poniedziałek, 21 stycznia 2019
Widziane z Paryża 13/2019

Żywię nadzieję, że ponury mord Prezydenta Pawła Adamowicza jeszcze zwiększy mobilizację nas, katolików pod hasłem rozładowywania polskich nadmiernych napięć, burzliwych kłótni, nienawistnego podejścia do ludzi o innych opiniach. Tak ufam, że ów ponury wyczyn psychopaty chcącego „ZABŁYSNĄĆ” na pierwszych stronach gazet i w telewizji - w gruncie rzeczy ułatwi naszą katolików MOBILIZACJĘ w boju o to, by Polaków skłaniać do wzajemnej wyrozumiałości, do UMIARU W SPORACH, do budowania dialogu ponad nieuniknionymi podziałami…

Ojciec mój był zdania, że podsycane przez obcych polskie nienawistne spory ułatwiły ROZBIORY i później też zawsze były zręcznie rozgrywane przez naszych WROGÓW.

Wydaje mi się, że nasi naukowcy politologowie, psychosocjolodzy itd., itd., w tym w pierwszym rzędzie wprowadzeni w taką problematykę rzeczoznawcy naszych, tak w Polsce znakomitych katolickich uczelni - winni przeprowadzić poważną, uniwersytecką analizę przyczyn zbyt brutalnie i łatwo potęgujących się u nas napięć, owej polskiej, czasem nieco histerycznej kłótliwości, wyraźnej niekiedy nieumiejętności unikania przesadnych oskarżeń czy też ciskania obelgami… Spierać się można, nawet trzeba. Konfrontacja różnych poglądów wiele daje, jest niekiedy bardzo pożyteczna… Ale co innego rozsądna konfrontacja, rozsądna i rzeczowa debata, a karczemne awantury, miotanie OBRAŹLIWYMI OBELGAMI…

*   *   *

Zobacz także:

16:58, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 12/2019

Jak się dowiaduję, papież Franciszek wysoce się przejął ponurym mordem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza! Bardzo też zwrócono uwagę na fakt, że w sobotę, 19 stycznia w Bazylice Mariackiej w Gdańsku na początku uroczystości pogrzebowych zmarłego tak tragicznie Pawła Adamowicza arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wręczył rodzinie zmarłego specjalny dar papieża Franciszka! Piękne różance z Watykanu (to ponoć rzadki gest!)… Arcybiskup Metropolita Gdański przekazał rzecz jasna rodzinie zmarłego jego żonie Magdalenie, dwóm córkom oraz także bratu bestialsko zamordowanego prezydenta PAPIESKIE KONDOLENCJE.

Co rzucało się też w oczy, to fakt, iż najwyraźniej nasz Episkopat w pełni docenił (o czym świadczą liczne wybitnych kapłanów wypowiedzi) ogrom moralnego wydźwięku tej ohydnej ZBRODNI! Miejmy nadzieję, że szlachetny Paweł Adamowicz stanie się teraz jeśli wolno mi to tak określić jakby POMNIKIEM, WZYWAJĄCYM RODAKÓW DO ROZWAGI I W NIEUNIKNIONYCH RZECZ JASNA RÓŻNICACH ZDAŃ - DO UMIARU.

Może na jednej z katolickich uczelni Polski winien powstać fakultet imienia Pawła Adamowicza analizujący, jak zwalczać polskie, zbyt brutalne, jak rozładowywać histeryczne - napięcia! Różnice zdań są nieuniknione, ale umiejmy spierać się po chrześcijańsku, nie ulegać dzikiej nienawiści. Tak, myślę, że prezydent Adamowicz - ofiara psychopaty, winien stać się narodowym pomnikiem chrześcijańskiego podejścia do drugich i ich poglądów…

Kończąc, pragnę ja - członek Polonii francuskiej złożyć hołd organizacji „Wspólnota Polsko-Francuska i np. jej obecnemu prezesowi. Krzysztofowi Jussac - jednemu z naszych wielkich budowniczych pojednania narodowego i kulturalnego dialogu pomiędzy narodami różnych poglądów i orientacji, a do tego - co sam dobrze wiem - człowieka zawsze gotowego w tych czy innych dziedzinach bliźnim służyć i dopomagać.

*   *   *

Zobacz także:

16:54, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 11/2019

Zdaniem jednego z poważnych politologów rok 2019 zapowiada się mało stabilnie! Około 3/4 Francuzów ponoć surowo ocenia prezydenta Macrona, a w kilku krajach Europy rozwijają się dość szybko pewne sympatie dla postulatów zbliżonych do tych francuskiego ruchu tak zwanych „żółtych kamizelek”…

Rzecz oczywista gdy chodzi o STABILNOŚĆ sytuacji w Europie, wiele zależeć będzie od tego, co nastąpi w Anglii; jak rozwinie się sprawa Brexitu. Moi przyjaciele Anglicy donoszą mi z Londynu, iż nastroje tamtejszego społeczeństwa przeżywają szybką ewolucję - ponoć, powtarzam ponoć zaczyna coraz to wyraźniej potęgować się przekonanie, że zwycięstwo wyborcze Brexitu było wyrazem niechęci do aroganckich, brukselskich władz Unii oraz po prostu złego humoru Brytyjczyków rzekomo traktowanych (przez Brukselę) „per noga”! Coraz częściej mówi się o potrzebie znalezienia ZUPEŁNIE NOWEJ FORMUŁY STOSUNKÓW MIĘDZY WIELKĄ BRYTANIĄ I UNIĄ?

Coraz to większa liczba politologów jest ponoć zdania, że rok 2019 może przynieść JAKIEŚ ZNACZNE PRZEMIANY, NAWET - IŻ NADCHODZI ZUPEŁNIE NOWA EPOKA?... Bardzo ogólnie to ujmując, ale inaczej nie można - MŁODZI CHCĄ WIĘKSZEJ SPRAWNOŚCI INSTYTUCJI EUROPEJSKICH, NOWOCZESNOŚCI I WIELKICH IDĄCYCH PO TEJ LINII ROBÓT… (np. ultra szybkiego, europejskiego kolejnictwa, śmiałego postawienia na kartę modernizacji i wynalazczości…). Młodych, którzy jednak sporo podróżują, drażnią przewagi nad nami w tej dziedzinie USA, Japonii, Chin…

*   *   *

Zobacz także:



16:44, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 10/2019

Jestem dogłębnie poruszony mordem - jak słyszę przez wielu wysoce cenionego - Prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Nawet wedle będącego zgoła innej orientacji politycznej mego znajomego gdańszczanina „człowieka „dużej klasy i naprawdę na wysokim poziomie intelektualnym…”.

Czyżby nastąpiło pewne zdziczenie Polaków, moda na brutalną i nawet jak na gdańskim przykładzie widać - na „krwawą nienawiść”? Ponure wrażenie robi obecna odnotowywana przez środki masowego przekazu fala różnorakich pogróżek. Mordu Adamowica dokonał człowiek niewątpliwie chory psychicznie. Ale równocześnie chyba dość wyraźnie rozkwita dziwaczna fala nienawistnych, niezgodnych chyba z polską szlachetną naturą, „krwawych wypowiedzi”… Zapewne wszystko to jest ponurym dziedzictwem po PRL-owskiej modzie, na opartej na bolszewickich wzorach skłonności do metod krwawego gwałtu, mordowania przeciwników…

Polską XX-lecia niepodległości, o ile pamięć mnie nie myli, wstrząsnął tylko mord w Zachęcie 16 grudnia 1922 roku Prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Były też dość nieliczne inne sprawy. Z nich do dziś nie wyjaśniony problem tajemniczego zaginięcia na początku sierpnia 1927 Generała Włodzimierza Zagórskiego…

A teraz co innego. Ojciec, jak pisał, wychował mnie pod portretami kilku mych bezpośrednich przodków, generałów: Jana Henryka Dąbrowskiego, Franciszka Morawskiego, Dezyderego Chłapowskiego… Mawiał mi: „Też bądź wobec rodaków wyrozumiały. I to Polska winna na ciebie liczyć a nie ty na nią… Ważne, byś tego nigdy nie zapominał! Byś pozostawał wierny długowiekowej tradycji służby krajowi! TAKA JUŻ NASZA ROLA” - mawiał.

A ja muszę zabraniać sobie odruchów złego humoru i jakichkolwiek pretensji (nie zmienia to faktu, iż chcę, by by wiedziano, że moja żona jednak ciężko w wyniku zastraszania przez SB zachorzała (mądrze pisał o tym szlachetny pułkownik Waldemar Maszenda).

Z kolei dodam, że 6 stycznia 1995 roku dyrektor Jan Nowak-Jeziorański, mój ulubiony szef, nauczyciel i OPIEKUN, pisał mi: „Przygnębiony jestem wiadomością o nerwowych przypadłościach Pani i wyobrażam sobie co Pan przeżywa… Moja żona też była na pograniczu nerwowego załamania, gdy zasypywano ją listami i telefonami, zapowiadającymi, że mnie wykończą…”

Tyle na dziś. Jedno pewne. Muszę do całej tej sprawy podchodzić pokornie! I z godnością. Świadom, że służba Polsce to było moje przeznaczenie i po prostu mój, wynikający z rodowej tradycji obowiązek, mocno w mych genach zanotowany…Obym tylko potrafił wobec losu i drugich ludzi zawsze zajmować stanowisko na sto procent katolickie! Pozbawione wszelkich pretensji i nacechowane owymi, tak nam drogimi, „dobrymi manierami”

Tyle tej starczej spowiedzi na dziś…

*   *   *

Zobacz także:

16:38, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 9/2019

To, co wczoraj zaszło w Izbie Gmin: masowe odrzucenie projektu dotyczącego Brexitu, wynegocjowanego przez panią premier Teresę May - bez względu na to, jak dalej się ta sprawa potoczy, pogłębia w tej chwili poczucie zamętu, jaki ogarnął - można chyba śmiało powiedzieć – prawie że całą Unię Europejską. Umacnia się dość teraz powszechne przekonanie, iż szybkimi krokami nadchodzi jakieś „nowe”, potęguje się chyba niewątpliwie poczucie, że poprzednie, długoletnie kierownictwo Unii Europejskiej nie zdało egzaminu. Jasne chyba, że coraz to szersze masy Europejczyków pragną nowej polityki ekonomicznej… Mniej niż dotychczas liberalnej, zapewniającej wszystkim godziwe zarobki, w sposób zdecydowany stawiającej na walkę o unowocześnienie Europy, jej modernizację, wielkie szybko opłacalne inwestycje, super szybkie kolejnictwo itd., itd.

Jedno chyba pewne: prestiż dotychczasowego brukselskiego kierownictwa Europy wyraźnie chyba załamał się? Społeczeństwa chcą innej, gospodarczo sprawnej Europy. Młodzież europejska, która jednak sporo podróżuje, niekiedy uważa, że w wielu dziedzinach jesteśmy za bardzo w tyle za USA, Japonią, a nawet Chinami…

Jednym słowem - narasta pragnienie JAKIEJŚ NOWEJ EUROPY, energicznie kierowanej pod względem gospodarczym… Wyzwolonej z oków „nadmiernego liberalizmu”, PLANOWO kierowanej pod względem gospodarczym. Co do Brexitu, to zaczyna nurtować myśl o jakiejś, zgoła nowej umowie - ANGLIA I UNIA?...

Pozbawiona Anglii - wielkiego mocarstwa naszego kontynentu - Unia traci na znaczeniu. Ale Anglia to kraj o bardzo własnej specyfice, różny od reszty Europy… Bardzo do swej tak rzucającej się z miejsca w oczy ODRĘBNOŚCI przywiązany… Być może dlatego Unia winna wypracować nieco odrębny model współpracy z owym krajem? Zobaczymy, co przyszłość nam w tej dziedzinie przyniesie? Wszystko to,dopiero okaże się!

Jedno uderza mnie: IDZIE JAKIEŚ NOWE!!

*   *   *

Zobacz także:





16:28, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 8/2019

W związku z mymi niedawnymi dziennikami dotyczącymi postaw, jakie przekazał i wpoił mi mój Ojciec, czytelnik pyta o te ojca mego poglądy… Odpowiem, przytaczając opinię tak ojcu bliskiego b. dyplomaty i publicysty (paryska „Kultura”, Radio Wolna Europa, itd., itd.) Władysława Wolskiego. Otóż Wolski o mym ojcu pisał: „Nie znosił on i nie rozumiał typowego w Polsce zacietrzewienia, organicznej niezdolności do współpracy ludzi różnych przekonań i niechęć do zrozumienia stanowiska politycznego przeciwnika…”.

Ze swej strony Józef Czapski kiedyś powiedział mi, że KADEMOR (Kajetan Dzierżykraj Morawski) jest - co u nas niestety rzadkie - człowiekiem wielkiego umiaru, zdecydowanie walczącym o rozsądny dialog. Czapski czasem nawiązywał też do faktu, że Kademor przed wrześniem 1939 roku, mimo swej „ugodowości”, jednak ostrożnie lecz jasno wyrażał przekonanie, że Beck jest fatalnym ministrem spraw zagranicznych ślepo wierzącym tezom ludzi Rydza, iż jesteśmy „silni, zwarci, gotowi”, że „nikt nam nie zrobi nic”! Kademor w oparciu o, niestety zbyt mało „bojowego”, prezydenta Ignacego Mościckiego i o wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego zabiegał w pewnym momencie o to, aby kierownictwo polskiej polityki zagranicznej powierzyć mądremu Januszowi ks. Radziwiłłowi.

Kademor widział słabość naszej Armii, spodziewał się sowieckiego ciosu w plecy, uważał nasze nadzieje na rychły (zaraz po wybuchu wojny) atak Francji i Anglii na Niemcy za kompletną bzdurę… Był zdania, że Beck nie widział sytuacji, jaką ona wówczas była - dał się całkowicie zaskoczyć…

Już poprzednio wymieniony czytelnik z kolei pyta też, kim byli najbliżsi przyjaciele mego ojca? Odpowiem od ręki: na pewno Roger i Edward Raczyńscy, Kot Jeleński no i oczywiście Józef Czapski… Te nazwiska z miejsca przychodzą mi do głowy. Ze swych współpracowników ojciec szczególnie wysoko cenił radcę naszej paryskiej, długoletniej „Ambasady Wolnej Polski” („polski Londyn”) Tadeusza Parczewskiego… No i wspomnę może, że ojca cechował pewien jakby kult mądrości i postaw generała de Gaulle’a…

Kończąc dodam, że w latach powojennych sytuacja naszej ambasady Wolnej Polski była trudna. Komuniści byli we Francji jeszcze bardzo mocni. Na pierwszej stronie swego wówczas wielkonakładowego dziennika „L'Humanité” nazywali nas „polskimi zdrajcami i bandytami spod znaku Andersa”… Były to dla emigrantów politycznych bardzo trudne czasy… Ale mój ojciec i cała nasza „Ambasada Wolnej Polski” miała jednak wielu przyjaciół i powiedziałbym: „W TRUDNEJ SYTUACJI ZRĘCZNIE GRAŁA”...

Tyle o tej sprawie na dziś…

*   *   *

Zobacz także:



16:21, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 7/2019

Zamach na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zdaje mi się w pełni potwierdzać mą tezę o dziś ogromnym skłóceniu się Polaków.

Wierny wytycznym mego Ojca, Kajetana Morawskiego, uważam za całkowicie priorytetowe zadanie zabiegać o rozładowywanie polskich, wręcz histerycznych, napięć, bój o budowanie u nas KULTURY ROZSĄDNEGO DIALOGU… Ojciec mój mawiał: CAŁA RZECZ W TYM BY NAUCZYĆ NASZYCH RODAKÓW SPIERAĆ SIĘ K U L T U R A L N I E, umieć debatować rzeczowo i bez wzajemnej nienawiści. No i też podkreślał: zawsze trzeba dobrze pamiętać, że „obcy” nie od dziś „dobrze potrafią grać na polskich przesadnych sporach”; że u podstaw rozbiorów leżało też histeryczne niekiedy skłócenie się Polaków.

Zdaniem pewnej liczby politologów rok 2019 może przynieść poważne wstrząsy w różnych krajach Europy… Zdaje się nieść w sobie możliwość wzrostu napięć także i społecznych… Jednym słowem - za rogiem „CZAI SIĘ NOWE” (patrz np. we Francji ów – jednak tak trwały i uparty - Ruch Żółtych Kamizelek).

Do tego Brexit niewątpliwie osłabił rolę Unii Europejskiej w świecie. Dziś już chyba jasne, iż brukselskie kierownictwo Unii popełniało przez lata różne błędy nie potrafiąc dogadywać się z Anglikami, tolerując narastanie napięć z tym tak czołowym w Europie wielkim państwem.

Na marginesie tych uwag dodam, że w mym odczuciu wysoce interesujące, bezstronne spojrzenie, np. na Francję, ma polski znakomity publicysta Marek Brzeziński, człowiek logicznie i NIEZALEŻNIE myślący.



*   *   *

Zobacz także:

16:11, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 6/2019

Widzę, iż tygodnik „Angora” jest pismem wielce poczytnym!!! Zamieszczony w nim wywiad ze mną Marka Brzezińskiego, jednego ze znakomitych polskich publicystów, tekst pod tytułem: „SZPIEG” Z RADIA WOLNA EUROPA zainteresował sporo osób!! Wywołał sporo reakcji…

Cała ta sprawa, fakt, że moja eks-żona Jadwiga z Żeromskich Morawska jest ciężko chora w wyniku zastraszania przez Kontrwywiad PRL, mnie - „SZPIEGA” (de facto walczącego o prawdziwe dane o tym, co się w Polsce działo, także o dane o sporach i walkach frakcyjnych w PZPR-ze dziennikarza INFORMACYJNEGO) oraz znaną SB-ecką metodą zastraszania także mej rodziny - budzi spore zainteresowanie… Najbardziej ludzi uderza to, że moja żona w pewnym momencie uwierzyła, że „CZERWONI” mnie podmienili, na miejsce wstawili swego człowieka, sobowtóra (o owym zastraszaniu przez służby specjalne PRL rodzin NIEKTÓRYCH pracowników RWE, ludzi uznanych np., lecz nie tylko za „szpionów” i właśnie o sprawie ciężkiej choroby mej żony pisał np. wybitny pułkownik Waldemar Maszenda…). Poruszanie tej sprawy jest bardzo celowe. Pewne sfery z uporem sprawę MINIMALIZUJĄ!! Zapewne jest nawet wypracowana technika minimalizowania tych spraw… Ich pomniejszania.

Tyle o tym na dziś. Ale uważam, że istotne jest, by pewne, „importowane z ZSRR” metody UJAWNIĆ!!!



*   *   *

Zobacz także:

16:04, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 5/2019

Ponoć Rząd Francji chce w lutym spowodować uchwalenie ustawy dużo ostrzej niż dotychczas każącej rozbijackie wyczyny tak zwanych ŻÓŁTYCH KAMIZELEK. Opinie są podzielone na temat, co taka ustawa ustawa może dać? Nie można do końca wykluczać, że spotęgowała by ona owo niezadowolenie społeczne, ów ruch protestu przeciw obecnej polityce ekonomicznej, niskim płacom pewnych kategorii ludności?...

Jedno wydaje mi się być pewnym! W szeregu krajów narasta niechęć do całej, w tym rzecz jasna w pierwszym gospodarczej polityce obecnego kierownictwa Unii Europejskiej. Jak mawia jeden z mych przyjaciół, „ludzie zaczynają mieć po uszy LIBERALIZMU, pragną prężnej polityki dobre zaplanowanego rozwoju. WIELKICH ROBÓT np. w dziedzinie transeuropejskiego super szybkiego kolejnictwa…(ludzi drażni, że np. w tej dziedzinie chyba wyraźnie pozostajemy w tyle za USA, Japonią, Chinami…)

Jedno mnie uderza. W wielu krajach naszego kontynentu młodzi marzą o sprawności i postępach nowoczesności. Na marginesie odnotuję, że ponoć u nas wielu młodym się podoba polityka ekonomiczna obecnego Rządu RP?...

Ale jedno chyba jasne! W EUROPIE NADCHODZI NOWE! Sporo osób ma po uszy dotychczasowej polityki brukselskich władz Unii.

IDZIE NOWE!! ALE KTO MOŻE WIEDZIEĆ, JAKIE „NOWE”?... JEDNO CHYBA PEWNE: ROK 2019 ZAPOWIADA SIĘ CIEKAWIE!

*   *   *

Zobacz także:





15:58, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 4/2019

Czytelnik pyta, co sądzę o potęgowaniu się tak zwanych prądów populistycznych w Unii Europejskiej i wyraża przekonanie, iż nabiera siły populizm prawicowy. Jest zdania, że społeczeństwa szeregu krajów Europy „chcą porządku i silnej władzy zdolnej prowadzić planową i prężną politykę ekonomiczną, zdolna skończyć z kryzysami i ultra-liberalnym bałaganem. Jest zdania,że obecne kierownictwo Unii Europejskiej z dnia na dzień – traci na poparciu, podobnie jak cały ULTRALIBERALIZM ekonomiczny. Ludzie chcą szybkiego rozwoju gospodarczego no i - co kluczowe - przyzwoitych zarobków dla wszystkich. Popłoch budzi też nacisk na Europę fali przybyszy z Afryki, z Azji - na tej sprawie „wykończyła się” Pani Kanclerz Merkel! Masy europejskie boją się najazdu ludzi o zgoła innej kulturze, nieraz wielce agresywnych…

Co do mnie to uważam, że najwyższy czas, by puścić w ruch coś w rodzaju nowego „planu Marshala” dla np. Afryki. Nieostrożne wpuszczanie do Europy imigrantów z innych kontynentów może dosłownie na dalszą metę ROZWALAĆ nasze kraje… Agresywne mniejszości innego koloru skóry, niekiedy pełne pretensji i kompleksów, mogą wpadać w objęcia terroryzmu itd.

Ale czołowy problem to konieczność sprawnej polityki gospodarczej, polityki wielkich robót i modernizacji krajów Europy. Ludzie są zdania: PORZĄDEK, ROZWÓJ I NIEZŁE PENSJE MUSZĄ BYĆ. Na najwyższą uwagę zasługuje we Francji tak zwany RUCH ŻOŁTYCH KAMIZELEK - ruch niesłychanie spontaniczny. Nie można wykluczać, że podobne zjawiska mogą pojawiać się w tych czy innych krajach Europy...

Jedno chyba jasne. Dotychczasowy system europejski nie zdał egzaminu. Potrzebna jest nowa Europa, Europa wielkich robót, planowej polityki rozwoju gospodarczego i przyzwoitych uposażeń dla wszystkich!

OBECNY SYSTEM NIE ZDAŁ EGZAMINU. Chyba „musi nadejść nowe”; w uproszczeniu mówiąc: planowe, silne zwarte ekonomicznie” (europejski plan wielkich robót i szybkiego rozwoju).

Tak. Zapewne idzie ku nowej, zreformowanej Unii Europejskiej!



*   *   *

Zobacz także:

15:53, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 3/2019

Odwiedził mnie czołowy tutejszy działacz polonijny prezes dynamicznej Wspólnoty Francusko-Polskiej, jakże czynny Krzysztof Jussac. Wizyta ta sprawiła mi wielką radość. Od lat wysoko cenię Krzysztofa i mocno podkreślę, iż wiele mi zawdzięczam, Tak, w różnych ważnych dla mnie sprawach bardzo skutecznie mi pomógł i nadal mi dopomaga! To ktoś, na którego można naprawdę liczyć! Ten szlachetny człowiek starannie opiekuje się też swą mądrą, lecz od lat chorą żoną…

Będąc prezesem Wspólnoty Polsko-Francuskiej Jussac jest wielce wpływowym człowiekiem o dużym autorytecie i o skłonności do dialogu i pojednania. Mam więc nadziejęe, że zgodzi się on jeszcze czas jakiś pokierować świetnym zresztą zespołem Wspólnoty! Jej sekretarz generalny, zasłużona Barbara Miechówka - jeśli to tak wolno mi określić - świetnie się z prezesem Jussakiem uzupełniają!

*   *   *

Zobacz także:

15:42, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 stycznia 2019
Widziane z Paryża 2/2019

Mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski - ceniony filmowiec dokumentalista, laureat godnych uwagi nagród, informuje mnie o zainteresowaniu, jakie nadal budzą jego filmy: ten o mym ojcu, no i ten drugi o mnie (i także o spowodowanej zastraszaniem przez SB chorobie mej eks żony!!!). Telefony do mnie tych lub innych osobistości świadczą też o tym, że jednak sporo osób interesują teraz wydarzenia tak zwanego okresu „zimnej wojny” (ostatecznie jestem jednym z niewielu jeszcze żyjących naocznych świadków tego okresu naszej historii). Jednym z koronnych świadków tego okresu, np. trudnej walki o zdobywanie prawdziwych danych o tym, co wówczas zachodziło na szczytach PRL-u jest o c z y w i ś c i e słynny Piotr Jegliński z, wielkiej wówczas wagi, katolickiego ruchu „Spotkania”!

Piotr Morawski mówi mi jednak, ku memu zdziwieniu, że nieco osób interesuje w Polsce, jak ja, „weteran zimnej wojny”, stale czynny dziewięćdziesięciolatek, spędzałem w Paryżu Święta Bożego Narodzenia!!! Z miejsca odpowiadam: świetnie, pod tak bardzo braterską i tak bardzo polską, pełną szlachetności i uroku opieką polskich sióstr szarytek. Tak, ów przez nie kierowany Zakład świętego Kazimierza to mym zdaniem ośrodek zgoła wyjątkowy swą naprawdę dogłębnie rodzinną atmosferą.

Telefon często dzwoni i dzwonił. Dzwoniono z mego ukochanego Kościana, także z innych stron Polski i z różnych krajów; długie czasem rozmowy… Czasem propozycje nagrań czy wywiadów… I to także ze strony Francuzów, bo je suis bilingue. Widzę, że „zimna wojna” to temat bardzo w modzie.

Mą ukochaną córkę Natalię i jej męża - także wybitnego prawnika, ich trzy urocze córeczki - widziałem 23 grudnia. Natalia później musiała pojechać na wieś do matki, do mej eks żony Jadzi, która jak to pisał pułkownik Waldemar Maszenda - zapłaciła zastraszaniem jej przez SB ciężką (nieodwracalną) chorobą.

Tyle na dziś.

*   *   *

Zobacz także:



17:44, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 1/2019

W połowie lat pięćdziesiątych XX wieku w związku ze zmianami, jakie zaczynała przynosić nagła śmierć Józefa Stalina - Dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, na poły genialny Jan Nowak - z miejsca wyczuł konieczność natychmiastowego dysponowania informacjami o tym, co zachodzi w PZPR-ze… Od ręki ściągnął z Australii wysoce inteligentnego Zygmunta Michałowskiego, który dopiero co tam wyemigrował, licząc na lepszą, niż w Europie pracę.

Nowak spowodował, że „RFE Information Service” z miejsca zaangażował Zygmunta na swego polskiego korespondenta w Berlinie. Posunięcie okazało się genialne. Zygmunt od razu zaczął przysyłać do Monachium rewelacje o debatach i nawet o zamęcie w PZPR-ze… Kontrwywiad warszawski szybko zorientował się, jak skutecznie zdobywa informacje w Berlinie Michałowski i z miejsca stworzył pozory godzącej w Zygmunta afery obyczajowej z udziałem jakiegoś tam młodego polskiego marynarza. RFE Information Service sprawą tą przestraszył się i Zygmunta z pracy wyrzucił (były to czasy w USA słynnego „McCarthyzmu”).

Nowak nie chciał się pozbywać rewelacyjnych informacji o walkach frakcyjnych toczących się wówczas w PZPR-ze. Wziął Michałowskiego na etat korespondenta Rozgłośni Polskiej w Paryżu, ale z jedyną misją zdobywania wiadomości o tym, co się dzieje w Polsce. W owym okresie w Paryżu stałem się jednym z dostawców Michałowskiemu informacji o tym, co zachodziło w Polsce. Me teksty pisane np. na podstawie rozmów z przyjezdnymi z kraju, z Kostkiem Łubieńskim, Jerzym Zawieyskim, itd., itd. - bardzo interesowały Nowaka, który w 1965 roku spowodował, że otrzymałem stały etat korespondenta wyspecjalizowanego w informacjach z Polski Free Europe Information Service (oficjalnie etat po prostu polskiego korespondenta przy paryskim biurze RWE - mym głównym zadaniem było jednak zdobywanie różnymi metodami informacji o np. walkach frakcyjnych w PZPR-ze itd. Informacje te otrzymywałem od przyjezdnych, takich jak np. Zawieyski, Kostek Łubieński, Jerzy Andrzejewski, jak Andrzej Micewski i wielu innych. Za informacje, za takie czy inne krajowe relacje o nastrojach Polaków nieraz słono płaciłem. Rzecz jasna po uzyskaniu zgody Nowaka. Mój kolega, Totuś Parczewski ponoć nawet otrzymywał w pewnej chwili broniące Gomułki informacje od Zenona Kliszki via dr Feliks Widy-Wirski - dyrektor paryskiego biura PAN-u… Totuś niestety z owej naszej pracy wyleciał. Bowiem zaufał i do pracy w rozdawnictwie przyjezdnym ze Wschodu dysydenckich książek zaangażował poleconego mu przez pewną warszawską ważną hrabinę faceta (którego ja z miejsca spławiłem „czując pismo nosem”, choć proponował mi jakieś „rewelacje” z Polski); ów facet przez rok pracował dla Totusia… Następnie oświadczył, że znalazł dobrą posadę w USA, że tam jedzie. Totuś i jego przyjaciele odprowadzili go na dworzec, ale on pojechał - jak się później okazało - z Hawru nie do USA, lecz do PRL i opisał Totusia, mnie itd., itd. w prasie PRL jako bandę antypolskich "szpionów"!

Jedno pewne: walka służb kontrwywiadów krajów bloku zwącego się socjalistycznym, była brudną, ostrą i krwawą… Umiała siać terror (patrz: casus mej eks żony)!

 

*   *   *

Zobacz także:

 

Poprzednie dzienniki (do 31 grudnia 2018 r.)

ZOBACZ WIĘCEJ...

16:29, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2019
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Widziane z Paryża 122/2018

Kolejne dzienniki (od 1 stycznia 2019 r.)

ZOBACZ WIĘCEJ...



Moi trzej wychowawcy i opiekunowie: mój ojciec, Józef Czapski i Jan Nowak-Jeziorański jednomyślnie wlali w me serce poczucie, iż Polacy, choć przesadnie nieraz kłótliwi, są jednak w pierwszym rzędzie narodem dogłębnie SZLACHETNYM i PATRIOTYCZNYM… Podobną tezę formułuje w otrzymanym przeze mnie posłaniu jeden z mych „poufnych”krajowych korespondentów. Jest on zdania, że niesłusznie troszczę się na wypadek mego zgonu o los mej ciężko chorej eks-żony. Mówi: kto trzeba wie, że ewidentnie padła ona ofiarą terroru praktykowanego przez SB wobec korespondentów informacyjnych RWE i ich rodzin (patrz także np. artykuł jakże wybitnego i szlachetnego b. pułkownika UOP-u Waldemara Maszendy pod tytułem: „Mówili w Wolnej” („Gazeta Obywatelska”, Wrocław, 2 lutego 2018 roku).

Mój krajowy korespondent zapewnia mnie, że sprawa jest na 100 procent ewidentna! Nie ma śladu wątpliwości! Dodaje, że Polacy - naród dogłębnie szlachetny, świetnie to rozumieją. Rzecz jasna, teraz zręcznie się maskujący „przyjaciele byłego PRL” szepczą, że nie należy przesadzać z tak zwanym terroryzmem SB, ale to już nie te czasy - nikt ich teraz już nie bierze nadmiernie na serio!

Tyle na dziś - w Wigilię wypada poruszyć sprawy rodzinne!

*   *   *

Zobacz także:

14:31, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 121/2018

Jan Nowak-Jeziorański nieraz mocno podkreślał, ze zakulisowe informacje o np. sporach w kierownictwie partii, że praca naszych koresopodentów informacyjnych RWE (jak pisała prasa PRL, SZPIONÓW RWE) grała rolę wręcz kapitalną.

Gdy szło o echa ze szczytów Biura Politycznego PZPR, to - jak się zdaje - głównymi informatorami Nowaka byli: Piotr Jegliński i ja. Ale inne, też ważne informacje, zdobywał zespół kilku (?) korespondentów śledczych, poddany kontroli szefa polskiej ewaluacji, mego przyjaciela Kazimierza Zamorskiego, który pisał do mnie 9 grudnia 1977 roku, iż rola CIA była w życiu RWE wręcz wysoce pozytywną.

Gdy chodzi o mą rolę, to w okresie śmierci ks. Jerzego Popiełuszki jeden z pierwszych odkryłem wymierzonego w Jaruzelskiego i w ekipę „ugodowców” knowania Wschodniego Berlina i polskich „zamordystów”, ich plan zrobienia porządku w PRL przy pomocy być może (?) wojsk wschodnich Niemiec. Ale zamordyści przeliczyli się: jeden OSTRY TELEFON Z KREMLA sprawę zlikwidował.

 

*   *   *

Zobacz także:

14:22, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 120/2018

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia 2018!! Z radością spędzę je w Zakładzie św. Kazimierza w Paryżu, w domu kierowanym przez tak dogłębnie polskie, tak szlachetne zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia zwanych Szarytkami!

Józef Czapski przed laty wlał w me serce kult Cypriana Kamila Norwida. Zmarł on (Norwid) w maju roku 1883 w owym Zakładzie, w którym spędził uprzednio lat kilka. Tak, jestem teraz dumny żyć w tym samym Domu, w którym mieszkał niegdyś Norwid!!!

Polski XIX wiek zostawił we Francji bezcenne polskie ośrodki, np. słynną zwaną „mickiewiczowską” Bibliotekę Polską w Paryżu, właśnie ów Dom św. Kazimierza w 13-tej dzielnicy Paryża. No i np. słynny zamek Montresor w Turenii w połowie XIX wieku, zakupiony, o ile wiem, przez Różę z Potockich Branicką - dla jej syna Xawerego Branickiego (1816-1879) - jednego z najbogatszych ludzi ówczesnej Francji. Xawery przez 20 lat urządzał w owym zamku pełne elegancji wnętrza w stylu Drugiego Cesarstwa i ozdobił ów zamek kolekcjami obrazów włoskich, polskich itd… (np. słynny obraz przedstawiający masakrę manifestacji w Warszawie 1861 roku, obraz który namalował Francuz, Tony Robert-Fleury).

Obecnie zamek w Montresorze jest w posiadaniu potomków Branickich rodu Reyów..

W mym odczuciu Zamek ten jest jakby jedną ze stolic europejskiej arystokracji - tej o najszlachetniejszych postawach…

Zamek odwiedzają wycieczki z Polski i z różnych krajów Europy i świata! Promieniuje on na świat naprawdę pięknym tradycjami. Wielkie montresorskie Damy: Maryńcia z Potockich Reyowa, Virydianna z Raczyńskich Xawerowa Reyowa i kilka innych - to czołowe osobistości szlachetnej europejskiej arystokracji.

Jeszcze ostatnio mówiono mi, że „spokrewniony” z Montresorem słynny swego czasu bojownik o WOLNĄ POLSKĘ, Piotr Jegliński przywiózł do Montresoru wybitnego francuskiego dyplomatę, na którym Zamek ten, cały ten ośrodek zrobił wysoce pozytywne wrażenie…

Kończąc dodam, że merem miasteczka Montresor jest Unrug - wnuk słynnego admirała, którego ostatnio tak uroczyście pochowano na polskim Wybrzeżu.

*   *   *

Zobacz także:



14:14, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 119/2018

Pewien poważny politolog dowodzi mi, że „cała Europa” szybko idzie teraz na prawo. Niechęć do elit, które dotychczas i od lat „rządziły w Brukseli” błyskawicznie się potęguje. Na przykład we Francji ponoć prawie że co czwarty Francuz chce w wyborach europejskich głosować na zjednoczenie narodowe Mariny Le Pen. Europejskie klasy średnie chcą ŁADU, poprawy swej sytuacji ekonomicznej, gospodarki sprawnie kierowanej. Narasta pragnienie jakby nieco kontradykcyjne - Europy narodów lecz silnej i zwartej… We Włoszech można jakby odnotować pewien, nie do końca jasny, zwrot na prawo, żądanie mocnego i opiekuńczego państwa, państwa wielkich robót mocno sterowanej gospodarki!

W kilku co najmniej krajach i także w pewnych kręgach Polonii europejskiej niepokój budzi dziwaczny, „źle pachnący” projekt?? „rekomunizacji” nazw pewnych ulic Warszawy! Ludzie nie bardzo rozumieją co to znaczy! Mnożą się przesadne interpretacje tego niezrozumiałego faktu…

Jedno pewne - stwierdza mój znajomy politolog. Idzie „nowe”, nastroje mas europejskich ewoluują, potęguje się pragnienie sprawności, dobrobytu i ładu!

Sprawa mej żony Jadwigi - ponoć jednej z dziewiętnastu polskich kobiet (??), którym zdrowie całkowicie zniszczył SB-cki terror - jest typowym świadectwem tego, że nikt się nie troszczy o bolesne ofiary wyczynów terrorystycznych „czerwonych” służb. Sprawa ta porusza też pewna liczbę Francuzów, dobrze wiedzących, że Kajetan Dzierżykraj-Morawski - pierwszy ze wszystkich ambasadorów przy rządzie Wolnej Francji (Algier, jesień 1943) później dziekan korpusu dyplomatycznego przy Wolnej Francji do końca roku 1944, b. ceniony przez de Gaulle’a, następnie przez ćwierć wieku ambasador Wolnej Polski w Paryżu; autor rewelacyjnych raportów dyplomatycznych (od 1943 do końca lat sześćdziesiątych) - BYŁ BOJOWNIKIEM O FRANKOFONIĘ, SYMBOLEM PRZYJAŹNI POLSKA-FRANCJA!



*   *   *

Zobacz także:



14:02, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 118/2018

Czytelnik stawia mi nieco zaskakujące pytanie! Chce wiedzieć, do kogo z osobistości krajowych już wolnej od wielu lat RP, jestem najbardziej przywiązany? Podkreśla, iż, gdy chodzi o okres walki emigracyjnej o wolność, dobrze wie, że na pierwszym planie stawiałem trzy osoby, które odegrały tak wielką rolę w mym życiu i w uformowaniu się mych postaw i poglądów: mego ojca Kajetana - człowieka „rozsądku, zgody narodowej,umiaru”, dalej: mego Dyrektora, przyjaciela i nauczyciela „informacyjnej” pracy dziennikarskiej, Jana Nowaka-Jeziorańskiego oraz hr. Józefa Hutten-Czapskiego, tak bliskiego mej rodzinie, który w pewnym okresie określał mnie mianem swego przybranego syna i - podobnie jak Kademor - wlał w me serce kult kultury francuskiej, Francji i de Gaulle’a! André Malraux, Mauriaca itd., itd.

Co do osobistości krajowych ot tak od ręki, spontanicznie opowiadając na pytanie owego czytelnika uwydatnię mój „kult” dwóch kobiet. Za najwybitniejszą z polskich prezydentowych uważam śp Marię z Mackiewiczów Kaczyńską - jakże szlachetną opiekunkę, np. naszej zasłużonej w walce z „czerwonym” EMIGRACJI POLITYCZNEJ. Niezwykle wysoko cenię też śp. Izabelę Jolantę z Głowackich Tomaszewską (dyrektora protokolarnego i najbliższą współpracownicę Marii Kaczyńskiej) - także naszej emigracji politycznej i np. moją opiekunkę.

Teraz, gdy w modzie jest celowe zapominanie roli niegdyś walczącej z komuną emigracji politycznej (np. naszej paryskiej ambasady a później przedstawicielstwa „wolnej Polski” - pamięć o tych dwóch szlachetnych i tak NAPRAWDĘ patriotycznie nastawionych Damach podnosi mnie na duchu!!! Jako długoletni bojownik emigracji walczącej z komuną uważam, że Marii z Mackiewiczów Kaczyńskiej należy nadać Order Orła Białego! W imię autentycznego patriotyzmu wysokie odznaczenie winna dostać pośmiertnie Izabela Tomaszewska.

A ogólnie biorąc - oburza mnie wszelki brak patriotycznej pamięci, lekceważący stosunek do naszej emigracyjnej, tak jednak trudnej walki o wolność, walki ze zbrodniczą (co się czasem zapomina) komuną.



*   *   *

Zobacz także:



13:48, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 grudnia 2018
Widziane z Paryża 117/2018

Wczoraj telefonicznie z Warszawy mój stryjeczny bratanek Piotr Morawski - ceniony reżyser filmów dokumentalnych nalegał, bym teraz, po powrocie z dwutygodniowego pobytu w szpitalu i dość jednak poważnej operacji, po mym powrocie do mego ukochanego Domu Św. Kazimierza - na nowo zaczął pisać, jak to robiłem od lat, mój dziennik! Prosił, bym opisał mój pobyt w szpitalu Val d’Or w Saint Cloud pod Paryżem. Na ten temat jedno mogę powiedzieć!!! Pobyt w szpitalu był naprawdę miły. Staranną opieką otaczał mnie słynny doktor Zbigniew Jankowski, bardzo oddany mój przyjaciel. Odwiedzało mnie sporo osób: ma ukochana córka Natalia, jakże mi drogie, też stanowiące już jakby mą rodzinę siostry Szarytki z Zakładu Św. Kazimierza, Maka Chrzanowska i prezes Roman Czajka, Renata Głowacka itd., itd.

Dziś poruszę jednak inny temat, który mną jednak wstrząsnął! Otóż w niedzielę 2 grudnia moja córka z jedną z mych wnuczek udała się na przyjęcie do Ambasady RP w Paryżu. Miała dla siebie i na córkę e-mailowe zaproszenie z protokołu owej placówki. Mimo tego zaproszenia jakaś, chyba przepracowana, dama z Ambasady, oświadczyła Natalii, ze jej nie wpuści, że nie ma jej na liście, że zaproszenie jest nie podpisane. Natalia powiedziała jej, że jest de domo Morawska. Nerwowa dama oświadczyła jej, że nie zna żadnych Morawskich! Córka Piotra Jeglińskiego bez skutku próbowała interweniować. Natalia na szczęście wpadła w końcu na pomysł, by zadzwonić na komórkę znanej jej i mądrej pani konsul. Poskutkowało. Natalię i jej córkę w końcu WPUSZCZONO!

Natalia była tym dziwnym incydentem poruszona. Wszak swego czasu szlachetny ambasador Meller wydał w ambasadzie (jak mawiał, wnuczce legendarnego ambasadora, który był instytucją) - wspaniałe przyjęcie ślubne. Także innego dnia w owej ambasadzie uroczyście doręczono JEJ i mnie, pośmiertnie nadany memu ojcu, ORDER ORŁA BIAŁEGO!

Ze swej strony Minister Skubiszewski podkreślał, że Wirydiannę z hr Raczyńskich Reyową i mnie, dwoje jeszcze żyjących współpracowników delegatury dyplomatycznej we Francji rezydującego wówczas w Londynie LEGALNEGO RZĄDU RP uważa za honorowych dyplomatów III RP! Zbliżone stanowisko zajmował ambasador Tomasz Orłowski, oraz wielu ambasadorów w PARYŻU już wolnej Polski!

Przypominam też, że słynny historyk, prof. dr hab. Rafał Habielski jest w trakcie przygotowywana do druku nakładem MSZ i IPN długoletnich rewelacyjnych raportów mego ojca (dla władz RP rezydujących wówczas w Londynie…).

Jak wiadomo, w październiku 1943 roku Kademor był PIERWSZYM z wszystkich ambasadorów akredytowanych przy rezydującym wówczas w Algierze Rządzie Wolnej Francji. Ojciec mój był wówczas w Algierze DZIEKANEM KORPUSU DYPLOMATYCZNEGO!!! Rząd Wolnej Polski pierwszy z wszystkich aliantów uznał RZĄD WOLNEJ FRANCJI; De GAULLE TEGO NIGDY NIE ZAPOMNIAŁ. Zawsze okazywał czynną przyjaźń i otaczał opieką mego ojca i to nawet, gdy już od lipca 1945 roku musiał uznawać tak zwany „rząd warszawski” (wtedy krążył dowcip, że Kajetan Dzierżykraj-Morawski winien teraz wymienić przydomek z Edwardem OSÓBKA Morawskim…).

Kończąc dodam, że zdaniem jednego z mych sympatyzujących z obecnym rządem RP przyjacioł - pewne oportunistyczne, opozycyjne sfery nie chcą teraz świadomie interesować się dziejami EMIGRACJI WALCZĄCEJ, JEJ TRUDNĄ WALKĄ Z KOMUNĄ. W „GAZECIE OBYWATELSKIEJ” KORNELA MORAWIECKIEGO z 2 lutego 2018 roku jakże szlachetny pułkownik Waldemar MASZENDA (NIEGDYŚ UOP) pisze iż RODZINY niektórych PRACOWNIKÓW RWE były szykanowane i zastraszane przez BEZPIEKĘ a żony Macieja Morawskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego przypłaciły to ciężkimi schorzeniami… MASZENDA NASTĘPNIE PORUSZA PROBLEM BUŁGARSKICH PARASOLI, mordu Georgi MARKOWA, pobicia mej rumuńskiej koleżanki Moniki LOVINESCO itd., itd., itd. Może tylko dodam, że ja do dziś dostawałem dziwne anonimy, wyrzucające mi np. mą przyjaźń z Bronkiem Wildsteinem; twierdzące, że to ja sprzedałem DOM SPK w Lille (WOGÓLE NIC O LOSACH TEGO DOMU NIE WIEM, SPRAWY NIE ZNAM!!). Tyle o tym na dziś…

*   *   *

Zobacz także:



16:38, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 listopada 2018
Widziane z Paryża 116/2018

Czytelnik zapytuje mnie, czemu od kilkunastu dni nie piszę dzienników. Odpowiedź prosta: mam pewne kłopoty ze wzrokiem. Czekam na operację katarakty także na prawym oku (w lewym już tego zabiegu dokonano) i na zapisanie mi nowych okularów. W ciągu 10 tygodni wszystko to ponoć będzie załatwione!!! Na razie dość trudno przychodzi mi pisać.

Nie wykluczam jednak, że jeśli będę uważał za swój pilny obowiązek poruszyć jakiś temat ważny w odczuciu starego speca od np. jakichś, tak czy inaczej ukrywanych spraw, to jednak i teraz dokonam próby napisania dziennika. Od lat uważam za swój obowiązek w razie potrzeby bić na alarm! I tym samym służyć Polsce, także Francji i Europie. Tak całe swe życie ja ogłaszany SZPIONEM i prześladowany niekiedy dość skutecznie (np., lecz nie tylko, CIĘŻKA CHOROBA MEJ ŻONY) przez te czy inne „czerwone” tajne służby reżimu komunistycznego - walczyłem o WOLNĄ POLSKĘ.

Taka już moja cecha, odziedziczona po mym ojcu, który zawsze dbał, bym nie zapominał, że jestem potomkiem Jana Henryka Dąbrowskiego, a także innych generałów służbie Polski oddanych: Morawskiego, Chłapowskiego… I że muszę iść wytyczoną przez nich drogą.

*   *   *

Zobacz także:

16:29, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 listopada 2018
Widziane z Paryża 115/2018

Jak na razie uwagę Polaków, rzecz jasna, absorbują wybory samorządowe, oraz to, czy Zjednoczona Prawica potrafi na szczeblu lokalnym znaleźć sobie, tu i ówdzie tak jej potrzebnych, sojuszników; skądinąd pewni, na ogół nieźle poinformowani obserwatorzy są zdania, że w związku z ewidentną porażką polityczną, może upaść dotychczasowe kierownictwo PSL-u uważane za „mało zręczne”… (?)

Z kolei ponoć 26 maja 2019 roku mają mieć miejsce WYBORY EUROPEJSKIE, mogące się okazać zdaniem niektórych politologów TYM RAZEM SZCZEGÓLNIE WAŻNE. Ważne dlaczego? Z prostego powodu. W całej Europie coraz to wyraźniej narasta poczucie,że obecne kierownictwo Unii Europejskiej nie zdało egzaminu, np. nie potrafiło załatwić sprawy naporu na Europę mas blisko-wschodnich i afrykańskich. Narasta nawet przekonanie,że na dłuższą metę ten nacisk może poważnie zagrażać Europie, trochę podobne ja niegdyś nacisk tak zwanych BARBARZYŃCÓW zniszczył IMPERIUM RZYMSKIE!

Jedno pewne. Chyba jasne, że w wielu krajach naszego kontynentu potęguje się pragnienie zupełnie innego niż obecnie kierownictwa Europy!!! Kierownictwa zdolnego np. ZROBIĆ PORZĄDEK na Bliskim Wschodzie i w Afryce, także metodą jakby nowego Planu Marshalla dla tych regionów…

Tak więc jasne, że w Unii Europejskiej „idzie nowe”, że dotychczasowe kierownictwo tej Unii ma, ostrożnie mówiąc, coraz to więcej przeciwników. Na marginesie tych uwag wskażę na charakterystyczną zapowiedź wycofania się Angeli Merkel. To też niewątpliwy znak końca pewnej epoki!

*   *   *

Zobacz także:

11:08, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
Widziane z Paryża 114/2018

Długie lata bolszewickiej władzy, długie lata ponurej PRL niewątpliwie chyba dość jednak mocno zaciążyły na mentalności naszego narodu; Czerwona propaganda szerzyła fałszywy zgoła obraz naszej przeszłości, w tym fałszywy obraz np. tak zwanego naszego XX-lecia Niepodległości oraz okresu okupacji, walki AK i naszego legalnego Rządu RP na wychodźstwie w Londynie.

Te nachodzące obchody stulecia niepodległości winny pozwolić na ostateczne „przełamanie” sfabrykowanego przez sługusów ZSRR karykaturalnego obrazu rzekomo dominowanej przez „jaśniepanów” i obszarników przedwrześniowej Polski. Na marginesie powyższych uwag podkreślę, że niestety pozostała nam jedna bardzo szkodliwa dla Polski cecha lat dwudziestolecia niepodległości. Owa polska - jak mawiał mój Ojciec chcący Polsce służyć ponad podziałami - mocno pachnąca histerią kłótliwość! Owa kłótliwość tak np. obecnie rzucająca się w oczy, kłótliwość, siłą rzeczy „rozgrywana” przez tych czy innych obcych. Kłótliwość w mym odczuciu PIEKIELNE NIEBEZPIECZNA, a to w obliczu niebezpieczeństw jak zawsze „czających się za rogiem”. Wymienię np. obecne próby rosyjskich agentur , agentur tak mocnych we Lwowie - skłócenia Polski z Ukrainą. Na dalszą metę na uwagę zasługuje zarysowująca się jednak pewna tendencja do narastania nacjonalizmu w Niemczech, a to w wyniku dotyczących imigracji błędnych posunięć Kanclerz Angeli Merkel. A chyba jasne, że niemieccy nacjonaliści tak czy inaczej i często bywają skłonni do dialogu i współpracy z ROSJĄ… TYLE, OT TAK OD RĘKI, NA DZIŚ.

*   *   *

Zobacz także:

10:59, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2018
Widziane z Paryża 113/2018

Wczoraj wybory w Polsce. Ja, polski patriota z zagranicy, wyników nie komentuję. Chcę Polsce służyć, jak mawiał mój śp ojciec, PONADPARTYJNIE! Z dawnych lat lubię Lecha Wałęsę - mego ulubionego rozmwcę (sporo telefonicznych wywiadów dla RWE!!). NAJWYŻEJ zaś ceniłem dwie kobiety: Marię z Mackiewiczów Kaczyńską oraz Izabelę z Głowackich Tomaszewską. One dbały o los nas, byłych bojowników emigracji o wolność walczącej!! Nie puszczały nas „w trąbę”, jak to czasem w modzie…

Ale ad rem. Rozmówca pyta, czy IPN uznał mnie za OSOBĘ POKRZYWDZONĄ? Owszem tak, mam stwierdzające to zaświadczenie z 14 kwietnia 2004 r.!! Jest natomiast prawdą, że w roku 2004 kilka tygodni wcześniej mi tego zaświadczenia odmówiono. W połowie (?) roku 1945 w Kościanie podpisałem oświadczenie lojalności Rządowi Tymczasowemu Jedności Narodu. Byłem w OMTUR-ze. Kierownik PPS w Kościanie, AK-owiec Edward Boryczko kazał mi to podpisać i zapoznał mnie z jakimś pracownikiem UB w powiecie, mówiąc o nim: to „nasz człowiek” (w kilka miesięcy później ów „nasz człowiek” zniknął. Poznańskie UB go szukało. Już w Poznaniu przyszedł do mnie na początku roku 1946 roku jakiś młody UB-ek. Powiedział mi, że ów facet z Urzędu w Kościanie to zdrajca. Zaproponował mi współpracę. Stanowczo tego odmówiłem, gdy naciskał - zagroziłem, że poskarżę się Rektorowi Uniwersytetu. Dał mi spokój…

Kościan do połowy 1948 roku był, jak mawia słynny redaktor Jerzy Zielonka „AK-owską Wyspą na Morzu Czerwonym”. AK-owcy którzy w Kościanie do jesieni 1848 rządzili, stawiali najprzód na Mikołajczyka, a później na... Gomułkę!

Wraz z mą matką wyjechałem jesienią 1946 roku do Francji, do mego ojca. Jak podkreśla wybitny polski historyk, daty są tu SUPER WAŻNE. Gdyśmy wyjeżdżali, działał jeszcze Tymczasowy Rząd Jedności Narodu. Ja, nieletni gdy wystawiano ten dokument - jechałem jeszcze na paszporcie matki… Wieźliśmy dla ojca propozycję wysokiego stanowiska w Polsce (od Eugeniusza Kwiatowskiego). Ojciec powiedział nam, że chce na Zachodzie walczyć o WOLNĄ POLSKĘ. Wyraził słuszne, jak się wkrótce okazało, przekonanie, że Kwiatkowski rychło pójdzie w odstawkę!!! Ojciec, podobnie jak bliski mu de Gaulle, właściwie oceniał Stalina...

Rzecz jasna SB w wojnie ze mną, w jej oczach groźnym wrogiem ustroju, robiła co mogła, by mnie w oczach Amerykanów niszczyć!!! W roku 1954 SB zadało znaczący cios w me życie. Byłem studentem Kolegium Wolnej Europy w Strasburgu. Moja praca naukowa o stachanowiźmie w Polsce została wyróżniona. Miałem szansę na stypendium doktoranckie na politologię w USA. Ale nagle powiedziano mi: „nic z tego”: nadszedł do Wolnej Europy donos, że w roku 1945 w Kościanie był Pan „krwawym komunistą” i że jest pan homoseksualistą. Gdy w kilka lat później RWE dało mi etat korespondenta informacyjnego w Paryżu, spytałem co z tym starym donosem. Odpowiedź brzmiała: niech się Pan tym donosem nie zajmuje. To był donos „z tamtej strony” sprawę dobrze znamy...

A jakiś czas temu ktoś rozpowiadał, że pamięta jak jesienią 1948 roku oklaskiwałem w Warszawie zjednoczenie organizacji młodzieżowych PPS-u i PPR-u. A tymczasem w roku 1948 byłem już od kilkunastu miesięcy w Paryżu!!!

Ale o tym dosyć na dziś… Tylko dodam że muszę przyznać, iż wojna SB ze mną, bezustanne STRASZENIE okazała się dość skuteczną. Moja żona ciężko zachorzała a ja - ciężko chory na serce - też jestem „Weteranem Zimnej Wojny”.

*   *   *

Zobacz także:

16:32, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 października 2018
Widziane z Paryża 112/2018

Znajomy wyraża zdziwienie, że pewnych faktów „z pozoru tylko drobnych” nie odnotowuję. Błąd ten więc z miejsca naprawiam. Kilka miesięcy temu w barku (bureau de tabac) na rogu avenue de Versailles jakiś facet nagle mocno rzucił mnie o ścianę mówiąc po polsku: „TY SZPIONIE,TY FASZYSTO, DOSTANIESZ W CZAPĘ” oraz natychmiast zniknął. Chciałem iść ze skargą na policję. Mądra znajoma mi to odradziła, mówiąc, iż w komisariacie czeka się dwie godziny i „cóż oni mogą zrobić poza odnotowaniem wydarzenia”…

Skądinąd dostaję teraz czasem dziwne listy,podpisane nic mi nie mówiącymi nazwiskami. Za czasów PRL w ramach kampanii zastraszania (ponoć metoda nauczona SB przez NKWD) też dostawałem czasem dziwaczne anonimy i telefony z pogróżkami. Zajęty zbieraniem informacji dla Nowaka, nie zajmowałem się tym. Gorzej, że na ulicy zaczepiano moją żonę i jej wygrażano… Biedna, brała to na serio! Jest dziś INWALIDĄ ZIMNEJ WOJNY i ciężko chora!

Obecne dziwne listy, jak pamiętam, zarzucały mi, że cenię Bronka Wildsteina, dowodziły - co stanowi całkowity wymysł i absurd (!!), że na swą korzyść sprzedałem dom SPK w Lille (a tymczasem ja o tej sprzedaży w ogóle nie wiedziałem). Listy te szyderczo przekręcały mój szlachecki przydomek DZIERŻYKRAJ!

Otoczenie mej żony widząc, jak jest przerażona, żądało, bym zmienił pracę. Ale ja chciałem - jako „wywiadowca” RWE - Nowakowi służyć. Pamiętałem, że wiosną 1939 Witold Morawski mówił, że dobra informacja to klucz do wygranej, że sztab Rydza bredził, iż „wystarczy zakopać brony a czołgi niemieckie nie przejadą”!! Pułkownik Witold Dzierżykraj-Morawski, pośmiertnie generał, wpoił mi od dziecka wiarę w znaczenie dobrej informacji…

*   *   *

Zobacz także:

13:00, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 września 2018
Widziane z Paryża 111/2018

Czytelnik stawia trzy pytania. Pierwsze z nich dotyczy tego, czy PRL próbowało mnie ściągnąć do kraju? Tak, gdzieś w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, Jerzy Zawieyski, wówczas członek Rady Państwa PRL i wówczas częsty gość w Paryżu (poznałem go za pośrednictwem Józefa Czapskiego) pewnego dnia mi powiedział, że minister Handlu Zagranicznego PRL, sympatyczny Witold Trąmpczyński, niepodziewanie oświadczył mu, że wie, iż on (to jest Zawieyski) mnie w Paryżu czasem widuje. Dodał, że ja jestem jego krewnym (??). Nic o tym nie było mnie wiadomo i do dziś nie wiem, czy to prawda… Że, jeśli wrócę do Polski, weźmie m swego szefa gabinetu czy coś takiego… Wydaje się PRAWDOPODOBNE, że Trąmpczyński miał zgodę, czy nawet polecenie wysunięcia takiej propozycji, którą oczywiście z miejsca odrzuciłem (zapewne szło o zadanie ciosu memu ojcu, którego mocna pozycja we Francji, przyjaźń z de Gaulle’em itd., itd. kierownictwo warszawskie musiała irytować!!!). Innych propozycji tego typu ne pamiętam.

Wyjaśnię też, że Zawieyski swych kontaktów z czołowymi emigrantami nie ukrywał. W owym „popaździernikowym” okresie miał ma nie zgodę Kliszki. Co nie zmienia faktu, że nieraz dowiadywałem się od tak zwanego „Zawieja” sporo ciekawych politycznie informacji, które wtedy jeszcze za pośrednictwem mego poprzednika na na stanowisku korespondenta śledczo-informacyjnego Rozgłośni Polskiej RWE w Paryżu przekazywałem do Monachium…

Drugie pytanie tegoż czytelnika dotyczy tak zwanych „klubów” dla młodzieży z kraju organizowanych w Paryżu przez Związek Polskiej Młodzieży Chrześcijańsko Społecznej, którego od 1955 roku ja, po Janie Kułakowskim, byłem prezesem. Związek wchodził w skład potężnej wówczas Międzynarodówki Młodych Chadeków, kierowanej wtedy kolejno przez dwóch wybitnych, młodych wówczas Polaków: Edwarda Bobrowskiego i następnie Stanisława Gebhardta. Owe „kluby” dla młodych z kraju odwiedzających Paryż to były kolejno dwa różne mieszkania, wynajęte na moje nazwisko. Pieniądze na wynajem lokalu i na inne koszta ze źródeł amerykańskich zdobywał jakże wpływowy wtedy Gebhardt. Mieliśmy zawsze panię do prowadzenia tego lokalu, młodym z kraju dawaliśmy książki, np. wydawnictwa Giedroycia, pisma emigracyjne,herbatę i zakąski. O istnieniu lokalu dowiadywali się owi młodzi jedni od drugich. Akcja trwała lat kilka. Później zastąpiło ją centrum duszpasterstwa młodzieżowego Ojca Placyda Galińskiego OSB, później - o ile się ne mylę - przeora w Tyńcu.

Trzecie pytanie tegoż czytelnika: jak to możliwe, że nikt z naszych władz nie zainteresował się losem Pańskiej żony, która ciężko zachorzała w wyniku zastraszania i „wojny psychologicznej SB”? Odpowiem krótko: niestety szlachetny Janusz Krupski zginął w kwietniu 2010 roku pod Smoleńskiem...

*   *   *

Zobacz także:

18:38, maciej.dzierzykraj-morawski , Widziane z Paryża 2018
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 129
Archiwum

© Maciej Morawski
Paryż - Warszawa 2007-2019
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).