wtorek, 08 stycznia 2019
Widziane z Paryża 2/2019

Mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski - ceniony filmowiec dokumentalista, laureat godnych uwagi nagród, informuje mnie o zainteresowaniu, jakie nadal budzą jego filmy: ten o mym ojcu, no i ten drugi o mnie (i także o spowodowanej zastraszaniem przez SB chorobie mej eks żony!!!). Telefony do mnie tych lub innych osobistości świadczą też o tym, że jednak sporo osób interesują teraz wydarzenia tak zwanego okresu „zimnej wojny” (ostatecznie jestem jednym z niewielu jeszcze żyjących naocznych świadków tego okresu naszej historii). Jednym z koronnych świadków tego okresu, np. trudnej walki o zdobywanie prawdziwych danych o tym, co wówczas zachodziło na szczytach PRL-u jest o c z y w i ś c i e słynny Piotr Jegliński z, wielkiej wówczas wagi, katolickiego ruchu „Spotkania”!

Piotr Morawski mówi mi jednak, ku memu zdziwieniu, że nieco osób interesuje w Polsce, jak ja, „weteran zimnej wojny”, stale czynny dziewięćdziesięciolatek, spędzałem w Paryżu Święta Bożego Narodzenia!!! Z miejsca odpowiadam: świetnie, pod tak bardzo braterską i tak bardzo polską, pełną szlachetności i uroku opieką polskich sióstr szarytek. Tak, ów przez nie kierowany Zakład świętego Kazimierza to mym zdaniem ośrodek zgoła wyjątkowy swą naprawdę dogłębnie rodzinną atmosferą.

Telefon często dzwoni i dzwonił. Dzwoniono z mego ukochanego Kościana, także z innych stron Polski i z różnych krajów; długie czasem rozmowy… Czasem propozycje nagrań czy wywiadów… I to także ze strony Francuzów, bo je suis bilingue. Widzę, że „zimna wojna” to temat bardzo w modzie.

Mą ukochaną córkę Natalię i jej męża - także wybitnego prawnika, ich trzy urocze córeczki - widziałem 23 grudnia. Natalia później musiała pojechać na wieś do matki, do mej eks żony Jadzi, która jak to pisał pułkownik Waldemar Maszenda - zapłaciła zastraszaniem jej przez SB ciężką (nieodwracalną) chorobą.

Tyle na dziś.

*   *   *

Zobacz także:



17:44, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 1/2019

W połowie lat pięćdziesiątych XX wieku w związku ze zmianami, jakie zaczynała przynosić nagła śmierć Józefa Stalina - Dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, na poły genialny Jan Nowak - z miejsca wyczuł konieczność natychmiastowego dysponowania informacjami o tym, co zachodzi w PZPR-ze… Od ręki ściągnął z Australii wysoce inteligentnego Zygmunta Michałowskiego, który dopiero co tam wyemigrował, licząc na lepszą, niż w Europie pracę.

Nowak spowodował, że „RFE Information Service” z miejsca zaangażował Zygmunta na swego polskiego korespondenta w Berlinie. Posunięcie okazało się genialne. Zygmunt od razu zaczął przysyłać do Monachium rewelacje o debatach i nawet o zamęcie w PZPR-ze… Kontrwywiad warszawski szybko zorientował się, jak skutecznie zdobywa informacje w Berlinie Michałowski i z miejsca stworzył pozory godzącej w Zygmunta afery obyczajowej z udziałem jakiegoś tam młodego polskiego marynarza. RFE Information Service sprawą tą przestraszył się i Zygmunta z pracy wyrzucił (były to czasy w USA słynnego „McCarthyzmu”).

Nowak nie chciał się pozbywać rewelacyjnych informacji o walkach frakcyjnych toczących się wówczas w PZPR-ze. Wziął Michałowskiego na etat korespondenta Rozgłośni Polskiej w Paryżu, ale z jedyną misją zdobywania wiadomości o tym, co się dzieje w Polsce. W owym okresie w Paryżu stałem się jednym z dostawców Michałowskiemu informacji o tym, co zachodziło w Polsce. Me teksty pisane np. na podstawie rozmów z przyjezdnymi z kraju, z Kostkiem Łubieńskim, Jerzym Zawieyskim, itd., itd. - bardzo interesowały Nowaka, który w 1965 roku spowodował, że otrzymałem stały etat korespondenta wyspecjalizowanego w informacjach z Polski Free Europe Information Service (oficjalnie etat po prostu polskiego korespondenta przy paryskim biurze RWE - mym głównym zadaniem było jednak zdobywanie różnymi metodami informacji o np. walkach frakcyjnych w PZPR-ze itd. Informacje te otrzymywałem od przyjezdnych, takich jak np. Zawieyski, Kostek Łubieński, Jerzy Andrzejewski, jak Andrzej Micewski i wielu innych. Za informacje, za takie czy inne krajowe relacje o nastrojach Polaków nieraz słono płaciłem. Rzecz jasna po uzyskaniu zgody Nowaka. Mój kolega, Totuś Parczewski ponoć nawet otrzymywał w pewnej chwili broniące Gomułki informacje od Zenona Kliszki via dr Feliks Widy-Wirski - dyrektor paryskiego biura PAN-u… Totuś niestety z owej naszej pracy wyleciał. Bowiem zaufał i do pracy w rozdawnictwie przyjezdnym ze Wschodu dysydenckich książek zaangażował poleconego mu przez pewną warszawską ważną hrabinę faceta (którego ja z miejsca spławiłem „czując pismo nosem”, choć proponował mi jakieś „rewelacje” z Polski); ów facet przez rok pracował dla Totusia… Następnie oświadczył, że znalazł dobrą posadę w USA, że tam jedzie. Totuś i jego przyjaciele odprowadzili go na dworzec, ale on pojechał - jak się później okazało - z Hawru nie do USA, lecz do PRL i opisał Totusia, mnie itd., itd. w prasie PRL jako bandę antypolskich "szpionów"!

Jedno pewne: walka służb kontrwywiadów krajów bloku zwącego się socjalistycznym, była brudną, ostrą i krwawą… Umiała siać terror (patrz: casus mej eks żony)!

 

*   *   *

Zobacz także:

 

Poprzednie dzienniki (do 31 grudnia 2018 r.)

ZOBACZ WIĘCEJ...

16:29, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Archiwum

© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2019
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).