansę dla kraju, podobnie jak dobrze zorganizowana, otoczona przez władze Izraela staranną (!!!) opieką diaspora żydowska. Wielką wagę ma też dialog polsko-żydowski. Polacy winni do Izraela jeździć, sprowadzać świetne tamtejsze produkty i wina… Trzeba bardzo świadomie stawiać na rozwój przyjaźni polsko-żydowskiej!!! Trzeba pamiętać, że wśród Polonii dość jednak wiele osób ma takie czy inne żydowskie powiązania. Bywały ponoć wypadki, że ta sama osoba zajmowała b. wysokie stanowiska zarówno w organizacjach żydowskich jak i polonijnych…”. Rozmówca kończy: „Polonijna przyjaźń z Żydami to sprawa OGROMNEJ WAGI, CHOĆ RZECZ JASNA NIEKIEDY TRUDNA, ALE WAGĘ TEGO ZAGADNIENIA NA OGÓŁ ŚWIETNIE ROZUMIEJĄ POLACY Z BYŁYCH SFER ZIEMIAŃSKICH…

Tyle w pewnym skrócie z opinii owego czytelnika.

Powrót do strony głównej...



09:29, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 110/2017

75-letni przyjezdny z Warszawy, od bardzo dawna odwiedzający Paryż, wspomina z pewną jakby nostalgią, że w domu SPK na 20 rue Legendre działała świetna i niezbyt droga polska „stołówka”. Można było tam w barze spotkać sympatycznych i inteligentnych rodaków, z nimi sobie pogadać… Później – z początku za Bogusia Sonika – działał dom przy rue Jean Goujon; wystawy, spotkania, dobre bufety, polska wódeczka… A teraz nic takiego nie działa!!! Nie ma miejsca spotkań z paryskimi Polakami. Polskie życie towarzysko-intelektualne Paryża zamarło. Redaktor Giedroyć, zawsze niegdyś tak ciekaw wieści z kraju, od dawna nie żyje…

Polaków co niedziela chodzących do kościoła oburzają nagonki we francuskiej prasie na obecny polski rząd. W kręgu polskich „artystycznych rzemieślników” Paryża można spotkać się z opinią „za wszelką cenę ktoś znowu chce odmalować nas jako faszystów i populistów… Bezczelnie „oni” porównują Polskę do Rosji Putina, a to idiotyczne porównanie…

Rozmówca, stary "Bezet" (były ziemianin z pochodzenia) na pytanie, co właściwie teraz w Polsce się dzieje, odpowiada: „Kłócą się jak zwykle. Jak nie do końca wiadomo o chodzi, rzecz jasna, chodzi o posady i pieniążki… Byli aktywiści PZPR-u na początku lat dziewięćdziesiątych dosłownie Polskę rozkradli; mają konta bankowe w Szwajcarii… Szczycący się tym, że zastopowali reprywatyzację; że tylko w Polsce (???) spośród krajów tak zwanych bezczelnie „demokracji ludowych” (???) nie oddano majątków (ofiarom stalinowskich konfiskat)… Dodaje: „Dlatego nasze rolnictwo stoi gorzej niż gdzie indziej”… Kończąc, podkreśla „dwie rzeczy pozytywne: 1). nadal wielki we Francji kult Solidarności i Lecha Wałęsy – u nas przez naiwnych głupio szarpanego – wszak to światowej wagi symbol, oraz 2). jednak spory we Francji, w Austrii i np. w propolskiej Anglii wśród tamtejszych sfer wyższych i prestiż Montresoru, tego rezerwatu bardzo pańskiej, bardzo pięknej POLSKIEJ NARODOWEJ TRADYCJI…”.

Tyle ot tak, od ręki, o tej rozmowie…

Powrót do strony głównej...



09:26, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 109/2017

Przypadkowy rozmówca, rodak z Północnej Francji „wie”, że w jego okolicach „nasi” masowo głosowali na Marine Le Pen. Po prostu nie mogą wytrzymać nawału tu, np. do Calais, bezczelnych nielegalnych imigrantów. Wieść głosi, że 100 milionów takich „facetów z Bliskiego Wschodu chce wedrzeć się do Europy.”

Rozmówca, „przekonany zwolennik mocnej i sprawnej Unii Europejskiej”, głosował na Macrona. To samo zrobi w wyborach do parlamentu! Jest wściekły na swego przyjaciela, miłego inteligenta z Polski, który „stale dziwacznie powiada: „Wiadomo, wszyscy Polacy to moczarowcy”. Ten „głupi żart” bardzo go drażni. Gniewa go też to, że „ekskomuniści wbrew stanowi faktycznemu kolportują z gruntu fałszywą pogłoskę, że obecny polski rząd chce wyprowadzić Polskę z Unii, i że nikt tych oczywistych bzdur nie dementuje”.

Co do porażki Marine Le Pen, to – wedle rozmówcy – ponoć sporą winę ponosi ćwierć-Polak, piekielnie zdolny, lecz „dziwny, mętny i narwany Florian Philippot”… Pomysł wyjścia z Unii i ze strefy euro musiał wywoływać u wielu ludzi z oszczędnościami PANIKĘ!!!

Za najmądrzejszą osobę w owym klanie Frontu rozmówca uważa Marion Maréchal Le Pen… Jest zdania, że Front nadal będzie bardzo się liczył, bo owa fala imigrantów to z dnia na dzień coraz to bardziej kluczowa sprawa…”. No i Marion po jego zjeździe do Frontu na żądanie mas członkowskich wróci…

A co do oszczerstw – tu godzących w oceny polski rząd – to winni je dementować nasi księża… Co do Kaczyńskiego, to fama w Lille głosi, że nie chce on ponoć w ogóle z francuskim Frontem Narodowym gadać… Pewne siły kolportują też wręcz śmieszną i absurdalną pogłoskę o „o flircie Kaczyńskiego ze skrajną prawicą niemiecką!!!”.

Rozmówca ma bardzo dobrą opinię o Tusku, a to na podstawie „ech z Brukseli”… Jednak uważa za zbrodnię przeciw Polsce sączenie takich bzdur o rzekomych kontaktach naszego obecnego rządu z niemiecką – jak wiadomo – rewanżystowską skrajną prawicą!!!

Powrót do strony głównej...



09:23, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 maja 2017
Widziane z Paryża 108/2017

Czytelnik nawiązuje do mego ostatniego dziennika. Zaznacza: „W google, w internecie w rubryce Przedstawiciele dyplomatyczni Polski we Francji jest odnotowane, że Kajetan Dzierżykraj-Morawski był ambasadorem w okresie 14. 9. 1943 – 5. 7. 1945. Pan zaś pisze, że Pana ojciec był ambasadorem RP do 1969 roku. Coś więc się nie zgadza!”.  

Moja odpowiedź prosta. Ojciec mój do roku 1969, do swego wyjazdu do Lailly-en-Val, był ambasadorem RP (a nie PRL). Ambasadorem Wolnej Polski, a nie – jak mawiał radca Tadeusz Parczewski – sowieckiego protektoratu”… Nie był rzecz jasna przez Francję oficjalnie uznawany, ale miał – na polecenie de Gaulle’a – jeszcze z lata 1945 papiery i status dyplomatyczny ad personam, i to aż do swej śmierci. Reprezentował tu legalne polskie władze na wychodźstwie w Londynie. Załatwiał rodakom mnóstwo spraw. Przedstawiał niezależny polski punkt widzenia francuskim mężom stanu, partiom politycznym, prasie. Miał stały kontakt z francuskim MSZ-em, z ludźmi takimi jak np. tak nam zawsze pomocny ambasador Jean Laloy. W imieniu legalnego Rządu RP nadawał ordery. Na przykład 21 grudnia 1951 roku odznaczył komandorią orderu Polonia Restituta Roberta Rocheforta – szefa gabinetu ówczesnego ministra spraw zagranicznych Francji, Roberta Schumana. (Rochefort wydatnie nam – polskim emigrantom politycznym pomagał, wiele nam załatwiał). Rochefort za to wysokie odznaczenie podziękował listem, zaadresowanym następująco: M. Gaëtan Morawski, ambassadeur de Pologne, 174 rue de l’Université, Paris 7. Jakiś pracownik francuskiego MSZ-u, miast list wysłać pocztą, dał go woźnemu ambasady PRL, który się mu nawinął… Skutek: 14 stycznia 1952 na pierwszej stronie centralnego organu francuskiej komunistycznej partii dziennika l’Humanité ukazał się artykuł pt. „Au mepris des regles internationales et de l’interet français, Schuman a reconnu le pseudo-gouvernement des traitres polonais emigres et des bandits d’Anders”… Dodam, że komuniści rozpętali wówczas całą kampanię w bardzo stalinowskim stylu, godzącą w naszą Ambasadę Wolnej Polski. Ale minister Robert Schuman się taką nagonką nie przejął; nie dał nas – emigrantów tak czy inaczej skrzywdzić, choć „czerwony” i np. jego nieraz zamaskowani agenci szastali (wtedy i naturalnie nawet o wiele później) oszczerstwami; próbowali podrywać naszą wiarygodność, przedstawiać nas jako „przegranych obszarników, narwanych degeneratów, zboczeńców, itd…”.

Z początku ojciec mój zatrudniał w owej „Ambasadzie Wolnej Polski” na pełnych etatach Jasia Siemieńskiego i Żanetę Zabiełło oraz szofera, p. Węglarskiego. Później jego czołowym współpracownikiem był dochodzący co rano na trzy godziny radca, Totuś Parczewski. Ojciec pisał dwa razy w tygodniu poufne raporty dla naszych władz w Londynie. Dyktował je najprzód Żanecie Zabiełło, później radcy Parczewskiemu, czasem radcy Edwardowi Borowskiemu lub mnie. Dzięki staraniom słynnego historyka, prof. dra hab. Rafała Habielskiego, te rewelacyjne raporty mają się teraz ukazać. Giedroyc uważał te teksty za istotne uzupełnienie archiwów „Kultury”… Miały się one ukazać juz dawno temu… Swego czasu sprawę ponoć storpedowali pewni „lewicowcy ze szkoły PRL-u będący zdania, że nie trzeba robić reklamy obszarniczej reakcji (???).

Po wyjeździe mego ojca na stałe do Polskiego Domu Spokojnej Starości w Lailly-En-Val, nie było tu już „ambasadora wolnej Polski”. Byli natomiast delegaci legalnego Rządu RP, często ludzie wybitniejsi od aktualnych wówczas ambasadorów PRL. Byli nimi: Władysław hr. Poniński, równocześnie prezydent Stowarzyszenia Polskich Kawalerów Maltańskich (radca Mieczysław Joszt de Dulmen); Xawery hr. Rey (równocześnie prezes SPK Francja, radcy: Joszt de Dulmen i ja); Jerzy Ursyn-Niemcewicz (zespół delegatury Wirydiana Rey, Rafał Gan-Ganowicz i ja). Po śmierci Xawerego Reya, ówczesny premier Kazimierz Sabbat chciał mnie mianować delegatem rządu na Francję. Tej nominacji nie mogłem przyjąć. Delegat Rządu z reguły „półoficjalnie” „zameldowywano” we francuskim MSZ-cie, gdzie już byłem zarejestrowany jako korespondent RWE. Mogłem więc być współpracownikiem delegatury, ale nie występować jako oficjalny delegat rządu.

Jak już pisałem, swego czasu nasz znakomity minister spraw zagranicznych profesor Krzysztof Skubiszewski żywo interesował się dyplomacją emigracyjną, a to tym bardziej, że w latach PRL-u bywał u mego ojca, ambasadora Wolnej Polski w naszej „ambasadzie” przy 174 rue de l’Université. Minister Skubiszewski brał pod uwagę możliwość nadania niektórym współpracownikom owej emigracyjnej dyplomacji statusu honorowych attachés placówek już po roku 1989 znowu wolnej Polski. Jak mi, chyba w roku 1998, powiedział ambasador Ludwik Dembiński, wówczas szef biura szkoleń MSZ, post-czerwone kliki prominentów sprawę ośmieszyły i storpedowały. Apeluję na łamach tego dziennika – bo innej drogi nie znam – do polskich historyków, posłów i senatorów, rzecz jasna do prezydenta Dudy, a także do naszego Rządu; Ministra Spraw Zagranicznych; do naszych patriotycznych partii politycznych o zastanowienie się, co jeszcze można w tej sprawie zrobić?...

Powrót do strony głównej...



17:14, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 107/2017

Jak się spodziewałem, francuskie wybory prezydenckie wygrał młody, dynamiczny, na wskroś nowoczesny człowiek „czynu i odmiany”, Emmanuel Macron. Trzeba jasno zdać sobie sprawę, że chodzi o fakt o dużym znaczeniu dla całej Europy. Macron chyba niewątpliwie stawia na zreorganizowanie i usprawnienie Unii, także w dziedzinie ekonomicznej. Chce mądrych posunięć idących drogą wiodącą do unowocześniania, do pełnej modernizacji przemysłu i transportu! Wie, że w tej dziedzinie nie wolno nam (!) dać się wyprzedzać przez inne kontynenty! Stawia w pełni na pomysłowość i wynalazczość.

Ostatnio nieco się pisało o „konflikcie” (!) Macrona z Polską, i z pewnymi tak zasłużonymi Polakami. Ci lub inni bezsensownie sprawę wyolbrzymiali! Tymczasem problem dziecinnie prosty: Macron kocha swe rodzinne miasto Amiens. Spora fabryka koncernu Whirlpool ma zamiar z Amiens przenieść się do naszego miasta Łódź. Chodzi o decyzję właściciela fabryki – wielkiej korporacji USA. Decyzję wchodzącą w ramy polityki gospodarczo-płacowej tego ogromnego koncernu produkującego sprzęt elektromechaniczny. Takie posunięcie gospodarczo-oszczędnościowe leży – jak mówi pewien wybitny ekonomista – „po prostu w samej naturze systemu kapitalistycznego”. Zapewne gdy uposażenia w Łodzi poważnie wzrosną, fabryka zgodnie z kapitalistycznymi prawami logiki przeniesie się np. gdzieś do Azji (???). Inny aspekt sprawy to to, że być może ci lub inni mało skrupulatni „kombinatorzy” starają się „akredytować” wyssaną z palca informację o związkach pewnych czołowych polskich mężów stanu z francuskim Frontem Narodowym… Plotek i intryg zawsze wiele… Mistrzem w tej dziedzinie był „czerwony”…

Co do Macrona, pochodzącego ze starożytnego miasta Amiens (135 tysięcy mieszkańców) – syna świetnego tamtejszego profesora neurologii oraz matki będącej też cenionym doktorem medycyny, to ja – otaczający taką czcią pamięć o Józefie Czapskim, doskonale pamiętam związki Józia z Amiens. Fakt, że był on mentorem Jeana Collin d’Amiens (1927-1959; zmarł w wieku 32. lat na „la maladie de Charcot”) – świetnie zapowiadającego się malarza, którego dzieło wysoko cenili Daniel Halévy, Julien Green, François Mauriac, itd., itd.

Powrót do strony głównej...

17:12, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 106/2017

Dziś druga tura wyborów prezydenckich we Francji. Zaraz po godzinie dwudziestej podane mają być ich wyniki. Chyba nie należy spodziewać się niespodzianek? Mój sąsiad mówi mi: „Nie będę się bez powodu fatygować chodzeniem do lokalu wyborczego: zwycięstwo Macrona podobno całkowicie pewne…”.

A pewna dama, też z mej ulicy, tłumaczy mi: „Trzeba już myśleć o 10 czerwca – o wyborach parlamentarnych. My, »Republikanie« („Republikanie” to wielkie stronnictwo – prawe centrum, którego kandydat odpadł w pierwszej turze) musimy wprowadzić do parlamentu jak największą liczbę naszych deputowanych! Twardo bronić naszej linii. Zapobiec temu, by z jednej strony Front Narodowy miał wielką grupę deputowanych, z drugiej strony temu, by Macron za bardzo trzymał się linii zbliżonej do polityki jego przyjaciela (?) Hollande’a…”. Tak, jedną z zagadek stanowi fakt, ilu deputowanych po obecnym wzroście wpływów FN Marine Le Pen zdoła wprowadzić do parlamentu… Opinie w tej dziedzinie są bardzo (!!) różne. Samo narzuca się pytanie, czy i w jakim stopniu FN będzie mógł „blokować” parlament.

A co my – bojownicy o „Więcej Francji w Polsce i Polski we Francji” mamy teraz robić? Odpowiedź prosta: kontynuować nasz bój w służbie frankofonii, nasz w interesie Polski bój o „Europę na francuskim sosie”, zabiegać o dalsze „jumelages” miast Francji i Polski (szczególnie na sercu leży mi, by doprowadzić do współpracy z jakimś miastem Francji mego rodzinnego Kościana, tak bogatego tradycją wielkich współbudowniczych przyjaźni Francja-Polska, takich jak baron cesarstwa Francji (za udział w bitwie pod Ratyzboną) mój prapradziad, generał Dezydery Chłapowski, zwany za Napoleona „czupurnym Dezyderkiem”; jak ambasador Alfred Chłapowski (Paryż 1924-1936); jak „Kademor” – Kajetan Dzierżykraj-Morawski, ambasador wolnej RP przy rządzie Francji (1943-1969!!!)… Myślałem o „jumelage” Kościana z Boulogne-Billancourt albo np. z Chaville. Ale prezes Roman Czajka jest zdania, że trzeba nieco poczekać. Teraz tu wybory! Moment nie jest odpowiedni!

Powrót do strony głównej...

17:10, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 105/2017

Tak przeze mnie, a poprzednio też przez mego ojca ceniony dziennik „Le Figaro” w tę sobotę w jednym z dużych tytułów głosi: „Druga tura: Emmanuel Macron w pozycji siły” („en position de force”). Pismo jednak w innym sporym tytule stwierdza, iż Marine Le Pen mimo wszystko „chce (!) wierzyć w możliwość swego zwycięstwa”…

„Le Figaro”, ta – jak przed laty mawiano: „francuska »Prawda«” – przynosi też wywiad ze słynnym ekspertem, Brunonem Jeanbartem, jednym z dyrektorów instytutu badawczego Opinion Way. Zaznacza on, że jutro pojawi się zapewne zgoła rekordowa ilość „kartek wyborczych białych i nieważnych”…

Wybory jutro. Czy coś nowego, mogącego zaciążyć na wynikach, może jeszcze nagle wyskoczyć? W chwili gdy piszę te słowa (sobota południe) nie bardzo to widzę. Co prawda jasne, że „terroryści nie śpią”. W każdej chwili „mogą pokazać zęby”…

Powrót do strony głównej...



17:08, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 maja 2017
Widziane z Paryża 104/2017

Wczoraj ambasador Dariusz Wiśniewski, chargé d’affaires RP we Francji wraz z małżonką z okazji święta narodowego w naszej ambasadzie (piękny pałac Monaco, tak znakomicie opisany przez Piotra Witta) podejmował (świetnym i bardzo polskim) przyjęciem kilka setek (?) gości! Na wstępie odegrano hymny narodowe: Marsyliankę i Mazurka Dąbrowskiego (Nasz polski hymn jak zwykle szczególnie mnie wzruszył! Wszak jestem praprawnukiem, przez Mańkowskich, Jana Henryka Dąbrowskiego – jeden z mych przodków ponoć mawiał do swej żony: Słuchaj Basiu, znowu grają Twą rodzinną pieśń).

Odnotuję godne uwagi przemówienia. Nasz wiceminister rozwoju, Witold Słowik z naciskiem nawiązał do faktu, że Łódź jest kandydatem na organizatora EXPO 2022, Polska prezentuje kandydaturę Łodzi pod hasłem „City Reinvented”. Tak, nasza Łódź jest mogącym innym służyć za model przykładem rewitalizacji miasta!

Przemawiał następnie wiceprezydent Łodzi, Wojciech Rosicki – wielkiej klasy spec w dziedzinie urbanistyki, planowania przestrzennego, ochrony zabytków, całej tak zwanej „strategii miasta” i jego rewitalizacji. Rosicki kieruje z ramienia władz miasta owymi zabiegami o to, by owa kolosalna wystawa EXPO 2022 odbyła się w Łodzi… (Miejmy nadzieję, że do tego dojdzie! Jasne, że Łódź jest jakby miastem wręcz predestynowanym swymi dziejami, także swym położeniem geograficznym, itd., itd. na organizatora takiej wystawy!!!). Obaj ci panowie: minister Słowik i wiceprezydent Rosicki przemawiali po polsku. Ich wypowiedzi na francuski z miejsca świetnie przekładał najwyższej klasy młody polski dyplomata, Michał Dobosz.

Ze swej strony ambasador Wiśniewski bardzo serdecznie powitał przybyłych na owo spotkanie gości różnych narodowości. Ten tak zręczny dyplomata, z najwyższym taktem uwydatnił to, jak zawsze mocna jest tradycyjna przyjaźń polsko-francuska…

Na to przyjęcie przywiózł mnie – weterana tak czynny i tak autentyczny polski patriota Roman Czajka, prezes dynamicznej organizacji polonijnej z Boulogne-Billancourt, działacz szczególnie zainteresowany dziejami naszej emigracyjnej walki o wolność, naszą emigracyjną ambasadą Wolnej Polski…

W salonach ambasady spotkałem bardzo licznych przyjaciół… Wymienię tylko kilku spośród nich! (Są tacy co twierdzą, że mam skłonność do pisania książki telefonicznej…). Rozmawiałam więc tam np. z tak tu wpływową Marcjanną Marcinkowska, prezeską Résistance Nord; z Barbarą Miechówką, sekretarzem generalnym Wspólnoty Francusko-Polskiej; ze Sławkiem Czarlewskim; z Virydianną z hr. Raczyńskich hr. Reyową (podobnie jak ja, byłą współpracowniczką delegatury dyplomatycznej we Francji legalnego rządu RP na wychodźstwie w Londynie, wdową po delegacie tu owego rządu Xawerym Reyu, córce prezydenta RP Edwarda hr. Raczyńskiego). Mile mnie tam też powitał mój krewny Kajetan Rościszewski – student i jeden z tak cenionych animatorów grupy polskiej na Sciences Po… Tyle ot tak, od ręki na dziś.

Powrót do strony głównej...

16:57, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 103/2017

Jak się zdaje, Emmanuel Macron, 40-letni – napiszę w pewnym uproszczeniu – lewicowo-centrowy mąż stanu, absolwent słynnej ENA, „inspektor finansów”, członek partii socjalistycznej w okresie 2006-2009, były współpracownik banku Rotschilda, później zastępca sekretarza generalnego gabinetu prezydenta Hollande’a, wreszcie względnie krótko minister ekonomii w rządzie premiera Manuela Vallsa, który następnie w kwietniu 2016 roku powołał do życia w swym rodzinnym i przezeń ukochanym mieście Amiens  ogólnokrajowy nowy ruch polityczny „En Marche” („W marszu” czy też „Naprzód” – jak chyba pisze Ludwik Lewin, wręcz znakomity paryski korespondent PAP-u, między innymi baczny „odkrywca” czasem (nie zawsze) nieco zagubionych w ogromie jego przemówień – powiedziałbym – kontrowersyjnych „uwag” Macrona dotyczących Polski i Polaków, ma spore szanse na wygranie w niedzielę 7 maja wyborów prezydenckich!! Jest jasne, że Macron to człowiek na wskroś nowoczesny, zdecydowany walczyć o modernizację Francji i całej Europy, bardzo świadomy z jednej strony tego, że szybko „nadchodzi nowe” – niesamowicie „nowe”; że należy stawiać na sensowne innowacje; że Francja i cała Europa nie powinny dać się w tej dziedzinie prześcignąć przez inne kontynenty, że pilnie trzeba „inwestować w przyszłość…”.

Ważne jednak, by nie zapominać, że w niedzielę 11 czerwca będzie miała miejsce pierwsza, a w niedzielę 18-go tegoż miesiąca druga tura wyborów parlamentarnych… Zdaniem niektórych rzeczoznawców, Front Narodowy Marine le Pen może wówczas uzyskać nieco powyżej jednej czwartej oddanych głosów! Jedno chyba pewne! Wyłonienie stabilnej większości rządowej będzie trudne!

Jedno także ewidentnie pewne: Front Narodowy urósł teraz do rangi bardzo tu poważnej siły politycznej. W niektórych departamentach czy nawet regionach może mieć dużo do powiedzenia… Przed laty zaprosiwszy (w sprawie dotyczącej „dziwnego bardzo” Rumuna Gustawa Pordea, posła do Europarlamentu z ramienia Frontu Narodowego, który podawał się między innymi za konsula generalnego Rządu RP na wychodźstwie) na świetny lunch Xawerego REYA, wówczas przedstawiciela we Francji legalnego, zwanego londyńskim, Rządu RP oraz Xawerego „radcę” czy doradcę, to jest mnie, Jean-Marie Le Pen mocno zapewniał nas o swej sympatii dla Polaków… A obecny wiceprezes i jeden ze zgoła czołowych i najbardziej dziś błyskotliwych ideologów Frontu Narodowego, Florian Philippot ma babkę Polkę. (Jako ciekawostkę odnotuję, że – jak podkreśla prasa – Philippot wszedł ponoć w związek małżeński z mężczyzną).

Przyjacielem Polaków w kręgu Frontu Narodowego jest też eurodeputowany Jean-Luc Schaffhauser. Prasa nieraz, mym zdaniem nieco przesadnie, podkreśla rosyjskie kontakty Schaffhausera… Ja chcę bardzo mocno zaznaczyć, iż swego czasu był on bardzo czynnym przyjacielem opozycji demokratycznej w krajach tak wówczas zwanej „Innej Europy”. Przez długie lata nieraz bywał np. w Polsce, zapraszał także Polaków, Węgrów, Rumunów na wielkie spotkania i narady w Strasburgu. Do grona jego polskich przyjaciół zaliczali się wśród wielu innych Muś Skórzyński i np. Tadeusz Mazowiecki… Gdy chodzi o mnie, to przed laty byłem działaczem powołanej do życia przez Schaffhausera, czasem zwanej „strasburską”, Akademii Europejskiej (jestem od ładnych kilku lat prezesem honorowym tej instytucji.) Schaffhausera, wybitnego działacza katolickiego bliskiego Opus Dei, szanuję i uważam za mego przyjaciela, co oczywiście bynajmniej nie oznacza, że podzielam wszystkie jego poglądy i postawy… Odnotuję też, że Schaffhauser uchodzi za jednego z najbliższych koncepcjom Unii i ogólnie współpracy europejskiej (ale współpracy obejmującej też i Rosję) kręgów zbliżonych do, czy też po prostu przywódczych Frontu Narodowego… Plotka głosi, że między Schaffhauserem a Philippotem zachodzą znaczne różnice zdań (???).

Powrót do strony głównej...



16:53, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 102/2017

Kandydat na prezydenta Francji, Emmanuel Macron pochodzi z pięknego miasta Amiens – w oczach przyjaciół śp. Józefa Czapskiego – miasta związanego wyraźnie z postacią tego wielkiego artysty, pisarza, luminarza tak zwanej drugiej wielkiej polskiej emigracji politycznej! Rzecz w tym, że – jak już nieraz pisałem – Czapski przez wiele lat był jakby opiekunem artystycznym świetnie zapowiadającego się, tak cenionego przez naprawdę (!) pierwszoplanowych przedstawicieli paryskiego świata intelektualnego młodego francuskiego malarza (1927-1959) Jeana Collin d’Amiens, zmarłego w wieku 32. lat na maladie de Charcot (na 6 miesięcy przed swą śmiercią Jean ożenił się z Elżbietą Plater-Zyberg – siostrzenicą Czapskiego).

Józef Czapski był dzięki Jeanowi Collin d’Amiens związany z tym jego miastem, już w czasach starożytnych bardzo znacznym; dziś bogatym zabytkami z różnych epok, od wieków ponoć nacechowanym kultem życia artystycznego, poziomem intelektualnym swych elit…

Myślę, że wolno mi wyrazić przekonanie, że w pewnym wymiarze fakt, że Czapski był mentorem (określenie nieco książkowe, ale w mych oczach znakomicie pasujące do owej sytuacji) Jeana Collin d’Amiens stwarza jakiś szczególny związek Polski z owym miastem… Pamiętam jak przez mgłę wizytę Jeana Collin d’Amiens u mnie na 174, rue de l’Université w Paryżu 7-mym… Ten młody artysta wiele o Polsce wiedział i się jej ówczesną sytuacją interesował. O ile się nie mylę, nieco mu o naszej emigracyjnej walce, a także o roli naszej ambasady Wolnej Polski powiedziałem… Jaki był powód owej wizyty u mnie, niestety nie pamiętam do końca. Coś chodzi mi po głowie, że coś mi od Czapskiego przyniósł? Ale nie rozumiem, co to mogło być…

Jedno pewne. Dzięki Czapskiemu i Jeanowi Collin d’Amiens to miasto Pikardii stało mi się po jakiemuś drogie i bliskie. Rozumiem, że w związku w tym, iż fabryka Whirlpool chce się przenieść z jego rodzinnego Amiens do miasta Łodzi, Emmanuel Macron się zirytował! Wolno mu! Ale winien on jednak chyba liczyć się z nastrojami setek tysięcy francuskich wyborców polskiego pochodzenia i w swych przemówieniach unikać używania (godzących jednak w wielu Polaków) niedopuszczalnych porównań i skrótów myślowych, które – podkreślę – największą szkodę robią jemu samemu i jego kampanii wyborczej. Może ma w tej dziedzinie niewłaściwych doradców?

Jak wiele wskazuje na to, błyskotliwie zdolny, młody (40 lat), stawiający „na 102” na nowoczesność Macron, ma w obecnych wyborach „wiatr w żaglach”!! W obliczu takiego stanu rzeczy, całe to jego podejście do Polaków czy do pewnych polskich spraw, w tym pogaduszki o sankcjach, mnie – upartego bojownika o więcej Francji w Polsce i Polski we Francji, zgodnie z wytycznymi mego ojca walczącego też o „Europę na francuskim sosie” i o potęgowanie się wpływów i roli frankofonii – nieco zasmucają… Ale świadomie piszę tylko nieco, bo jestem przekonany, iż Macron – syn miasta Amiens bardzo szybko dostrzeże jednak dość kluczową dla roli Francji w Europie wagę jej dialogu, jej starej przyjaźni z Polską.

Powrót do strony głównej...



16:46, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 101/2017

Z bardzo poważnych kręgów katolickich docierają do mnie echa, z których zdaje się wynikać, że arcybiskup Henryk Hoser uchodzi teraz za „jednego z naprawdę czołowych biskupów współczesnego świata!…”. Ponoć właśnie biorąc pod uwagę wielką rozwagę i wielką inteligencję tego polskiego kapłana, dobrze znanego także i w Watykanie, papież Franciszek mianował go swym specjalnym wysłannikiem do Medjugorje, owej miejscowości odwiedzanej przez powyżej dwóch milionów pielgrzymów rocznie, uważających ją za teren objawień maryjnych… Owe objawienia – jak dziś sprawy stoją – nie są uznawane przez Stolicę Apostolską. No i cały ten problem ponoć wywołuje pewne różnice zdań w kręgach katolickich wielu krajów świata. Arcybiskup Hoser – jak słychać – stoi na stanowisku, że wręcz kluczową wagę ma to, iż do Medjugorje przybywa właśnie rocznie około dwa i pół miliona pielgrzymów… Fakt, że Medjugorje jest tak licznie odwiedzane, to zjawisko, którego nie da się pominąć ani przemilczeć… Jak wiadomo, polski hierarcha nie będzie się zajmował ściśle teologiczną (?) kwestią autentyczności objawień. Jego misja ma charakter wyłącznie duszpasterski!! Tak, rzecz w tym, by otaczać odpowiednią opieką duszpasterską owe ogromne rzesze pielgrzymów; z nimi dialogować.

Dodam, że – jak słychać – problem stanowi fakt, że niektórzy spośród owych ludzi, „którzy swego czasu mieli mieć owe objawienia”, utrzymują, iż objawienia mają aż po dziś dzień. (Rozmowy z tymi osobami nie wchodzą w zakres czysto duszpasterskiej misji Ks. Hosera). Jest rzeczą oczywistą, że owe tak liczne pielgrzymki do Medjugorje to jednak dużej miary wydarzenie we współczesnym życiu Kościoła Powszechnego. Do sprawy tej należy podchodzić z wielkim taktem i ostrożnością. Imperatywnie trzeba unikać konfliktów i nieporozumień. Problem taktownej duszpasterskiej opieki nad owymi pielgrzymami wymaga wielkiej wyrozumiałości, i dobrego zrozumienia owej sytuacji i owego „zapotrzebowania” na zjawiska ‚nadprzyrodzone’”…

Jedno pewne, dr med. arcybiskup Hoser – człowiek wielkiej kultury, który został kapłanem (Pallotynem) już będąc lekarzem-internistą na pewno potrafi walnie się przyczynić do pożytecznego i przyjacielskiego dialogu z setkami tysięcy pielgrzymów nieustannie odwiedzających Medjugorje… Dodam jeszcze, iż w mym odczuciu arcybiskup Henryk Hoser, niewątpliwie kapłan o bardzo wysokim ilorazie inteligencji, jest jedną z czołowych postaci kościoła naszych czasów…

Gdy kończę pisać te słowa, jest 1 maja, godzina 13.00… Rzecz jasna, nadal bezustannie myślę o mającej mieć miejsce 7 maja drugiej turze francuskich wyborów prezydenckich… Nadal żywię obawy związane z możliwością tych czy innych zagrożeń. Kto wie co knują terroryści? ponoć zdaniem najwyższej klasy francuskich ekspertów, nie można skądinąd wykluczać niebezpieczeństwa takich lub innych cyberataków…

Powrót do strony głównej...



16:42, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 100/2017

Tak więc szczęśliwie dobiegła końca jakże ważna wizyta papieża Franciszka w Egipcie. Przyznam, że biorąc pod uwagę aktywność w tym kraju terrorystów – jeśli to tak można określić – spod znaku „dżihadu”(!), do przybycia wiozącego papieża samolotu z powrotem do Rzymu, drżałem. Wszak papież Franciszek, wielki budowniczy pojednania, dialogu i pokoju, jest ogromną przeszkodą na drodze siewców nienawiści i terroryzmu. Udział papieża w konferencji Religia i Pokój, spotkanie z wielkim imamem sunnickiego uniwersytetu Al Azhar, ekumeniczny dialog z Koptami i ich papieżem-patriarchą – wszystko to miało mocny wydźwięk. A cała ta 18-ta zagraniczna podróż papieża Franciszka przebiegała pod hasłem: „Papież pokoju w Egipcie pokoju”. Polski jezuita ojciec Wiesław Gontarz, od trzydziestu lat pracujący w Egipcie, ponoć między innymi uwydatnia to, że papież przybył do Kairu zaledwie w trzy tygodnie (!!) po krwawych zamachach dokonanych tam na koptyjskie kościoły, a także, że odwiedził owo centrum (Al.Azhar) sunnickiego islamu, które z trudem poszukuje dróg pokoju na Bliskim Wschodzie.

Ale pora, bym zajął się druga turą francuskich wyborów prezydenckich, przewidzianych na niedzielę 7 maja. A to tym bardziej, że zaszło coś, co poruszyło tak liczną Polonię francuską. Otóż mający „wiatr w żaglach” dynamiczny, chcący unowocześnić zarówno Francję jak i Unię Europejską Emmanuel Macron w mym pojęciu popełnił gafę! Zirytowany tym, że fabryka Whirlpool chce z jego rodzinnego miasta Amiens przenieść się do Łodzi, skrytykował Polskę; zapowiedział, że wystąpi o jakieś unijne sankcje wobec Polski. Jak podkreśla „Le Monde” w swym numerze z 30 kwietnia 2017 r., obowiązujące przepisy europejskie nie zezwalają na podjęcie sankcji wobec jednego z krajów Unii na bazie różnic w podatkach i w wysokości płac („sur la base des différences fiscales i du coût du travail”). Dlatego „Mr Macron a mis en avant les atteintes aux principes démocratiques de l’UE”, czyli poruszył – dodam od siebie – RZEKOME naruszenia zasad demokratycznych Unii… Zdaniem jednego z mych przyjaciół, gorącego zwolennika Macrona, w tym wypadku ów kandydat na prezydenta bez potrzeby się zagalopował. Wszak we Francji, i w szczególności wśród czytelników „La Voix du Nord” – dziennika, któremu Macron rzekomo to powiedział – są bardzo liczni wyborcy polskiego pochodzenia. Dla mnie ten drobny de facto incydent oznacza jedno! Trzeba jeszcze spotęgować naszą walkę o zacieśnienie tak tradycyjnej przyjaźni Polska-Francja: Polacy winni w pełni włączać się do boju o frankofonię!!! O Europę na francuskim sosie (jak to podkreślał ceniony przez de Gaulle’a mój ojciec), rozładowywać szkodliwe francusko-polskie napięcia, energiczniej niż dotychczas zwalczać godzące w Polskę oszczerstwa.

Z kolei odnotuję, bo to istotne, że walcząca z Macronem o prezydenturę Marine Le Pen znalazła sobie nowego sojusznika: jest nim deputowany Dupont-Aignan, szef niezbyt wielkiej partii „Debout La France”. W razie zwycięstwa Pani Marine ma on być premierem. Jest on (jeśli dobrze go zrozumiałem) zwolennikiem nie tyle wyjścia Francji ze strefy euro, ile „przebudowy” całego systemu euro.

Jedno pewne. Jak dotąd głoszone przez Marine Le Pen tezy ekonomiczne, np. szybkie wyjście ze strefy euro, powrót do franka, wysokie opodatkowanie towarów importowanych odstraszały od niej sporo jej potencjalnych zwolenników. Pewna wybitna łacinistka, profesor na jednym z paryskich uniwersytetów już jakiś czas temu powiedziała mi: „Przeżywamy powtórkę końca Cesarstwa Rzymskiego. Do Europy znowu wdzierają się barbarzyńcy. Gdy chodzi o Francję, to jedynie Marine Le Pen może położyć kres tej inwazji nielegalnych imigrantów. Ale cóż, nie mogę na nią głosować: jej nawrót do franka, jej cała polityka ekonomiczna zagraża mym oszczędnościom, no i wywołałaby drożyznę.”

Powrót do strony głównej...

16:39, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 99/2017

Gdy piszę te słowa, napawa mnie niepokój o szlachetnego papieża Franciszka, który dziś ma przybyć z wizytą do Egiptu. Środki masowego przekazu uwydatniają to, że ten, mający tak mocne oddziaływanie; tak pozytywny wydźwięk w świecie, Ojciec Święty – jak np. donosi dziś dziennik „Le Figaro” i inne pisma – odmówił specjalnie ubezpieczonego przed zbrodniczą akcją zamachowców opancerzonego samochodu. „Le Figaro” w ten piątek już w jednym z tytułów zaznacza, że chodzi o „Un deplacement a haut risque securitaire” – jednym słowem o wysoce niebezpieczną podróż. Od siebie już dodam, że ów dążący do dialogu z islamem papież musi chyba być „bardzo nie na rękę głoszącym świętą wojnę, stawiającym na bój na śmierć i życie z chrystianizmem, stale dolewającym oliwy do ognia sporów dżihadystom…”. Z najwyższym niepokojem śledzić więc będę przebieg tej na szczęście krótkiej, ale jednak tak ryzykownej wizyty papieża Franciszka w Egipcie!

Warto też wiedzieć, że w Egipcie przebywa pewna liczba rodaków. Jest np. sporo Polek zamężnych z Egipcjanami, oraz nieco polsko-egipskich firm, no i mimo wszystko co roku Egipt odwiedza dość wielu polskich turystów; Polacy też ponoć zakupują w Egipcie stosunkowo tam tanie mieszkania. Kończąc podkreślę tylko, że olbrzymie osiągnięcia, gdy chodzi o badania starożytnego Egiptu mają, tak wysoko w owym kraju cenieni polscy archeolodzy: niegdyś słynny profesor Kazimierz Michałowski, a później np. profesor Karol Myśliwiec… Tyle na dziś. Szczególnie pilnie śledzę dziś cogodzinne komunikaty Radia France Info.

Powrót do strony głównej...

16:31, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 98/2017

Jak tu się pisze, wczoraj w swym rodzinnym mieście Amiens, Emmanuel Macron został „wybuczany” przez pracowników miejscowej fabryki Whirlpoola, której grozi zamknięcie; przeniesienie produkcji do Łodzi! Wcześniej w owej fabryce niespodziewanie zjawiła się Marine Le Pen. Dawała ponoć do zrozumienia, że jej rywal Macron w wyborach prezydenckich jest „na pasku kosmopolitów i kapitalistów…”. Mówiła o możliwej nacjonalizacji owej fabryki. Jest też niewątpliwie zwolennikiem obrony wytworów francuskiego przemysłu przez wprowadzenie ceł na towary importowane z zagranicy…

Macron, gdy między innymi chodzi o ową fabrykę Whirlpool, stawia na znalezienie przemysłowca, który by ją przejął i być może przekształcił. Podkreśla, że nie jest rolą państwa być przedsiębiorcą!!! Wierzy on też w wynalazczość i „pęd ku nowoczesności młodego pokolenia francuskich inżynierów”.

Gdy mowa o mieście Amiens, wspomnę, że w owych stronach żyje nieco Polaków. Tam przy Kościele Saint-Rémi przy 1, rue de Cordeliers działa Polska Kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej.  

Ale ad rem. Odwiedził mnie dziś rano pewien przyjezdny z Polski. Rzecz jasna, z miejsca pyta, kto 7 maja wygra tu wybory prezydenckie. Odpowiedziałem mu, że wedle sondaży wygra 40-letni, stawiający na „wynalazczość i nowoczesność”, na sprawną i silną Europę Macron… Ale, ale… do końca nic nigdy „na 102” nie wiadomo!!! Do 7 maja może jeszcze sporo zajść. Jasne np., że za rogiem czyhają islamscy terroryści… Miejmy nadzieję, że obaj kandydaci są dobrze chronieni. Poza tym, co może się przed 7 maja wydarzyć? Nie można wykluczać tego, że ci lub inni uważając, że Macron musi zwyciężyć, nie pofatygują się w ową niedzielę pójść i zagłosować (??). A jeśli takich byłoby bardzo wielu???

Gość z Polski pełen sympatii do „robiącej na nim świetne wrażenie” Pani Marine Le Pen pyta, czemu ona gorzej od Macrona wypada w sondażach. Wszak jasne, że ta energiczna dama poskromiłaby nielegalnych imigrantów, zrobiłaby porządek, itd… Odpowiem krótko! Bo ludzie pragną Frontu Europejskiego, a nie Frontu Narodowego, który „myszką trąci”… No i boją się wyjścia ze strefy euro; obawiają się, że powrót do franka zmniejszy realną wartość ich oszczędności…

Powrót do strony głównej...

16:27, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 97/2017

Coraz to wyraźniej z dnia na dzień staje się oczywiste, iż szybkie potęgowanie się napięć między Koreą Północną a USA (i także Japonią?) stanowi wielkiej wagi zagrożenie, jak to się już czasem określa „pachnie wojną”; może mieć z góry trudne do dokładnego przewidzenia, lecz być może groźne, skutki… A to tym bardziej, że obaj przeciwnicy: Donald Trump i Kim Dzong Un, ostrożnie mówiąc, nie zdają się być ludźmi skłonnymi do kompromisu. Moim zdaniem jedyna nadzieja w tym, że Chiny nie chcą konfliktu w swym regionie, i zapewne mają najróżniejsze (!!!) możliwości oddziaływania na Koreę Północną – wielce od nich ekonomicznie zależną, i której sfery kierownicze muszą być pod wielkim wrażeniem tego jednak sprawnego gospodarczo (w przeciwieństwie do Korei Północnej) kolosalnego sąsiada… Jak wynika z informacji od uciekinierów, i jak się przypuszcza - w sferze kierowniczej Korei Północnej Kim Dzong Un ma sporo, rzecz jasna dobrze „zamaskowanych”, przeciwników…

Trudno w chwili gdy piszę te słowa przewidzieć, co to wszystko da. Ale – jak już niedawno wspominałem – chyba oczywiste, że wrogowie USA i ogólnie Zachodu; że np. te lub inne grupy skrajnych islamistów i dżihadystów mogą starać się od Kim Dzong Una uzyskać, czy to bronie nuklearne, czy to chemiczne.

Powrót do strony głównej...



16:24, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 kwietnia 2017
Widziane z Paryża 96/2017

Tak więc Emmanuel Macron zajął pierwsze miejsce w pierwszej turze francuskich wyborów prezydenckich! Było to do przewidzenia! Na pierwszy rzut oka wydaje się pewne, że w 2. turze, to jest 7 maja br., pokona on Marine Le Pen. Jak zauważa jeden z poważnych obserwatorów, jedyne co mu może grozić, to to, że będąc przekonanymi, iż musi on zwyciężyć, pewna liczba jego zwolenników nie „pofatyguje się iść głosować”. Ja jednak dodam, że ta kampania wyborcza w drugiej turze zapowiada się mimo wszystko dość ciekawie. Marine Le Pen i jej Front Narodowy będą starali się dowieść, że Macron to tylko kontynuator „beznadziejnej w skutkach” polityki prezydenta Hollande’a. Ale Macron, który 6. kwietnia 2016 r. w swym rodzinnym mieście, Amiens, powołał do życia ruch „En Marche” („Naprzód”) zapowiada wielką, mającą jeszcze jako przedmiot debaty odnowę… Jedno jasne. Ów mający 40 lat mąż stanu stawia na nowoczesność. Dobrze wie, że „idzie nowe”!!! Chce przemian, popiera pomysłowość i wynalazczość. Wyraźnie stawia na wielkie inwestycje, zdolne zmodernizować kraj i Europę. Do tego tematu rzecz jasna będę wracał.

Teraz jednak przypomnę, iż dzięki Józefowi Czapskiemu w niektórych polskich środowiskach artystycznych znany jest śp. Jean Collin d’Amiens (1927-1959), młodo zmarły malarz i myśliciel… Jean Collin d’Amiens to swego czasu de facto uczeń Józefa Czapskiego (na 6 miesięcy przed swym zgonem na maladie de Charcot, Jean Collin d’Amiens ożenił się z siostrzenicą J.C., Elżbietą Plater-Zyberg, a następnie po zgonie owego pierwszego męża, Łubieńską). Poza Czapskim twórczość Jeana Collin d’Amiens cenili też ludzie tacy jak: Julien Green, François Mauriac, Daniel Halévy i inni, oraz rzecz jasna, dość liczni w Pikardii i w samym mieście Amiens, kolekcjonerzy dzieł sztuki…

Emmanuel Macron, syn profesora neurologii z Centre Hospitalier Universitaire w Amiens – podobnie jak śp. Jean Collin d’Amiens – wywodzi się ze środowiska tamtejszych lekarzy, oraz – dodam – znawców dzieł sztuki… On czy też jego (Macrona) otoczenie na pewno zna twórczość, dzieło Jeana Collin d’Amiens…

Jeśli kiedyś wydarzy się, że Emmanuel Macron będzie składał wizytę w Polsce, warto będzie mu przypomnieć o Jeanie Collin d’Amiens i o jego polskich powiązaniach, oraz np. w Krakowie pokazać mu dzieła Czapskiego.

Powrót do strony głównej...

09:45, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Widziane z Paryża 95/2017

Niedziela wyborcza. Wracam z pierwszego śniadania. Tym razem byłem na czarnej kawie i „croissancie” w kawiarni na rogu avenue de Versailles i rue Boileau. Rzecz jasna – rozmowy o wyborach. Rzuca się w oczy znaczny pesymizm. Jakiś niepokój… Wiele budzi obawy: terroryzm, mogący stawać się coraz groźniejszym; strach przed bezrobociem; dość wyczuwalne poczucie, że może dojść do jakiejś związanej z Koreą Północną wojny w Azji, dalej: przekonanie, że Zachód nie bardzo potrafi sobie poradzić z sytuacją na Bliskim Wschodzie i np. w Afganistanie; że kraje arabskie, Egipt czy nawet Algieria, są podminowane przez islamski integryzm, który ostatnio też rozkwita, i nawet zdobył pełnię władzy w Turcji (prezydent i jego rodzina rzekomo pod wpływem „braci muzułmańskich”).

Dwie me sąsiadki w gruncie rzeczy byłyby skłonne głosować – jak mówią – na Marine Le Pen, bo ich zdaniem tylko ona jest zdolna „przepędzić bezczelnych nielegalnych islamskich imigrantów, ale cóż, jej powrót do franka, to zbyt kosztowny pomysł – mógłby mocno ludzi trzasnąć po kieszeni…”.

Powrót do strony głównej...

11:14, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 94/2017

Dziś sobota przedwyborcza. Około 10.00 rano udałem się na kawę i croissanta do mej pobliskiej kafejki przy placu de la Porte de Saint-Cloud. Przysłuchiwałem się rozmowom. Ludzie wyraźnie obawiają się dalszych akcji terrorystów… Pewna elegancka starsza pani podsuwała swym znajomym dzisiejsze Le Figaro, na pierwszej stronie nawiązujące do tego, co zaszło w czwartek na Polach Elizejskich; w wielkim pierwszostronicowym tytule głoszące: "LE TERRORISME FRAPPE A NOUVEAU EN PLEIN PARIS". Owa dama stwierdzała, że „nieco się boi pójść jutro głosować”.

Powrót do strony głównej...

11:10, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 93/2017

Dziś odpowiem na pytania czytelników związane z obecnymi wyborami prezydenckimi we Francji! Ale zacznę może od wyjaśnienia, że nie zawsze się z tezami mych czytelników do końca zgadzam!!! Tak np. wczoraj jeden z czytelników, najwyraźniej człowiek wysoce wykształcony, wyraził tezę w mym odczuciu niezgodną z rzeczywistym stanem rzeczy! Z jego słów zdawało się (?) wynikać, że Czapski jest bardziej znany za granicą niż w Polsce. Faktem dla mnie zaś jest, że np. we Francji byli i są rzeczywiście ludzie wysokiej klasy, wielce ceniący postać i malarstwo Czapskiego! Jednak jest rzeczą oczywistą, że teraz w Polsce Czapski jest niezwykle wysoko ceniony! Wiele w tej dziedzinie już dokonała i nadal dokonuje pani Elżbieta Skoczek. Zwracam się więc do niej z prośbą, by zajęła w tej sprawie stanowisko. Wyjaśniła choć w kilku słowach, jak w Polsce teraz ze znajomością dzieła i popularnością Czapskiego?

Co do obecnych francuskich wyborów prezydenckich, to w pierwszym rzędzie podkreślę, że – jak wiadomo – w ślad za mym ojcem walczę o „Europę na francuskim sosie”, to jest opartą na nacechowanej duchem mądrej tolerancji, otwarciem na wszystkie narody oraz kultem nauki, wielkiej literatury i sztuki, szacunkiem sprawiedliwości itd. – francuskiej kulturze politycznej! By istnieć, ta pomyślana przez Jeana Monneta i Roberta Schumana Europa musi opierać się na owych drogich Francji wolnościowych ideałach. Tak więc Francja jest jakby naturalną bazą ideową Unii Europejskiej; jej rola w Europie jest siłą rzeczy kluczowa… Francuzi w zasadzie to chyba dobrze wiedzą. Ale jednak naszym obowiązkiem jest stale ich w takim przekonaniu umacniać! Marine Le Pen zamyśla Francję wyprowadzić ze strefy euro… Ale zdaniem jej przyjaciół – choć jest wroga euro i „brukselskim urzędom” – jest bardzo świadoma kluczowego znaczenia pozytywnej roli Francji w Europie, w całej Europie, z Rosją włącznie!

A co mych innych refleksji przedwyborczych, to rzuca się w oczy nadal znaczna liczba wahających się… Podobno jedna trzecia Francuzów nie jest jeszcze do końca pewna, na kogo będzie głosować! Jest to niewątpliwie związane (zdaniem niektórych psychosocjologów!) z nurtującym masy poczuciem zagrożenia i z poczuciem, że trudno będzie skończyć z bezrobociem, dalej: iż terroryzm może stawać się coraz groźniejszy (w czwartek wieczór wstrząsnęła Francją akcja terrorystyczna na paryskich prestiżowych Polach Elizejskich – 2 zabitych: policjant i terrorysta, ale ludzie liczą się z możliwością (lada chwila) innych bardziej krwawych akcji!).

Uderza rzeczywiście jedno: szerokie masy „poufnie” zdaje się nurtować nie do końca jasne przekonanie, że władza w każdym razie nie bardzo potrafi z tym i np. także ze stałym napływem setek tysięcy imigrantów, oraz zapewne z bezrobociem i z kryzysem gospodarczym dać sobie rady… Słusznie lub nie, za energiczniejszą w wielu oczach uchodzi pani Le Pen. Ale mimo to chyba choć uzyska dużo głosów, jej zapewne nie wybiorą; jej polityka gospodarcza przeraża – jak już nieraz pisałem – posiadaczy oszczędności, a Francuzi to naród oszczędny!

Powrót do strony głównej...

11:08, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 92/2017

Polski polonista podkreśla, iż „Francuskie wybory prezydenckie to sprawa dużej wagi nie tylko dla Francji, lecz dla całej Europy, w tym – rzecz jasna – też dla Polski. Nadal mocne jest u nas poczucie, że Paryż to stolica kulturalno-artystyczna całej Europy. No i dobrze się pamięta u nas, że w okresie PRL-u wolna Polska myśl mocno rozkwitała w Maisons-Laffitte. No i co więcej, za pośrednictwem Francji wolna Polska mogła promieniować na cały wolny świat… Z Francji szeroko po wielu krajach rozeszły się świadectwa z Rosji oraz myśl i także znajomości sztuki malarskiej Józefa Czapskiego, dziś już w wielu krajach (może jeszcze nie do końca w Polsce?) uznawanego za malarza najwyższej rangi. W oparciu o Paryż, Konstanty Jeleński mógł zapewnić światowy rozgłos pismom Gombrowicza, zaczynając od „Ferdydurke” (Julliard 1958) i następnie od „Pornografii” (Julliard 1962). A dzieło Czesława Miłosza pchnął na szerokie wody dom wydawniczy Gallimard już w roku 1953, itd., itd… (Gwoli dokładności należy odnotować, że nawet we Francji np. „Inny świat” Gustawa Herlinga mimo entuzjastycznej oceny Alberta Camusa ukazał się dopiero w roku 1985). Mocna jest też u nas świadomość, że już w XIX wieku ówczesna Francja, Francja Ludwika Filipa, a później Napoleona III stworzyła ówczesnym polskim emigrantom politycznym, z Mickiewiczem i ks. Adamem Czartoryskim na czele, pole do działania, do walki o sprawę polską… Wówczas to powstała słynna, jedyna w świecie o tym znaczeniu, Biblioteka Polska w Paryżu, którą były słynny polonista, autor wielu książek i opracowań naukowych, przedstawiciel polskiego Ministerstwa Oświecenia Publicznego we Francji, bohater ruchu oporu, b. deportowany do Buchenwaldu, grand officier Legii honorowej profesor dr hab. Zygmunt Lubicz-Zaleski oraz pański ojciec, bliski de Gaulle’owi długoletni ambasador RP, Kajetan Morawski z pomocą innych uratowali, storpedowali zakusy PRL-u zmierzające do przejęcia jej i niewątpliwie powierzenia jej partyjnym propagandystom-aktywistom….”. Koniec cytatu.

Na zakończenie ów nauczyciel polonistyki pyta o dwie rzeczy. Po pierwsze: Czy Francuzi zdają sobie sprawę z wielkiego dla całej Europy, szczególnie teraz po Brexicie, znaczenia ich wyborów? Po drugie: Jak ja oceniam całą przedwyborczą atmosferę? Jutro na te pytania (chyba w pewnej mierze chodzi w gruncie rzeczy o jedno pytanie) spróbuję odpowiedzieć!

Powrót do strony głównej...

11:06, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2017
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
© Maciej Morawski
Paryż
2007-2017

* * *

WYDAWCA SERWISU:

© Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl

ADMINISTRATOR SERWISU:

Mariusz Kubik / Stowarzyszenie RWE

Treść niniejszego bloga jest wyrazem prywatnych poglądów autora, nie będących stanowiskiem i opiniami wydawcy oraz administratora serwisu.